Motto tygodnia: Idzie PiS przez las, nagle w gówno wlazł.

ZOMO Macierewicza

numer 41/2016

Obrona Terytorialna służy do osłabienia polskiej armii.

Docelowo Obrona Terytorialna ma liczyć 35 tysięcy ludzi. Ma być rozmieszczona na terenie całego kraju, po brygadzie na województwo. Jej członkom będzie się płacić 500 zł miesięcznie za tzw. gotowość bojową. OT ma być wyposażona w karabiny i ciężkie karabiny maszynowe.

Mówiąc wprost – wartość obronna takiej formacji jest zerowa.

OT nie zatrzyma nacierającej regularnej armii, nie obroni naszych granic i nie zapobiegnie wojnie hybrydowej.

Żeby OT stała się formacją o istotnym znaczeniu militarnym, musiałaby liczyć co najmniej 500 tysięcy ludzi.

Wydawanie 1,5 mld zł rocznie na grupkę facetów bawiących się w wojsko jest w istocie osłabianiem polskiej obronności. Te pieniądze można wydać z większym pożytkiem.

W wojsku najwięcej pieniędzy kosztują okręty, samoloty, czołgi itp. Są drogie same w sobie, a na dodatek przeszkolenie żołnierzy do ich obsługi kosztuje majątek. Eksperci nieustannie skrupulatnie wyliczają, ile pieniędzy trzeba zainwestować w dany rodzaj sił zbrojnych w stosunku do potencjalnych efektów ich działań (siły niszczącej lub obronnej). Z tych szacunków od lat wychodzi, że największą „wydajność” mają wojska specjalne. Dobrze wyszkoleni komandosi zadają przeciwnikowi straty niewspółmierne do zainwestowanych środków. Dlatego od kilku lat Polska rozwija akurat ten rodzaj sił zbrojnych. W NATO staliśmy się krajem wyspecjalizowanym w „specjalsach”. Poza znanymi od lat jednostkami takimi jak JWK Lubliniec, Grom, Formoza, powstały nowe: Agat i Nil. Wojska specjalne były oczkiem w głowie ministra Tomasza Siemoniaka oraz szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego gen. Stanisława Kozieja. Znaczenie „specjalsów” rosło, przybywało komandosów, rosła ich wartość bojowa, jednostki otrzymywały nowy sprzęt, a dowodzeniem zajmowali się najlepsi oficerowie. Po nastaniu Macierewicza w armii żartują ponuro, że „specjalsów” zastąpią teraz „terytorialsi”. Może aż tak źle nie będzie, ale dysproporcja między pieniędzmi wydawanymi dotychczas na wojska specjalne a planowanymi na Obronę Terytorialną mówi sama za siebie. Na dodatek Macierewicz pogonił z funkcji dowódcy wojsk specjalnych znakomitego gen. Piotra Patalonga, a z dowódcy Gromu – płk. Piotra Gąstała. Te decyzje na pewno w istotny sposób i na dłuższy czas osłabiły najlepszy komponent naszych Sił Zbrojnych.

całość na łamach

 

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • jeśli ten artykuł ma rację to głupi ci Szwajcarzy i inne narody zbrojące swoich obywateli na potęgę. A rzymska maksyma musiała by brzmieć tak: chcesz pokoju nie szykuj sie do wojny…albo się myle i ide posprzątać

  • Jak psychiatra albo filozof zostaje MO to mamy co mamy. Co rząd to reforma demolująca poprzednią reformę i kolejne marnowanie pieniędzy, które należałoby przeznaczyć na kształcenie kadry naukowej dla wysoko innowacyjnej nauki i gospodarki. Dla małej gospodarki finansowanie wiecznie starzejącej się armii jest jak miesiączki chemofilistki.