Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

„Nasz Dziennik” jest wielkim dziełem. Ośmielam się powiedzieć, że Bóg chciał, aby to dzieło powstało w Polsce. Bóg posłużył się ludźmi, których wybrał do tego dzieła i im błogosławił. Myślę przede wszystkim o charyzmatycznym kapłanie i zakonniku, jakim jest o. Tadeusz Rydzyk.

bp Stanisław Napierała, „Nasz Dziennik”, 10 kwietnia

 

Węgry dla Węgrów, nie dla najeźdźców! Precz z Sorosem! Polacy są z Wami.

Krystyna Pawłowicz, Facebook, 8 kwietnia

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 7 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • O Matko, co by tu nie powiedzieć, to papcio Rydzyk ma – jak mało kto – kiepełe do interesów i tu Abepe Napierała ma kupę racji w tym ustępie. Jak tylko jęknął, że jego fundejszyn „Lux Veritatis” nie ma keshu – pisiorskie ministry na wyścigi pospieszyli z walizkami pieniędzy i na kolanach pełzali za papciem, żeby raczył przyjąć i w podzięce pozwolił im przywrzeć ustami do jego pośladków. Co do DZIEŁA, jakim ma być „Nasz Dziennik”, no to ja pardons – jak mawiał mój d-ca baterii, kładąc akcent na ostatnią zgłoskę – ale mam przeciwpołożne zdanie. Kupiłem tą „rządową” gazetę, żeby być w nurcie spraw – było nie było bęc babę w ryło – WAŻNYCH dla naszej, ukochanej Ojczyzny i żeby się przekonać jak je opisują tamtejsze dziennikarze i publicyści. Się okazało, że to podrzędne, trzeciej klasy piśmidło, z którego łam ziały nudy na dupy – iszczio raz pardons – bo chciałem napisać „na pudy”. No bo to jest jakieś pomięszanie pojęć, cóś na wzór tuwimowskiego „Cicer cum caule” czyli grochu z kapustą. No bo ALBO robiemy gazetę dla Ludzieńków z prawdziwą publicystyką na rzecz rządu, ALBO klepiemy zdrowaśki jak „Gość niedzielny”. Połączenie tych dwu zadań-celów wychodzi nad wyraz głupawo – tow. Wiesław by to określił: – ni pies ni wydra, coś na wzór świdra.
    Hej !-

  • >>>Węgry dla Węgrów. O Matko, tak jest, a Syjon dla Syjonistów, a klatka z małpami dla pośluwy Pawłowicz, po tym, jak zobaczyłem w tefałenie jej zachowanie podczas posiedzenia jakiejścić komisji. To jak żywo przypominało mi klatkę z małpami w porze karmienia. Aż ruszam grdyką z ciekawości, czy pośluwa Pawłowicz byłaby równie bezkompromisowa i odważna, gdyby nie czuła nad sobą parasola ochronnego, którą nad nią rozpostarł Jarkowycz-Wścieklica. Pośluwa Pawłowicz to rychtyk lustrzane odbicie V-Warchoła Niesiołowskiego, niestety. Hej !-

  • Polska dla Polaków, Wola dla Wolaków, Ziemia dla ziemniaków, Księżyc dla księży i poślicy Pawłowicz!

  • Syjon dla syjonistów to dobry pomysł.
    W granicach z 1967 roku oczywiście