Motto tygodnia: Ecie-pecie, ecie-pecie, profesor Lech Morawski w Oksfordzie plecie.

Autor
Michał Marszał

Zjeżdżaj, Duda

numer 15/2017

Andrzej Duda w wolnym czasie – a że rządzeniem zajmuje się za niego kto inny, to ma go dużo – pasjonuje się jak wiadomo sportami zimowymi. We właśnie zakończonym sezonie prezydent wdziewał na nogi narty z okazji kolejno: charytatywnych zawodów organizowanych przez fundację Handicap „12H Slalom Maraton Zakopane 2017”, V Memoriału Marii Kaczyńskiej w Rabce-Zdroju, wizyty Prezydenta Republiki Słowacji Andreja Kiski w Zakopanem, „Biegu bez granic” Witów-Oravice oraz wspólnych zjazdów prezydentów Polski i Słowacji z Kasprowego Wierchu.

W sezonie 2015/2016 brał z kolei udział w IV Memoriale Marii Kaczyńskiej w Rabce-Zdroju, wizycie w Republice Słowacji na zaproszenie prezydenta Andreja Kiski, wspólnym zjeżdżaniu na nartach w Tatrzańskiej Łomnicy, otwarciu „Biegu bez granic” w Witowie, Mistrzostwach Polski Parlamentarzystów i Samorządowców w Narciarstwie w Karpaczu oraz imprezie „Dzień na nartach z Prezydentem” dla podopiecznych Fundacji „Dorastaj z Nami” i dzieci ze szkół Beskidu Śląskiego.

Wszystkie dane na ten temat otrzymałem z Kancelarii Prezydenta. Zapytałem, ile razy Duda leciał na narty samolotem wojskowym, ile innym samolotem, ile helikopterem, a ile razy podróżował z Warszawy limuzyną. Odpowiedź brzmiała: „tylko w jednym przypadku wydarzenie o charakterze sportowym było głównym, na które Prezydent udał się specjalnie. Były to Mistrzostwa Polski Parlamentarzystów i Samorządowców w Narciarstwie w Karpaczu. Prezydent podróżował wówczas na miejsce wydarzenia samolotem do Wrocławia (Embraer), a następnie samochodem do Karpacza”.

Godzinny lot Embraerem kosztuje ok. 35 tys. zł, ale nie bądźmy tacy drobiazgowi. To właśnie podczas wycieczki na Mistrzostwa Parlamentarzystów i Samorządowców w szykowanym przez BOR na gwałt prezydenckim BMW zamontowano starą oponę, bo nowe jeszcze nie nadeszły. Pęknięcia gumy prezydent o mały włos nie przypłacił życiem. Tak oddany jest sportowej pasji!

Wart odnotowania wydaje się również fakt takiego układania kalendarza prezydenta, by ten mógł sobie poszusować w ramach obowiązków ku czci Marii Kaczyńskiej albo pościgać się z dziećmi biednymi i z wodogłowiem. W podobny sposób Kancelaria Prezydenta tłumaczyła swego czasu częste loty prezydenta do jego rodzinnego Krakowa – w którym oczywiście wcale nie wpadał na kawkę do rodziców – ale wykonywał ważne urzędowe obowiązki.

Co konkretnie, nie wiadomo.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.