Motto tygodnia: Co dla PiS-u gorsze? Pomór świński czy prezes Glapiński?

Autor
Waldemar Kuchanny

Autentycznie sfałszowany Rembrandt

numer 01/17

Co zrobić z Kolekcją im. Jana Pawła II? Najlepiej spalić.

Wcentrum Warszawy od niemal trzydziestu lat wisi ponad 450 obrazów „europejskich twórców, których nazwiska już dawno usankcjonowały podręczniki historii sztu ki”*. Obrazy Rembrandta, Rubensa, Tycjana, Tintoretta, Belliniego, Velazqueza, Murilla, Cranacha, Dürera, Poussina, Caravaggia, Goi, Corota, Renoira, Vlamincka, van Gogha. A przed obrazami zamiast pełnych zachwytu ludzi – tylko powietrze. Muzeum Kolekcji im. Jana Pawła II. Godziny otwarcia od wtorku do niedzieli wgodz. 9–16. Wsześciu wielkich salach o dumnych nazwach – Rotunda, Mitologiczna, Maryjna, Impresjonistów, Biblijna, Gersona – obrazy, ja i chodzący za mną, na zmianę zapalający i gaszący światło – cieć. Jedyny strażnik „wielkiegozbioru dzieł sztuki”. – Kiedyś było tłumnie – mówi. – Ale zdarzają się odwiedzający. Przychodzą. Podziwiają. Pytają. Wczoraj były dwie panie z Wrocławia. A czasem to i cała wycieczka się trafi. Głównie z Japonii. To bardzo grzeczni ludzie. Kłaniają się, pytają, czy można zrobić zdjęcie. Innych wydarzeń, poza wycieczką z Japonii i dwiema paniami z Wrocławia, niewiele. W całym roku 2016 można doliczyć się trzech: w styczniu Jerzy Zelnik deklamował w muzeum wiersze z okazji 153. rocznicy powstania styczniowego, w sierpniu na tle obrazów „wysłuchanowielkiej literatury w interpretacji wielkich artystów scen pol skich”, czyli drugorzędni aktorzy czytali na głos „Quovadis”, w październiku z recitalem wystąpił „światowejsławy” brazylijski pianista Alvaro Siviero. Na żadnej z tych imprez tłoku nie było. No i jeszcze udział kilku obrazów w wystawie w Japonii „Barokw malarstwie europejskim”. Mimo najszczerszych chęci nie udało mi się niczego więcej dowiedzieć, co to za wystawa. Przed laty muzeum żyło z wynajmu sal – na śluby, wesela, różnego rodzaju szkolenia i iwenty. Cena to 10 tys. plus VAT za cały budynek. Można też wynająć jedną z sal za 3 tys. zł plus VAT. Pani w sekretariacie uprzejmie podpowiada, że VAT-u można uniknąć, jeśli opłatę uiści się w formie darowizny na rzecz Fundacji Arteks. Tyle że bez nagłośnienia, sprzętu audiowizualnego, cateringu. W centrum Warszawy można wynająć sale nowocześniejsze i tańsze o połowę, z szatnią, parkingiem, monitorami, rzutnikami, kawą i orzeszkami w cenie.

WMuzeum Kolekcji im. Jana Pawła II czuć stęchliznę podmokłej piwnicy. I biedę. Władze muzeum czynią starania w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, aby przejęło nad nim pieczę w postaci stałego dofinansowania. Ponoć – tak twierdzą pracownicy muzeum – jest na to spora szansa przy obecnej obsadzie ministerstwa.

W ministerstwie uprzejmie nie odpowiedziano nam na pytania w tej sprawie zadane trzykrotnie.

