Motto tygodnia: Opozycja podzielona, a Kaczor ze śmiechu kona.

GOŚKA DANISZEWSKA nie może przestać się śmiać. Jej kot Adolf ma taką samą minę, gdy zrobi kupę do kuwety. Zagrzebuje ją, zasypując całą podłogę żwirkiem. Niby robi bałagan, ale po minie widać, że jest zadowolony. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA podobieństwo dostrzega, ale, jak przystało na symetrystkę, po obu stronach…

 

Wołk-Łaniewska: – „Do tej pory wierzyliśmy w to, że Amerykanie są dostarczycielami bezpieczeństwa dla tej części Europy ze względów ideowych, ze względu na wspólne wyznawane wartości”…

Daniszewska: – Co ty pierdolisz?

 

– Nigdy bym się nie ośmieliła tak określić tego oryginalnego poglądu.

– Dlaczego?

 

– Bo to nie ja powiedziałam, tylko prezydent Komorowski.

– No, mądrze nie powiedział. Ale to nie on machał do F-35. Ja, Wołku, tę pucołowatą mordę widziałam w telewizorze przez ostatnie dni zeszłego tygodnia.

 

– Czyją mordę?

– Jak to? Mojego kota Adolfa. Adolf ma wydęte policzki i po jego mordzie błąka się dość głupkowaty uśmiech. Na szczęście nie łysieje, ale może teraz zrozumiesz, co znaczy mina srającego kota.

 

– Na puszczy.

– Jakiej, kurwa, puszczy?

 

– Na pewno naszej, polskiej. Noteckiej na przykład. Albo jeszcze lepiej Knyszyńskiej.

– Białowieskiej?

 

– Nie, Białowieska jest antyrządowa. W każdym razie tak się mówi: mina kota srającego na puszczy.

– Niech ci będzie, że na puszczy. Choć w tym wypadku powiedziałabym raczej: na trawniku. Na szczęście Adolf nie macha do samolotów. Ma za to w ogrodzie srokę, która się z niego naśmiewa i wciska mu ciemnotę, wrzeszcząc od świtu. Sroka to cwane bydlę i zaczepia wyłącznie Adolfa. Doskonale wie, że ta dupa wołowa z Kleosina jej nie zeżre. Pozostałych zwierząt nie zaczepia.

 

– Może to twoja wina. Jak się nazwie kota Adolf, to musi budzić niechęć. Nawet u kogoś, kto należy do gatunku Pica pica.

– Jak?

 

Pica pica. Sroka zwyczajna.

– Serio?

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • F-35 to jest zajebisty interes, można będzie pisać aneksy do umowy po wsze czasy. Nikt tego kurwa nie rozkmini po pierwsze z powodu tajności, po drugie z powodów bezpieczeństwa państwa, a po trzecie z powodu tajności bezpieczeństwa państwa. Tylko muszą trzymać wszystko z dala od Maciarewicza, bo on by mógł wszystko spierdolić lepiej, niż przyjaciele Sowy.