Motto tygodnia: Do Wolski przyjechał pan, prawdziwy pan. Jaśnie pan Erdoğan.

Złoty pociąg Platformy

numer

Być może tropię aferę większą niż wszystkie inne z polskiej przeszłości.

Między wyborami prezydenta wygranymi przez PiS, a wyborami parlamentarnymi, w których przewidywano już wtedy zwycięstwo kaczy stów, niektóre firmy państwowe zmasowały ogłaszanie i rozstrzyganie przetargów. Polskie przedsiębiorstwa mają za mało pieniędzy i środków rzeczowych, żeby nagle podejmować się prac wielomiliardowej wartości. Mogą to czynić wielkie firmy zagraniczne i międzynarodowe.

Podejrzewam, że niektórzy szefowie państwowych przedsiębiorstw umyślnie w ten właśnie sposób ogłosili przetargi. Wiedzą bowiem, że rząd PiS powyrzuca ich z posad, aby dochodowe prezesury otrzymali protegowani tej partii. Ustawiając przetargi tak, aby zwyciężali cudzoziemcy, mogli oni działać we własnym interesie, np. zapewniać sobie w zamian świetnie płatne posady u zwycięzców albo mieć obietnicę, że wygrywający zaprotegują ich na dobre stanowiska w innych zagranicznych firmach, w których mają wpływy.

Przypuszczenia te nie wynikają z podejrzliwości. Mają mocne podstawy.

Przetargi, których łączna wartość przekracza 2,7 mld zł, ogłosiły niedawno Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Chodzi o 16 przetargów ogłoszonych między 27 maja a 3 sierpnia, przy czym wcześniej od stycznia do maja PSE zdołały ogłosić tylko jeden przetarg.

Ale to nic przy kwotach, jakie zamierza rozdysponować kierownictwo PKP Polskich Linii Kolejowych. Tylko w ciągu jednego miesiąca doliczyliśmy się przetargów na kwotę blisko 15 mld zł. Są one rozstrzygane w ciągu 30 dni od ogłoszenia, co eliminuje z gry wiele polskich firm.

całość na łamach

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.