Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Żołnierze wyklęci ujebali papieża

numer 35/2015

Jan Paweł II nie jest już dość dobry, żeby patronować polskim szkołom.

Wprawdzie szkoła to nie pies, ale utarło się, że powinna mieć imię. Najchętniej na patrona bierze się Jana Pawła II, choć kardynał Stanisław Dziwisz też może być. Żeby odciążyć mentora, który figuruje na pieczęciach i sztandarach 1537 polskich szkół, krakowski arcybiskup jeszcze za życia zgodził się patronować Zespołowi Szkół w Kazanicach.

Przegrać

Patrona szkoły wybiera się w demokratycznych wyborach. Decydują uczniowie, rodzice i nauczyciele. Potem rada gminy podejmuje stosowną uchwałę. Gdy startował Jan Paweł II albo kardynał Dziwisz, sprawa była z góry przesądzona. Aż na Mazurach wydarzyła się rzecz bez precedensu. Papież Polak przegrał z miejscową bibliotekarką Jadwigą Tressenberg i w Pozezdrzu nazwano Zespół Szkół imieniem tej właśnie bajarki. Bo po godzinach urzędowania nowa patronka spisywała stare mazurskie legendy.

Ostatnio święty przegrał z Krzysztofem Kolbergerem. Tak, chodzi o aktora, co rozwiódł się z żoną, a grającego amantów. Mimo takiej plamy w życiorysie Kolberger został patronem IX Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku.

To są rodzynki, ale tak niebezpieczne, że czarni rzucili w bój nie znoszonych patronów mniejszego kalibru. Jeśli nawet przegrają, jest mniejszy obciach.

Ostatnio robi furorę Danuta Siedzikówna z Narewki, szerzej znana jako sanitariuszka „Inka”. Współpracowała z jednym ze szwadronów „Łupaszki”. Wpadła w lokalu kontaktowym, została zastrzelona przez pluton egzekucyjny w gdańskim więzieniu 28 sierpnia 1946 r. Jej ostatnie słowa brzmiały: „Niech żyje Polska! Niech żyje Łupaszka!”.

„Łupaszka” chciał wolnej Polski, ale tylko dla Polaków. Tomasz Sulima przypomniał na swoim blogu fakty z przeszłości „Inki”. Była w oddziale „Konusa”, który napadł na jej rodzinną Narewkę. Celem ataku stała się białoruska rodzina Skiepków, która szykowała wesele. Zrabowano wódkę i żywność. Wyprowadzono do lasu i zamordowano ppor. Władysława Trusiewicza, jego matkę pobito. Zostawiono Białorusinom kartki, żeby się wynosili. Tutaj, w Polsce nie ma dla nich miejsca.

Może „Inka” opatrywała Trusiewiczową, może nawet pocieszała ją po stracie syna – historia milczy na ten temat. Jednak przyszła z napastnikami.

„Inka” wyniesiona na patronkę to dla młodzieży jednoznaczny przekaz: warto umrzeć za Polskę tylko dla Polaków, bo to największy patriotyzm.

Dać dupy

I Liceum Ogólnokształcące we Wrocławiu to szkoła z 70-letnią tradycją. Na patronów zaproponowano „Inkę”, Marię Skłodowską-Curie oraz Stanisława Lema. Niech sobie młodzież wybierze.

Z punktu widzenia Kościoła nie było wyboru. Co z tego, że Skłodowska 2 razy dostała Nobla i była pierwszym profesorem-kobietą na Sorbonie, skoro wzięła ślub bez księdza, a potem żyła z kochankiem? Lem jeszcze gorszy, bo zatwardziały ateista. Co innego „Inka”. Nawet nagrzeszyć nie zdążyła, bo zginęła w wieku 17 lat. A że przyglądała się rezaniu innowierców, to tylko lepiej.

„Inka” – indoktrynowana młodzież postawiła na rówieśniczkę.

– Bardziej identyfikują się z postacią bohaterskiej sanitariuszki, która jest dla nich czytelniejsza – dyrektorka szkoły przyjęła decyzję z godnością.

Wrocław to takie miasto, w którym po wojnie osiedliło się wielu repatriantów zza Buga, niechętnych bohaterom, którzy wymordowali ich rodziców czy sąsiadów.

– „Inka” to postać kontrowersyjna. Patron szkoły powinien łączyć, nie dzielić – zagadali i proces nadawania szkole patrona zawieszono.