Luwr w Archidiecezji Warszawskiej

Wszystko zaczęło się w sierpniu 1986 r. gdy sekretarz papieża Jana Pawła II ks. Stanisław Dziwisz odebrał list, w którym nikomu nieznany kolekcjoner wyraził chęć ofiarowania dawnej ojczyźnie zbiorów obrazów europejskich mistrzów o wartości może nawet 100 mln dolarów, ale w gruncie rzeczy bezcennej. Obrazy chciał przekazać na ręce Kościoła katolickiego w Polsce i przy udziale papieża. Darczyńcą był Zbigniew Karol Porczyński vel Charles Carroll, obywatel brytyjski mieszkający w Szwajcarii lub na odwrót, podobno wybitny chemik, wynalazca, autor wielu publikacji naukowych (TomaszSakiewicz – ten jest egzaltowany bez umiaru – w „GazeciePolskiej” pisał o nim jako o kandydacie do Nobla), ponoć milioner. I posiadacz – wraz z żoną – zbioru obrazów „gromadzonegoza pośrednictwem najlepszych domów aukcyjnych o nieskazitelnej tradycyjnie reputacji”. O Porczyńskim tak naprawdę wiadomo tylko tyle, co sam o sobie naopowiadał. Każda próba weryfikacji jego życiorysu i osiągnięć wiedzie donikąd. Swoją drogą ciekawy temat na reportaż śledczy – kim naprawdę był Porczyński i skąd miał pieniądze. Już późną jesienią 1986 r. transporty z obrazami zaczęły przybywać do Polski, do Muzeum Archidiecezji Warszawskiej na ul. Solec. Historyk prof. Marian Marek Drozdowski ekscytował się: „Warszawa wraca do Europy. (…) Dzięki Państwu Porczyńskim w muzealnictwie warszawskim powiało Europą. (…) Do niej zmierzać będą tysięczne rzesze turystów ciekawych poznania arcydzieł nieznanych w innych bogatych kolekcjach europejskich”. Ówczesny dyrektor Łazienek Królewskich doc. dr hab. Marek Kwiatkowski unosił się: „Zbiórów należy do największych, a zarazem najcenniejszych w skali europejskiej, zgromadzonych w czasie nam bliskim”. Jerzy Waldorff – specjalizujący się przecież w muzyce klasycznej – pisał w „Przekroju”z ekstazą: „Jednorodne wielkie kolekcje w całych naszych dziejach ofiarowane zostały narodowi dwie tylko – arrasów króla Zygmunta Augusta i teraz kolekcja czterystu obrazów”. We wszystkich mediach padały określenia: „królewskidar”, „papieskapinakoteka”, „LuwrwWarszawie”. Wczerwcu 1987 r. z kolejną wizytacją przybył do Polski Jan Paweł II. WDomu Arcybiskupów wWarszawie specjalnie dla niego odbył się pokaz wybranych dzieł. Porczyńskiego z żoną przedstawiono papieżowi. Ogłoszono, że kolekcja będzie nosiła jego imię.

Luwr w Muzeum Ruchu Rewolucyjnego

2 lata później – pod koniec 1989 r. – ówczesna minister kultury Izabela Cywińska przekazała zabytkowy budynek przy pl. Bankowym w Warszawie, aby kolekcję było można godniej eksponować. Utworzono byt o nazwie Muzeum Kolekcji im. Jana Pawła II. Budynek o powierzchni 1700 mkw. przy pl. Bankowym 1 – zwany od nazwiska włoskiego architekta budynkiem Corazziego – zbudowany w stylu neoklasycystycznym, był pierwotnie gmachem Giełdy i Banku Polskiego. Po wojnie mieściło się w nim Muzeum Historii Polskiego Ruchu Rewolucyjnego. Porczyński o przydzielenie tego budynku emablował jeszcze władze PRL i sekretarzy KC PZPR, m.in. Mieczysława Rakowskiego. Dopiero jednak po wyborach w czerwcu 1989 r. i powołaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego sprawa nabrała tempa. Lobbystą w tej sprawie był m.in. ks. prof. Janusz Pasierb, historyk sztuki, wykładowca Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. 30 października 1989 r. Cywińska podpisała decyzję. Konieczna decyzja organu administracyjnego – Wydziału Spraw Lokalowych Urzędu Dzielnicowego Warszawa-Śródmieście – zapadła bez zwłoki i oporu. Nikt nie pytał o to, kto i jak będzie płacił czynsz za wynajem. Decyzja Cywińskiej mówiła o używaniu bezpłatnym i bezterminowym. I obowiązuje do dzisiaj. Co prawda Prokuratura Wojewódzka w Warszawie prowadziła postępowanie o przekroczenie uprawnień przez panią minister, ale stwierdziła po jakimś czasie, że choć uprawnienia przekroczono, to nastąpiło przedawnienie. Oczywiście zanim w dawnym Muzeum Historii Polskiego Ruchu Robotniczego zawisły obrazy z Kolekcji im. Jana Pawła II, gmach odkażono przez poświęcenie. A ponieważ nie wypadało inaczej, wyremontowano za państwowe pieniądze. Poczta Polska – sic! – aby uświetnić otwarcie muzeum, wydała serię znaczków z reprodukcjami sześciu obrazów. Początki działalności wspierane były kasą z budżetu Ministerstwa Kultury. Próbowałem dowiedzieć się, kto się poczuwa do własności budynku. Ministerstwo Kultury twierdzi, że nie ono (tojedyna wypowiedź, jaką uzyskałem z biura prasowego ministra Glińskiego), ani władze Muzeum Kolekcji im. Jana Pawła II, ani władze Muzeum Archidiecezji Warszawskiej nie raczyły odpowiedzieć, Biuro Geodezji i Katastru Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy poinformowało mnie zaś, że nie mam interesu prawnego, abym posiadł taką informację.

