Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

Autor
Karolina Rogaska

Zbiorniki błękitnej krwi

numer 34/2016

Arystokracja, że psiakrew.

Król August III Sas faktyczną władzę nad Polską pozostawił szlachcie. Mówiło się, że mogła wtedy „jeść, pić i popuszczać pasa”. Od tych czasów po dziś dzień żywe jest przeświadczenie, że „szlachta nie pracuje”. Okazuje się jednak, że współcześni nam polscy szlachcice urabiają się po łokcie.

Szlachta haruje, dbając o kulturę materialną, w szczególności zabytki i dziedzictwo narodowe.

Wybitnym przykładem zaangażowanego w tę sferę szlachcica stanowi Hubert Massalski – książe, sekretarz Związku Szlachty Polskiej. To on pomaga Markowi M., warszawskiemu handlarzowi roszczeniami, odzyskiwać przedwojenne kamienice. M. ma zarzuty, musimy więc ograniczyć jego nazwisko do inicjału.

Kiedy M., którego nazwisko także figuruje na liście polskich szlachciców, uda się pozyskać jakiś budynek – mianuje Massalskiego jego zarządcą. Stanowisko to jest wyjątkowo odpowiedzialne i prawdopodobnie z tego powodu książę nie do końca radzi sobie z jego piastowaniem. Mieszkaniec jednej z przejętych kamienic, Janusz Baranek, wspomina: – Prąd nam odcięli, to żona nogę złamała na klatce schodowej, tak ciemno było. W końcu sami umowy podpisaliśmy z RWE i wodociągami. To kto tu zarządza tak na prawdę? No my. Ten pan Massalski to ledwie kilka razy tu był przez te 9 lat.

Baranek jest wyjątkowo uparty – mimo starań M. i Massalskiego kamienicy opuścić nie chce. Próbowali zastraszenia napakowanymi kolegami, podwyższyli czynsz, pozwolili gołębiom zasrać poddasze kilkucentymetrową trującą warstwą odchodów i nic. Wyprowadzić nie chciała się też Jolanta Brzeska z budynku przy ul. Nabielaka. Walczyła o te swoje mieszkanie jak lwica, ale tylko do czasu. W końcu ktoś ją żywcem spalił w Lesie Kabackim.

„Grupa SS” – jak pieszczotliwie wyrażają się o księciu i szlachcicu warszawscy lokatorzy

to niejedyni dbający o to, by dziedzictwo wróciło do dziedziców. Pomocną dłoń do ludzi będących w posiadaniu roszczeń wyciąga Henryk Grocholski. Jest on nie tylko hrabią i prezesem Związku Szlachty Polskiej, ale także jednym z założycieli kancelarii Nobilis Partners.

O swoich osiągnięciach członkowie kancelarii piszą na stronie internetowej: „Obecnie Nobilis Partners prowadzi działania reprywatyzacyjne wobec nieruchomości gruntowych o łącznej powierzchni ponad 25 tys. ha oraz ponad 30 nieruchomości budynkowych (mieszkalnych i komercyjnych) na terenie całej Polski”.

Grocholski próbuje odzyskać m.in. ziemię we wsiach Michałowice i Nowe Grocholice. Mieszkańcy tych miejscowości nie muszą się jednak martwić o to, że zabierze im dobytek życia. Hrabia na spotkaniu z nimi zapewnił, że „ci, którzy nabyli działki legalnie, nie zostaną pozbawieni swoich nieruchomości”. Po czym dodał, że za to, co postanowi pozostałych dziesięciu spadkobierców nie ponosi odpowiedzialności. Uczciwość i dbałość o kulturę w pełnej krasie.

całość na łamach

Wasze komentarze 12 komentarzy

Odpowiedz na „LMNAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Skończy jak jego pra pra pra…. stryj biskup z Wilna, którego Lud Warszawy powiesił za zdradę.

  • Skończy jak jego pra pra pra…. stryj biskup z Wilna, którego Lud Warszawy powiesił za zdradę.

  • Tacy jak Massalski powinni mieć konfiskatę majątków i bezwzględna kara więzienia na 50 lat bez prawa łaski!

  • Tacy jak Massalski powinni mieć konfiskatę majątków i bezwzględną karę więzienia na 50 lat bez prawa łaski!

  • Ten Massalski to czysta hańba i nic dziwnego, że łobuzy i gnoje zniszczyli Polskę.

  • Bezczelny, arogancki bubek. Rozpędzić na cztery wiatry tych gnoi co już raz zniszczyli Polskę.

    • Wyglądał na poważnie chorego podczas zeznań u Jakiego, albo cukrzyca, albo coś zażył. Coś z nim nie tak.

  • Absurdalne poczynania wymienionych tu ludzi ze ZSzP wskazują na chęć odwrócenia historii losów RP. Jednak ich działanie odbywa się w sposób barbarzyński i niezgodny z obecnym prawem a także ze statutem Związku Szlachty Polskiej. Niestety zachodzi tu także przypadek, wydaje się, nieprzypadkowej śmierci jednej z osób w sprawie, co w sumie nie powinno stanowić utrudnienia do wszczęcia postępowania z urzędu prokuraturze RP.