Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

Zapraszamy na aborcję

numer 15/2016

O Polkach szukających ratunku za granicą „NIE” rozmawia z KATARZYNĄ WANIEK, asystentką w Ambulatorium Gynmed w Wiedniu i autorką bloga Aborcja.org.

– Na co zwracać uwagę, szukając kliniki aborcyjnej? Jak uniknąć oszustów?

– Trzeba zwracać uwagę, czy są podane informacje dotyczące zabiegu i lokalizacji kliniki. Sprawdzać nazwiska, dzwonić. Jeżeli mówimy o tabletkach sprzedawanych przez internet, to widać, że te adresy są dziwne, wygenerowane przez jakiś skrypt, nie ma kontaktu z żadnym żywym człowiekiem. Powinna być porządna strona internetowa kliniki – ze zdjęciami lekarzy. Im więcej informacji, tym lepiej.

– Dzwonię do Pani pierwszy raz. Jak Pani zaczyna naszą rozmowę?

– Witam się tak, jak z panią się przywitałam, podaję imię i nazwisko. To pomaga przełamać lody. Ja prowadzę bloga, na którym można zobaczyć, jak wyglądam, poczytać o mnie. Polki często mówią, że dzwonią z „wiadomych powodów” albo żeby „wywołać miesiączkę”. Proszę wtedy, żebyśmy rozmawiały otwarcie. Często dzwonią mężowie, czasem ktoś z rodziny: matka czy siostra. Tłumaczę, jak się należy przygotować, uzgadniamy, czy umawiamy wizytę z tłumaczem, czy nie. Niektórzy wolą, żebym była cały czas przy nich, mogę być też przy zabiegu. Taka indywidualna opieka stanowi dodatkowy komfort. Tłumaczę też kwestię narkozy, bo to zrozumiałe, że dużo osób się jej boi.

– Decyduję się na przyjazd do kliniki do Wiednia. Czego mogę się spodziewać?

– Pierwszego dnia badanie i kwalifikacja do zabiegu. Udzielamy wszelkich informacji, mamy ulotki przetłumaczone na polski. Rozmawiamy, czasami długo. Mamy przeszkolone pielęgniarki, żeby spokojnie porozmawiać. Drugi dzień: zależy, czy jest to zabieg pod narkozą, czy nie. Oddzielnie są aborcje farmakologiczne. Pacjentka nie opuszcza laboratorium, dopóki się dobrze nie poczuje. Pacjentki po narkozie spędzają jeszcze 20-30 minut w łóżku i jeśli jest wszystko dobrze, dostają wypis. Piją jeszcze kawę, herbatę, jedzą ciastka i mogą iść.

całość na łamach

 

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.