Luwr w Alei Zasłużonych

Nabożeństwo związane z kolekcją zostało przerwane w grudniu 1992 r. kiedy to dr Mieczysław Morka z Instytutu Sztuki PAN opublikował w niskonakładowym ukazującym się w tysiącu egzemplarzy „BiuletynieHistorii Sztuki”, że autorstwo tych zacnych mistrzów jest wielce wątpliwe, w muzeum wiszą kopie, i to o małej wartości. Morka, który od lat zajmował się katalogowaniem malarstwa włoskiego w zbiorach kościelnych, kolekcją Porczyńskich zainteresował się w sposób oczywisty. Zbigniew Porczyński dostał szału. Nachodził dyrektora Instytutu Sztuki, redaktora naczelnego „Biuletynu…”,groził im. Listy grożące sądem słał adwokat Porczyńskiego mec. Zdzisław Czeszejko-Sochacki. Choć sprawy sądowej Instytutowi Sztuki nigdy nie wytoczył. Nie udostępnił też żadnego z obrazów na potrzebne badania, ekspertyzy czy zwykłą konserwację. Rozpoczął za to trwającą lata kampanię medialną przeciwko wszystkim, którzy ośmielili się zakwestionować autentyczność jego zbiorów. DoMorki dołączyli także inni, choćby historyk i krytyk sztuki prof. Maria Rzepińska, autorka monumentalnej pracy „Siedemwieków malarstwa europejskiego”, czy historyk sztuki prof. Maria Poprzęcka. Krytyka kolekcji nie przeszkadzała bałwochwalcom. Gdy przy Lechu Wałęsie powołano Radę Kultury, Porczyński został jej członkiem. Otrzymał doktorat honoris causa Politechniki Warszawskiej. Został honorowym obywatelem Warszawy. Dr Morka wydał dwie książki poświęcone kolekcji Porczyńskich: „Kolekcja Porczyńskich – genialne oszustwo?” i „KompromitacjaKościoła i państwa: kolekcja im. Jana Pawła II”. Porczyński wytoczył Morce 3 różne procesy o naruszenie dóbr osobistych, które trwały, dopóki Porczyński żył. Nawet po jego śmierci trwała celebra – pochowano go na warszawskich Powązkach w lipcu 1998 r. Były głosy o pochowaniu go w Alei Zasłużonych.

