Motto tygodnia: Sprawa Igora Stachowiaka pokazuje, jaka jest władza Ziobry i Błaszczaka.

Zarobić na Moczu

numer 49/2016

Bohaterów jak mrówków.

„Komuch zasrany, wyplenić to ścierwo, a przedtem podać adres do publicznej wiadomości”. „Sowiecka-ubecko-agenturalna kanalia. Ministrze Ziobro, na pal z nim!”. „Bydlakom są nieznane pojęcia Bóg, Honor, Ojczyzna. Ale przewiduję, że ten bydlak się powiesi”.

Ścierwem, kanalią i bydlakiem został prokurator Stanisław Wieśniakowski z warszawskiej okręgówki. Patrioci pragną, żeby się powiesił, bo zakwestionował wysokość odszkodowania przyznanego Grzegorzowi Rossie, w czasach PRL ochroniarzowi Leszka Moczulskiego.

„Uznanie roszczeń w wysokości 33 tys. zł narażałoby wnioskodawcę, jak i oceniający rozmiar jego krzywd wymiar sprawiedliwości na doniosły w społecznym odczuciu zarzut, iż swoją niepodległościową działalność realizował nie tyle w celach ideowych, co jako specyficzną formę najemnictwa z niepewnym, odroczonym terminem płatności” – niezbyt po polsku napisał w apelacji Wieśniakowski, przypominając, że Rossa nie pierwszy raz wyciąga ręce po publiczne pieniądze. I tu jest pies pogrzebany – wygląda na to, że po dobrej zmianie bodyguard „Mocza” z odszkodowań za działalność opozycyjną chce uczynić stałe źródło dochodów.

Ustawa o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego daje niemal nieograniczone możliwości dojenia skarbu państwa. Mechanizm jest prosty: wniosek o uznanie decyzji peerelowskich władz za nieważną, pozew do sądu o zadośćuczynienie, parodia postępowania sądowego i szybciutki wyrok.

całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.