Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

Autor
Michał Marszał

Żydojad

numer 6/2018

O słusznej decyzji prezydenta Dudy, godności Polaków i tych wstrętnych Żydach „NIE” rozmawia z LESZKIEM BUBLEM, największym antysemitą III RP.

– Zaprosiłem Pana, bo niemal wszyscy na prawicy nienawiść do Żydów ukrywają. Że chodzi tylko o prawdę, honor i tym podobne. A Pan mówi otwarcie: „Jestem największym antysemitą w tym kraju”!

– To powód do dumy! Jestem ortodoksyjnym katolikiem, praktykującym, tradycjonalistą…

 

– Z zawodu złotnik, internowany w stanie wojennym, co nie każdy polityk może o sobie powiedzieć. Poseł na Sejm I kadencji. W wyborach prezydenckich w 1995 r. zdobył 0,04 proc. głosów, w 2005 r. 0,13 proc. Wydawca książek i czasopism o tematyce patriotycznej i antyżydowskiej.

– W wielkim skrócie można tak to ująć. Wydałem ponad 2 tysiące tytułów, w tym słynną 33-tomową serię „Poznaj Żyda”. Do tego mnóstwo pozycji wspaniałych księży, biskupów, kardynałów, świętych, takich jak o. Maksymilian Kolbe. Za coś, co dziś pisze się w prawicowej prasie, ja 15 lat temu byłem ganiany po prokuraturach! Byłem pionierem, prekursorem dzisiejszej polityki. Dużą cenę za to zapłaciłem, w tym zdrowotną.

 

– Ile miał Pan za to spraw karnych?

– Około 30, kończyły się głównie grzywnami. Co najdziwniejsze, największych upokorzeń zaznałem od swoich.

 

– SLD Pana nie ścigał?

– To jest właśnie paradoks. Za rządów lewicy nie miałem żadnych problemów. Sądzę, że mieli dużego moralniaka pod względem wolności słowa, wypowiedzi. Największe przykrości spotkały mnie za pierwszych rządów PiS. Po kampanii mojej Polskiej Partii Narodowej w 2005 r. w ciągu 3 miesięcy dorobiłem się 10 aktów oskarżenia. O szóstej rano zapukała ABW, skuła mnie i zawiozła do Tworek na badania psychiatryczne! Po 2-3 razy w tygodniu bywałem w prokuraturach i sądach. Śledczy mówili otwarcie, że muszą do Ziobry raportować co tydzień o postępach.

 

– Wytłumaczenia mogą być dwa. Pierwsze: PiS nie lubi antysemitów. I prawdziwe: PiS nie lubi konkurencji na prawicy.

– Przez wiele lat w ogóle nie bawiłem się w politykę. Zmontowałem Polską Partię Narodową, mieliśmy ponad 7 tysięcy członków, 700 zarejestrowanych kandydatów we wszystkich okręgach, więcej niż Samoobrona albo Korwin. Kręciliśmy nowatorskie spoty…

 

– Pamiętam. Podjeżdża mercedes z rejestracją „Helmut”, wysiada z niego Krzyżak i walczy z Panem na miecze. Zdziela go Pan w łeb i wygrywa.

– Dzisiaj można z tego szydzić, bo było niskobudżetowe. Ale taki spot w tamtym czasie był szokiem! To było apogeum żądań niemieckich wypędzonych, Eriki Steinbach, ziomkostwa.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 7 komentarzy

Odpowiedz na „dudzikAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Zeby tylko kazdy Polak mial odwage robic to, na co kaze mu jego nazwisko.

  • Ja nie wiem tak dokładnie, czym różnią sie Panowie Bubel i Urban, ale lubię i szanuję obydwóch

      • Urban chyba ma pejsy a Bubel nie ma napletka

        • Urban ma w dupie wszystkich i daje im mówić i żyć w sposób jaki im odpowiada. Nie wpierdala im do głów co mają myśleć i do jakiego przybytku popierdalać co sobota czy niedziela. Nie interesuje go czyś jest Żydem, Polakiem, czy może Szkotem zaiwaniającym po ulicy w sódnicy. I jeśli tylko nikogo nie zabijasz i nie krzywdzisz, to możesz być spokojny, że Urban ma cię w dupie i nie będzie ci szkodził. Bubel zaś to wytwór polskiej bezmyśli prokreacyjnej.