Motto tygodnia: Zrozumcie to wreszcie – ktoś może was wyhuśtać w areszcie.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA ekscytuje się rasizmem. Polskim postępowcom brakuje takiej uniwersalnej pały, którą można by przypierdolić każdemu bigotowi. GOŚKA DANISZEWSKA poszła do niebigotów i doznała zdziwienia.

 

Wołk-Łaniewska: – Oczarowała mnie historia klapek z firmy Katy Perry. To taka gwiazda popu, co jest bardzo zaangażowana w różne szlachetne akcje, pomagała dzieciom na Madagaskarze i w ogóle jest „Ambasadorką Dobrej Woli UNICEF” – ale przy tym ma firmę, co robi buty. I firma ta zrobiła wyjątkowo ohydne klapki z paszczą. Paszcza ma błękitne oczy, złoty nos i namiętne czerwone usta i występuje w dwóch kolorach: beżowym i czarnym. To znaczy występowała, bo zapanowało powszechne oburzenie, że czarne klapki są rasistowskie, albowiem wyobrażają czarną twarz, a czarna twarz to „blackface”, a „blackface” to makijaż sceniczny używany w XIX w. w przedstawieniach minstreli, które rzeczywiście były raczej rasistowskie. I teraz piosenkarka wycofuje klapki ze sprzedaży i przeprasza najuniżeniej – i to już nie pierwszy raz, bo kilka lat temu dostało jej się za zaplecenie włosów w warkoczyki, co zostało uznane za „kulturalne zawłaszczenie”, które oczywiście jest ekstremalnym rasizmem. Ale Katy Perry i tak wyszło ulgowo, albowiem para jej ohydnych, a obecnie przeznaczonych na przemiał klapek kosztowała tylko 129 dolków, podczas gdy Gucci musiał wycofać czarny sweter z golfem, w którym była obrębiona na czerwono dziura na usta – a on kosztował 900 dolków sztuka. Z kolei francuska firma outdorowa Moncle wycofała cała linię przyozdobioną paszczą kreskówkowego pingwina o imieniu Malfi, bo na czarnym tle miał uśmiechnięte czerwone usta – a głupi skórzany worek kosztował 710 dolków.

Daniszewska: – A ja noszę klapki za 120 zł, imitujące sierść zwierzęcia, a przecież tak jak czarni są one ukochane i pod ochroną. Chyba spalę.

 

– Na pocieszenie ci powiem, że klapki i swetry są drobiazgiem przy tym, co wydarza się demokratycznemu i bardzo postępowemu gubernatorowi Wirginii Ralphowi Northamowi, który w 1984 r. jako student medycyny przyszedł na imprezę halloweenową przebrany za Michaela Jacksona, którego był fanem. Elementem przebrania była – a jakże – czarna twarz, bo wtedy Michael Jackson był jeszcze czarnym chłopakiem, dopiero potem został białą kobietą. „Nie istnieje argument na rzecz tego, żeby Ralph Northam zachował swoje stanowisko” – napisał znakomity postępowy magazyn „The Nation” – „jego nieudane próby ratowania sytuacji wykazują tylko na to, jak opornie przyjmuje odpowiedzialność za swoje poważne, rasistowskie czyny”.

– Nie jestem i nie chcę być rasistką. Niestety mam męża Żyda.

 

– Zdarza się w najlepszych rodzinach, nawet Polkom z Niewodnicy.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • W czym problem? Nałożyć Panu Jerzemu klapki od Katy Perry i ten golf z dziurą obrębioną w ramach zadośćuczynienia za takie rasistowskie traktowanie. Wizerunkowo to mu tylko pomoże, a jako Żydowi ujdzie mu przecież każde faux-pas.

  • Dają Murzynom pozory równouprawnia a nawet szacunku. Wielu się na to nabiera.
    A my wiemy, że rasizm i równouprawnie mierzą się zatrudnieniem na stanowiskach od $100 000 w górę.