Ile Luwru w Luwrze

Czyją własnością jest ta nic niewarta kolekcja? Trudno odpowiedzieć. Nawet dzisiaj, po niemal trzydziestu latach. Właścicielem kolekcji zdaje się być powołana w 1989 r. Fundacja Arteks (mutacjafundacji o tej samej nazwie założonej przez Porczyńskiego w Liechtensteinie i będącej formalnym właścicielem obrazów). Miała ona ciekawych protektorów. W Komitecie Honorowym Funduszu Promocji Fundacji Arteks same zacne nazwiska: Józef Glemp, Jan Olszewski, Tadeusz Mazowiecki, Jan Krzysztof Bielecki, Andrzej Stelmachowski, Antoni Macierewicz, Waldemar Pawlak, Jarosław Kaczyński. W fundacji początkowo zasiadali Karol Porczyński i jego żona, po ich śmierci córka Kristine Mary Porczyńska oraz ludzie, którzy uwierzyli wPorczyńskiego – Wojciech Fijałkowski, dyrektor Muzeum i Pałacu w Wilanowie, Bogdan Kurant ze Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Przemysłu Chemicznego, Marek Kwiatkowski, dyrektor Królewskich Łazienek. Dzisiaj Fundacja Arteks to ludzie Kościoła. Prezesem zarządu jest ks. kanonik dr Mirosław Nowak z parafii św. Trójcy w Warszawie, jednocześnie dyrektor Muzeum Archidiecezji Warszawskiej. Wspomaga go w pracy Joanna Grzybowska, znana z tego, że była znajomą ks. Jerzego Popiełuszki. Radę nadzorczą tworzą: biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej dr hab. Michał Jałocha, ks. kanonik dr Sławomir Nowakowski, który zasiada w kilku różnych fundacjach kościelnych, ale też w jednej świeckiej (FundacjiPZU) oraz radca prawny Marcin Erenc. Co wiadomo w sprawie umów między Porczyńskim a polskim Kościołem? Przebrnięcie przez dokumenty, które powstały przy okazji przekazywania przez Porczyńskiego kolekcji, jest trudne, choćby z uwagi na fakt, że do ich całości nie ma dostępu. 18 października 1986 r. roku w Paryżu została podpisana umowa wstępnamiędzy darczyńcą a ówczesnym dyrektorem Warszawskiego Muzeum Archidiecezjalnego o przekazaniu kolekcji w depozyt. 15 stycznia 1987 r. Porczyński i władze kościelne podpisały „potwierdzeniedarowizny”, w którym jednak jest uwaga, że warunki darowizny są takie, jak w umowie wstępnej, w której była mowa o depozycie. Zawiera ona także 2 ciekawe punkty. Jednym z nich jest wprowadzenie do grona darczyńców córki Porczyńskich Krystyny. Drugim – odwołanie do konwencji haskiej z 1961 r. w której mowa jest o prawach spadkobierców – czyli prawach owej córki właśnie. 17 czerwca 1987 r. podpisana została umowa darowizny między Porczyńskim a prymasem Polski Józefem Glempem na rzecz Muzeum Archidiecezjalnego w Warszawie. Jednak 30 sierpnia 1988 r. kościelni dostali z Fundacji Arteks (tej z Liechtensteinu) niejasne pismo o błędach w tłumaczeniach poprzednich pism. Wliście była mowa o tym, że wszystko zostanie wyprostowane, „gdybędzie dyskutowany ostateczny dokument darowi zny”. Wiadomo, że w kwietniu 1990 r. między Konferencją Episkopatu Polski a Fundacją Arteks (polską)podpisano kolejną umowę, na mocy której utworzono Muzeum Kolekcji im. Jana Pawła II. Statut muzeum zezwalał, aby państwo Porczyńscy, którzy nad muzeum mieli sprawować zarząd (Kościółw osobie prymasa „ogólnynadzór”), mogli „wywozićposzczególne obrazy za granice w związku z ich sprzedażą, konserwacją, badaniami, wyceną itp.”. W praktyce mogli robić z darem, co zechcą. Co ciekawe, żadnej z tych umów nie potwierdzono notarialnie. Ot, podpisane zostały jakieś papiery…, Obecny prezes Fundacji Arteks, a jednocześnie dyrektor Muzeum Archidiecezji Warszawskiej, ks. Mirosław Nowak w wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” z listopada 2015 r. wypowiedział się o kolekcji Porczyńskich wyraźnie jako o depozycie. Więc kto jest właścicielem? Zbigniew i Janina Porczyńscy nie żyją. Zarówno w muzeum, jak i ministerstwie dowiedzieć się nie sposób. Może córka Kristine Mary?, I tak oto na pl. Bankowym,

w centrum Warszawy, w atrakcyjnym budynku, którego właścicielem jest prawdopodobnie skarb państwa, jest od lat coś, co nazywa się muzeum, choć w świetle prawa nie ma takiego statusu. Zarządza tym prawem kaduka fundacja kierowana przez ludzi Archidiecezji Warszawskiej (jakmniemam, dość niechętnie, bo zarówno ks. Mirosław Nowak, jak i biskup Michał Jałocha swoje doktoraty mają z historii sztuki i znają prawdziwą wartość kolekcji, którą się opiekują), wiszą w tym „muzeum” bezwartościowe landszafty, nie wiadomo właściwie do kogo należące.

A wszystkiemu patronuje Jan Paweł II, obecnie święty. To obraża uczucia religijne. Przynajmniej moje.

* Cytaty pochodzą z katalogu „MalarstwoEuropejskie od XV do XX wieku. Kolekcja imienia Jana Pawła II fundacji Janiny i Zbigniewa Porczyńskich”, Fundacja Arteks, 1990. Korzystałem z: – Mieczysław Morka, „KompromitacjaKościoła i państwa: kolekcja im. Jana Pawła II”, 1999; – Andrzej Osęka, „Kolekcjanaszych marzeń”, „GazetaWyborcza” 27–28maja 2000.

Foto autor| Ilustr. KRZYSZTOF OLEJNIK, AVEVALUE| 36402

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.