– Może Edyta Stein, wrocławianka, absolwentka naszej szkoły? – zaproponowali absolwenci. Stein jest szerzej znana jako św. Teresa Benedykta od Krzyża; J.P.2 osobiście ją kanonizował. Ale to była żydowska Niemka, którą rodacy zagazowali w Auschwitz, została więc patronką Europy. Żadna konkurencja dla „Inki”, Polki z krwi i kości.

„Skandal we wrocławskim liceum. Nie chcą bohaterki na patronkę szkoły” – to akurat tytuł z „Faktu”, ale w podobnym tonie wypowiedziała się większość mediów. Zarząd Regionu Jeleniogórskiego NSZZ „Solidarność”, PiS i byli opozycjoniści ruszyli z odsieczą dla Siedzikówny.

– To nie my – rozłożyli ręce radni rządzącej koalicji prezydenta Dutkiewicza. – To szkoła, której wybór w pełni szanujemy.

Znów podniósł się krzyk tzw. środowisk patriotycznych. Tłumaczono dyrektorce szkoły: – Mamy nadzieję, że pani asekuranctwo wynika z niewiedzy. Gorzej, jeśli z pełną premedytacją neguje pani dokonania tej wspaniałej odważnej dziewczyny, a szczególnie niesione przez Nią Wartości, które powinny być przykładem dla kolejnych pokoleń…

Trzeba oddać dyrektor Irenie Podgórskiej, że ciała nie dała. Prezydent Rafał Dutkiewicz wystawił własne. TVN 24 zainteresowała się, komu przeszkadza „Inka”?! Wtedy prezydent obwieścił na Twitterze: „Patronką szkoły, zgodnie z wyborem uczniów, będzie legendarna sanitariuszka”. O czym zdumiona, wciąż siedząca okrakiem na barykadzie dyrektorka szkoły dowiedziała się od red. Michała Dzierżaka z „Wirtualnej Polski”. Tak w każdym razie wynika z jego relacji.

Umierać

Po Wrocławiu było z górki. Uroczystość nadania imienia Siedzikówny Zespołowi Szkół Handlowych w Sopocie rozpoczęła się w kościele i prowadził ją abp Sławoj Leszek Głódź.

– Nadając imię Danuty Siedzikówny „Inki” Waszej szkole, uznajecie autorytet wychowawczy tej młodej, bohaterskiej dziewczyny. Danusia jest symbolem czystej ofiary. Jej postawa życiowa powinna być przykładem i inspiracją – zagadał.

I nikt nie gwizdał, choć z wywodu wynikało, że wysiłek wychowawczy kadry pedagogicznej nie powinien skupiać się na tym, aby uczniowie skrupulatnie wydawali resztę i nie zawyżali rachunków, ale walczyli i umierali, gdy Kościół powie: „Bierz!”

W ostatnich miesiącach Siedzikówna została patronem „garów”, czyli Zespołu Szkół Przemysłu Spożywczego w Kielcach. Też nikt nie napomknął, że sensem istnienia placówki jest produkcja zdrowej żywności i warto się na tym skupić. „Inkę” wzięła na sztandar również Szkoła Podstawowa w Podjazdach w powiecie kartuskim. A także Gimnazjum nr 2 w Ostrołęce. To wszystko wydarzyło się w ciągu ostatnich miesięcy, zatem jeśli jak dobra passa się utrzyma, dziewczyna z Narewki dorówna Janowi Pawłowi II.

Inni patroni, których imiona przyjmują polskie szkoły najchętniej, też na ogół skończyli marnie z powodów nie do końca jednoznacznych. Jest już pierwsza szkoła im. Żołnierzy Wyklętych.

Takiego patrona wybrało gimnazjum w Białej. To wieś na Podlasiu, w którym wciąż mieszkają prawosławni, pamiętający rzezie urządzone przez III Wileńską Brygadę na prawosławnej ludności cywilnej, np. rzeź furmanów. Spośród kilkudziesięciu chłopów wypuszczono tych, którzy zapewnili, że są katolikami narodowości polskiej.

Szkoły nie głupieją same z siebie. Inicjatorem nadania imienia gimnazjum w Białej był senator PiS Grzegorz Bierecki. Współtwórca Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. Jeden z fundatorów i współzałożycieli fundacji Sursum corda, która planuje stworzyć doktrynę prawną służącą lepszej obronie uczuć religijnych i dobrego imienia chrześcijan. Jego fundacja obiecała zapłacić za mural poświęcony martwym patronom, a także ufundować sztandar.

