Motto tygodnia: Sprawa Igora Stachowiaka pokazuje, jaka jest władza Ziobry i Błaszczaka.

Autor
Andrzej Werblan

Zwycięstwo!

numer 18/2017

70 lat pokoju z nadzieją na happy end.

 

Prezydentowi Andrzejowi Dudzie dostało się od prawdziwych patriotów, którzy dotychczas entuzjastycznie popierali jego politykę historyczną. Członek kolegium IPN Sławomir Cenckiewicz z oburzeniem zareagował na wypowiedź prezydenta w rocznicę forsowania Odry przez 1 Armię WP. Na Facebooku napisał: „Nie rozumiem potrzeby pisania takich listów, nie akceptuję honorowania LWP i PRL, tej niezgodnej z prawdą historyczną nowomowy III RP o »wyznaczaniu zachodniego krańca naszego państwa« (to nie Stalin wyznaczył granice, tylko LWP w ciężkim boju z Niemcami?) i różnych »żołnierskich drogach«… (czyli II Korpus Andersa czy podziemie niepodległościowe, zwalczane dokładnie przez formacje LWP forsujące Odrę, biły się o to samo?). Z szacunku do Głowy Państwa nic więcej nie napiszę”.

Jeszcze tego samego dnia dodał: „Takich bandyckich formacji LWP nigdy czcił nie będę! Więc proszę mnie nie kąsać nawet cytatami z Pana Prezydenta! Obchody 1 marca i dzisiejsze uroczystości ku czci 1 Armii (L)WP stoją ze sobą w sprzeczności, pomimo że w formacjach LWP często z przymusu służyło wielu prawych Polaków! Nie wyzwoliciele, a niewolnicy – jak pisał o prostych żołnierzach LWP płk Ignacy Matuszewski. I tej prawdy trzymać się należy!”.

Prezydent wziął sobie tą reprymendę do serca i w wywiadzie dla TVP Historia bronił oficjalnej polityki historycznej. Ubolewał, że „bardzo wiele wpływowych miejsc zajmują ludzie, których rodzice zwalczali żołnierzy wyklętych, czyli byli zdrajcami, jak byśmy ich nazwali. Przynajmniej ja bym ich tak nazwał… Spór o żołnierzy wyklętych to też spór o rząd dusz, czy kraj nadal ma być w rękach postkomunistów”.

Z inwektywami polemizować nie warto, są one wyrazem bezsilnej złości i kompromitują się same. Natomiast fałsze historyczne wymagają korygowania, zwłaszcza gdy mają pozory wiarygodności.

Polityka historyczna obozu posolidarnościowego ma problem z rezultatami II wojny światowej, a zwłaszcza z nowym kształtem terytorialnym Polski. Hołduje taktyce zalecanej przez Andrzeja Zamoyskiego w 1863 r. wobec reform margrabiego Aleksandra Wielopolskiego: brać, ale nie kwitować!

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Chyba pora by Niemcy upomnieli się o granice z 1938 roku… A Polactwo niech się upomina o takież same granice na wschodzie. Powodzenia!

  • Do LWP trafiali glownie ci, ktorym nie udalo sie dostac do armii Andersa. Dali ogromna danine krwi i jak slysze takiego pajaca jak Cenckiewicz, to mi sie slabo robi.