Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Autor
Marian Śrut

Żółwiem po władzę

numer 31/2015

SLD, zamiast na emerytów, stawia na zwierzaki.

Po starym zoo w Poznaniu dziadek spaceruje z wnuczkiem. Senior – na oko 7 dych na karku – wyjaśnia gówniarzowi – lat 6 mniej więcej – zawiłości świata przyrody: – Pan kierownik tego zwierzyńca napił się alkoholu i jego koledzy zadzwonili na policję, bo w pracy nie można pić, zwłaszcza gdy się obcuje ze zwierzętami.

Oficjalna wersja wydarzeń jest taka: obywatel pełniący obowiązki kierownika starego zoo do pracy przyszedł trzeźwy jak niemowlę, lecz w samo południe opuścił stanowisko, a gdy wrócił, dzierżył foliówkę zawierającą flaszkę wódki i karton soku. Pracownicy dali mu trochę czasu na samotną biesiadę, po czym nieproszeni wleźli do gabinetu. Zwierzchnik na ich widok schował butelczynę w biurku, ale na ukrycie swego stanu nie miał szans, albowiem przeżywał gwałtowne wzmożenie i perorował o in vitro, zamrażaniu żółwi, eutanazji i wpływie koczkodanów na wyniki głosowań rady miejskiej. Opiekunowie zwierząt poszli sobie precz, dyskusję z szefem uznając za bezprzedmiotową. Szef był innego zdania i wnet wyłonił się z gabinetu, wydając pracownikom polecenia w rodzaju: – Sprowadzić tygrysa, tylko on umie pić jak człowiek! Personel ogrodu doszedł do wniosku, że wydawanie tak absurdalnych poleceń może narazić na szwank dobre imię zwierząt, a także zdemoralizować skazanych, wykonujących w ogrodzie prace społecznie użyteczne. Wezwano policję.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.