Naprawdę szkoda, że ani wójt gminy Radzyń Podlaski, w której znajduje się szkoła, ani lubelskie kuratorium oświaty nie zaproponowali darczyńcy: kup pan lepiej piłki.

Mnóstwo jest w Polsce szkół im. Armii Krajowej. Jeszcze więcej placówek oświatowych nosi imię zmarłych bohaterów zakończonych klęską powstań. Najchętniej bohaterów powstania warszawskiego. Rozumiem, że ktoś z Warszawy ma sentyment do tamtych dni, bo spowodowały, że stołeczna starówka wciąż jest na gwarancji. Ale w tym szaleństwie nie ma ograniczeń terytorialnych. Dzieciom z Brzeźnicy Bychawskiej (województwo lubelskie) nie znaleziono bliżej żadnego fajniejszego wzoru do naśladowania niż młodzi ludzie, których wysłano na pewną śmierć.

Myśleć

A gdyby tak z życiorysów patronów polskich szkół wynikało inne przesłanie? Bądź sobą. Rozwijaj się. Płać podatki. Pomagaj, jeśli możesz pomóc. Myśl. W przypadku śmiertelnego zagrożenia, któremu nie jesteś w stanie sprostać, najpierw się schowaj. Potem pomyśl, jak schować się lepiej. Przetrwaj, bo z trupa pożytek ma jedynie ksiądz.

Wasze komentarze 6 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Może powinniśmy uczcić Wesołowskiego w podobny sposób… jakieś przedszkole np?

  • Kurwa pierdolony pedofil, jak by tej pierdolec jeszcze żył to zajebałbym natychmiast!

  • Patryotyzm w wydaniu polskim to jakaś nędza karykatura upstrzona w konieczną śmierć. Dla polskich katolików i pseudopatryotów niedopuszczalnym jest dokonanie aborcji (bo przecież zlepek komórek to już dziecko), ale wysyłanie dzieciaków na wojny, których nie są w stanie do końca zrozumieć, i oddawanie za nic lat życia jest ok. Więcej bzdurnej indoktrynacji naszej młodzieży, że lepiej się wziąć i umrzeć pod płotem, niż budować rzeczywistą wymierną siłę państwa poprzez pracę.

    Ja pierdolę.

    • Ale kto wysłał np. Inkę na wojnę? Zakładasz, że nie jest możliwe, żeby młody człowiek w czasie II wojny światowej sam podjął decyzję o zaangażowaniu się po którejś z walczących stron?
      Co masz na myśli „zrozumieć do końca wojnę”? Może do podjęcia decyzji nie jest potrzebne „zrozumienie do końca”, tylko zrozumienie jednego – że jeśli obce państwo okupuje terytorium ojczyzny, to trzeba przyłączyć się do walczących?
      Co powinna Twoim zdaniem zrobić Inka? Tak jak pisze autor artykułu? Schować się?

  • Bóg jeśli jest, dał nam wolę i przywilej poznawania tego co nas otacza, oraz dedukcji.. Kapłani manipulują społeczeństwami już od tysięcy lat, nic się w tym względzie nie zmieniło. Człowiek niedouczony, zamknięty w dogmatach wiary jest łatwą ofiarą takiej praktyki. Sposób indoktrynacji, stosowany przez wszystkie wiodące religie świata, jak również sekty wyznaniowe, nomen omen tak krytykowane, został skutecznie przeniesiony do polityki. Politycy niczym kapłani głoszą prawdy jedynie prawdziwe, dobre i sprawiedliwe. Aktualnie miedzy innymi, młodzi ludzie poznali ukrywanych przed nimi prawdziwych patriotów walczących o wolną Polskę, tak zwanych żołnierzy wyklętych. Co prawda opracowania naukowe dowodzą, że tak naprawdę ich działania nie do końca były takie chwalebne i bohaterskie, ale tym gorzej dla tego typu badań, hierarchowie kościoła i polityki nie z takimi problemami dawali sobie radę. Inka, jest to postać bardzo tragiczna, młoda dziewczyna zakochana w ponad dwukrotnie starszym, żonatym mężczyźnie, o cechach przywódczych więc dominujących, który wykorzystywał jej dziewczęcą naiwność, czerpiąc rozkosz z jej młodego ciała. Na koniec w sposób bezsensowny oddała za niego życie. Czy taka postać, taka postawa, powinna być wzorem do naśladowania i patronka szkół? Arcybiskup puki zdrowia było „pierwsza szklana” episkopatu twierdzi, że tak. A co Ty myślisz?