Motto tygodnia: Zrozumcie to wreszcie – ktoś może was wyhuśtać w areszcie.

GOŚKA DANISZEWSKA dokonała czynu niebywałego: pierwszy raz od sześciu lat poszła obciąć włosy do fryzjera. Okazało się, że pani Magda jest zdolniejsza od niej i jej nożyczek do paznokci. Psa Iwana też udało się złapać i ostrzyc. Pod kłakami znalazł się śliczny, mały, szczupły szczeniak. AGNIESZKA WOŁK-ŁANIEWSKA rozpacza. Wino jej ciągle nie smakuje, a co to za wiosna bez wina?

 

Daniszewska: – Nie sądzisz, Wołku, że jogini powinni być trochę terapeutami?

Wołk-Łaniewska: – Nie mam czerwonego pojęcia. W ogóle nie mam zdania na temat joginów.

 

– Alleluja! Tego jeszcze nie było. Żebyś ty nie miała pojęcia, a także zdania na jakiś temat…

– Kiedyś chciałam chodzić na power jogę, ale wyszło na to, że się duszę własnym cyckiem.

 

– Czym?

– Cyckiem. W takiej pozycji, która nazywa się bodaj „pług” i polega na tym, że trzeba położyć się na ziemi i zarzucić nogi za głowę. I panna, która prowadziła zajęcia, powiedziała mi, że na to nie ma rady, w tej pozycji duży cyc dusi i tyle, to się obraziłam na jogę en général…

 

– Ale tam jest wiele innych pozycji.

– Niby prawda, ale nie będę jakimś wybrakowanym joginem, co głupiego pługa nie potrafi zrobić, postanowiłam. I przestałam.

 

– A ja zauważyłam, że mój ulubiony jogin nieco cieszy się z moich potknięć. Nie ukrywam, że trochę mnie to zabolało.

– Bo jesteś Bardzo Wrażliwą Osobą, jak powiedziałby Kubuś Puchatek.

 

– Żebyś wiedziała. Choć właściwie mam to w dupie, bo przecież to on mi służy do cielesnej mobilizacji. Wołku, czy ty jesteś wegetarianką lub weganką?

– Chyba cię pojebało! Najpierw mnie o jogę pytasz, teraz o weganizm? Za kogo mnie masz?

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Gdyby Pani Agnieszka była weganką, to by była Wołkiem zbożowym, ewentualnie zwracano by się do niej per „krowo”, a przecież tak nie jest. Chyba?