Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

Ziobrowaty

numer 37/2015

Naiwniacy, którzy myśleli, że Andrzej Duda zerwie z niechlubną przeszłością, gdy jako zastępca Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości firmował niegodziwości swojego pryncypała, srodze się zawiodą.

Do Krajowej Rady Prokuratury w miejsce prokuratora Edwarda Zalewskiego Duda deleguje zbiorowego siepacza, ikonę IV RP byłego prokuratora krajowego Dariusza Barskiego.

Barski jest jednym z najbliższych i najwierniejszych prokuratorów Ziobry. Jeszcze jako szef Prokuratury Apelacyjnej walczył z tzw. układem. To on odczytywał w sądzie akt oskarżenia w sprawie niegospodarności w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska w Łodzi, gdzie na ławie oskarżonych zasiadło ponad 20 osób, w tym poseł i baron SLD Andrzej Pęczak.

Barski firmował śledztwo w sprawie Mieczysława Wachowskiego, którego oskarżono o wiele przestępstw – jak się później okazało bezpodstawnie – co potwierdził sąd prawomocnie oczyszczając z zarzutów byłego ministra Wałęsy.

Jako prokurator krajowy Barski chronił dupę Rydzykowi, gdy na jaw wyszły taśmy, na których redemptorysta tłumaczył m.in. swoim studentom, że Maria Kaczyńska jest czarownicą i doradzał jej eutanazję, zaś Lecha Kaczyńskiego nazwał oszustem ulegającym lobby żydowskiemu. Rydzyk mówił też, że sprawa Jedwabnego służyła tylko temu, aby środowiska żydowskie mogły wyłudzić od Polski 65 mld dolarów. Odpowiadając na pytania posłów w Sejmie, Barski twierdził, że zarzut znieważenia nie może dotyczyć członków rodziny głowy państwa, a zachowanie znieważające „musi być na tyle wyraźne, by mogło być uznane za przejaw poniżenia, pogardy, a nie jedynie za przejaw lekceważenia”. O zarzucie znieważenia Żydów powiedział: „Słowa stanowią komentarz obrazujący pogląd ich autora na otaczającą go rzeczywistość i nie dają uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa”.

Cała Polska zobaczyła Barskiego w TVP 31 sierpnia 2007 r., gdy urządził wspólnie z Jerzym Engelkingiem słynny spektakl – konferencję multimedialną, na której ujawniono materiały operacyjne (m.in. nagrania z podsłuchów) ze śledztwa w sprawie przecieku w aferze gruntowej mające udowodnić tezę, że to Janusz Kaczmarek, były szef MSWiA, zdradził akcję CBA wymierzoną w Andrzeja Leppera. Kaczmarek zdradził, ale Jarosława Kaczyńskiego i Ziobrę, ujawniając opinii publicznej kulisy ich rządów – i za to spotkała go zemsta. Przed komisją śledczą do spraw nacisków Konrad Kornatowski, komendant główny policji w czasach PiS, zeznał, że gdy w mieszkaniu służbowym Kaczmarka zainstalowano podsłuchy, Barski z Engelkingiem przyszli na suto zakrapianą imprezę. „Engelking nie był w stanie dojść do domu. Powiedział, że całe społeczeństwo powinno być inwigilowane. To nie był żart. To było memento tych czasów” – powiedział Kornatowski.

 

Po utracie władzy przez PiS i reorganizacji prokuratury Barski próbował załapać się w nowym rozdaniu. Lech Kaczyński, który wybrał na prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, miał podobno na niego naciskać, by jednym ze swoich zastępców zrobił Barskiego. Gdy Seremet odmówił, Barski przeszedł w stan spoczynku z emeryturą w wysokości 100 proc. pensji, czyli ok. 14 tys. zł miesięcznie.

Wypłynął ponownie jesienią 2011 r. jako kandydat PiS do Sejmu. Dzięki agitacji Ziobry zdobył mandat, ale pojawiły się wątpliwości, czy może łączyć mandat poselski ze stanowiskiem prokuratora krajowego w stanie spoczynku. Ówczesny marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna uznał, że nie można i dał Barskiemu wybór. Jeśli chce zachować mandat poselski, musi zrezygnować z prokuratorskiego stanu i sutej emerytury. Barski nie skorzystał z propozycji, a Schetyna wygasił mu mandat. Ziobrowy prokurator odwołał się do Sądu Najwyższego, który podtrzymał decyzję marszałka.

Teraz pretorianin Ziobry dzięki Dudzie wróci do prokuratury tylnymi drzwiami.

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Sz.P. Sikorski czy :
    Barski twierdził, że zarzut znieważenia nie może dotyczyć członków rodziny głowy państwa, a zachowanie znieważające „musi być na tyle wyraźne, by mogło być uznane za przejaw poniżenia, pogardy, a nie jedynie za przejaw lekceważenia”. O zarzucie znieważenia Żydów powiedział: „Słowa stanowią komentarz obrazujący pogląd ich autora na otaczającą go rzeczywistość i nie dają uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa”.
    nie powinno być normą w demokratycznym pastwie i teraz używane do obrony przed agresja prez. Dudy wobec ludzi którzy go nie lubią ?