Motto tygodnia: Zrozumcie to wreszcie – ktoś może was wyhuśtać w areszcie.

AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA odczuwa zmęczenie wiosenne i nic jej się nie chce. GOŚKA DANISZEWSKA od czasu jak przestała brać antydepresanty i proszki na poprawę nastroju, czuje się wspaniale.

Daniszewska: – Widzisz, Wołku, gdy mój pies lub kot jest chory, zapierdalam do pięciu, no, może dwóch weterynarzy.

Wołk-Łaniewska: – Muszą za tobą przepadać. Lekarze generalnie kochają, gdy pacjent przychodzi i mówi im, na co jest chory, a na co nie jest. Nawet jeśli pacjent to kot i mówi ustami swego przedstawiciela.

 

– Właśnie w imieniu kota mówiłam. Ale nie zastosowałam tej metody wobec siebie. Uznawałam, że jeden lekarz wystarczy. Co okazało się to błędem. Ale to zupełnie inna opowieść. Być może w następnym numerze. I bez twojego uczestnictwa. Bo nic o tym nie wiesz. Teraz zaczęłam jeść pokrzywę, którą uwielbiam, i zjadam, zanim zakwitnie, a czekam na lebiodę, którą przyrządzam z czosnkiem. Bo tak, Wołku, trzeba. Jadłaś lebiodę robioną jak włoski szpinak?

– A jaki to jest włoski szpinak? I czym się różni od polskiego?

 

– Ty w ogóle nie znasz życia.

– Może i nie. Ale co ma do tego włoska lebioda?

 

– Włoski szpinak, lebioda nasza, polska. Skup się, opowiadam ci o przyprawach i jadalnych ozdobach. Potem kwiaty akacji moczone w delikatnym cieście smażone na głębokim tłuszczu. Posypane wanilią. Prawdziwą wanilią ucieraną z cukrem. Broń, nieistniejący, cukru waniliowego chemicznego! Na szczęście akacje rosną w mojej okolicy obficie. Potem będę jadła nasturcje, które już posiałam. Ale nie myśl, że jestem weganką, wegetarianką czy inną „ką”.

– Wariatką?

 

– Oczywiście, że pokrzywę mlę blenderem i mieszam z owsianką. Zrywam jednak w lesie gołymi dłońmi. Do nocy czuję, że ją zrywałam. Szczypie rozkosznie.

– Zdecydowanie jesteś wariatką.

 

– Zapewne słyszałaś, że spłonęła katedra Notre Dame w mieście Paryż.

– Trudno było nie usłyszeć.

 

– Szkoda.

– Zgoda.

 

– Dobrze, że moja wnuczka zdążyła ją pół roku temu obejrzeć, bo wymyśliła sobie wyjazd do Paryża. Dobrze jest obejrzeć coś, co jest, a potem znika. Szlag mnie trafia gdy słyszę, że należy tę katedrę odbudować. Nie znoszę odbudowywanych zabytków!

– A ja kocham Stare Miasto. Cały naród buduje swoją stolicę!

 

– Pałac Saski też?

– Może trochę mniej.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Pałac Saski…. Jeżeli w ogóle, to za niemieckie pieniądze. Bo
    „Dochodzenie roszczeń o niemieckie reparacje wojenne jest dla nas historycznym i moralnym zobowiązaniem.”
    To nie PIS, to premier Grecji parę dni temu.

  • GOŚKA nie zryj tyle trawy bo braknie krowom i nie bedzie mleka na rynku