Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

Złodziej polski

numer 38/2017

W ramach prywatnych reparacji wojennych Polacy okradają Niemców.

„Szanowni Państwo zwiedzający Cmentarz Wojenny Golm! W wyniku wielokrotnych kradzieży tablic z brązu z nazwiskami zmarłych zastąpiliśmy je brązopodobnymi tablicami ze sztucznego materiału. Tablice są obecnie bezwartościowe dla złodziei metalu. Prosimy państwa o wyrozumiałość!” – taki komunikat po polsku wyemitowali Niemcy, a ściślej Ludowy Związek Opieki nad Niemieckimi Grobami Wojennymi. Po jego przeczytaniu każdy Polak ma prawo czuć się Europejczykiem. Zwłaszcza że tablica zawierająca miły dla rodaków Feliksa Dzierżyńskiego tekst stoi przy wejściu na największą nekropolię wojenną w Meklemburgii–Pomorzu Przednim i jedną z większych w RFN. Zainstalowano ją, bo wizyty złomiarzy były tak częste, że stowarzyszeniu sprawującemu pieczę nad grobami groziło bankructwo. A że Niemcy to praktyczny naród, wymyślili, że jeśli po polsku ogłoszą, iż brąz zastąpili plastikiem, kradzieże ustaną. Zbłądzili: liczba złodziejstw, owszem, zmalała, ale hieny cmentarne wciąż wykazują aktywność. Z powodu spadku zaufania do sąsiada, niemogącego pogodzić się z faktem, że Polska wstała z kolan, wielbiciele surowców wtórnych uznali bowiem komunikat o zamianie metalu szlachetnego na szajs za goebbelsowską propagandę i mniemają, iż tablice wciąż są z brązu.

Golm to najwyższe wzgórze na wyspie Uznam; od granicy z Polską dzieli je rzut beretem z antenką. Przed rokiem 1939 było ulubionym celem spacerów turystów i mieszkańców Świnoujścia, wtedy znanego bardziej jako Swinemϋnde. Gdy Niemcy zaczęli zwyciężać na wszystkich frontach, nie mieli gdzie grzebać poległych i urządzono tam cmentarz. W marcu 1945 r. na Świnoujście spadły 3 tys. amerykańskich bomb, zginęło od 6 do 10 tysięcy osób, głównie cywili, robotników przymusowych, także z Polski. Niemal wszystkich pochowano na wzgórzu. Biało-czerwonym złomiarzom obecność swojskich szczątków nie przeszkadza. Podczas wizyty na Golmie nie spotkaliśmy żadnego, ale za to trafiliśmy na Roberta z Kielc, który wizytował usytuowaną na cmentarzu wystawę poświęconą nalotowi i przy okazji ustrzelił polskiego żubra (na zdjęciu). W księdze pamiątkowej napisał: „Polska dla Polaków – nigdy więcej wojny”, bo uważa, że wojna będzie tylko wtedy, gdy wpuścimy do Najjaśniejszej ciapatych albo Niemców, co w gruncie rzeczy na jedno wychodzi.

 

Całość na łamach

 

 

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Robert jest z Radomia !!!! Wara od Kielc !!!

  • Z tymi wojennymi reperacjami to jest prawda tego rodzaju iż nierobom zaczyna brakować funduszy na kontynuację programu” pincet
    z krzyżykiem” i w związku z tym jak do tej pory Niemcy sypnęły na drogi, mosty i koleje to może i uda się coś wyżebrać na osławioną zapomogę.