Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Z Leninem po Moskwie

numer 18/2017

Korespondencja z prawdziwego pochodu pierwszomajowego.

 

Jak powszechnie wiadomo, każdy prawdziwy Polak nienawidzi Putina, którego obalenie jest warunkiem sine qua non ocalenia Polski i świata przed rychłą zagładą. Logicznie rzecz biorąc, każdy prawdziwy Polak powinien wobec powyższego popierać antyputinowską opozycję. Kłopot w tym, że jedyna realna antyputinowska opozycja to komuniści. A rosyjscy komuniści – w odróżnieniu od polskich socjaldemokratów – się nie pierdolą.

Na pochodzie pierwszomajowym Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej powiewały flagi KPZR i Związku Radzieckiego, a na scenie koło pomnika Karola Marksa portret Lenina ze Stalinem sławił setną rocznicę Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Październikowej. No i co z tego, że na proscenium widniał wielki czerwony napis: „Rząd w odstawkę”?

Rosyjscy komuniści, którym w latach 90. zdarzało się wygrywać wybory, od początku millenium zdobywają kilkanaście procent głosów i kilkadziesiąt miejsc w Dumie Państwowej – w 2016 r. dostali 13,4 proc., co dało im 42 mandaty. Jednak jest to nieodmiennie druga siła w rosyjskim parlamencie. Organizowany przez nich moskiewski pochód pierwszomajowy – jeden z czterech pochodów w stolicy Rosji – nie był, uczciwie powiedziawszy, nadmiernie liczny; zgromadził zaledwie kilka tysięcy demonstrantów. Jednak to, czego brakowało mu w ilości, nadrabiał jakością. Powiewające nad tłumem czerwone sztandary nosiły zarówno nazwy partii obecnej – KPFR – jak i dawnej partii radzieckiej; jak okiem sięgnął widać było sierp i młot oraz niezapomniany profil Lenina ze znaczka Komsomołu. Lenin na tle zachodzącego słońca niesiony był na portretach, a gdzieniegdzie pojawiał się także zamaszysty wąs Stalina; jeden desperat przyniósł nawet sztandar wzywający do wprowadzenia prohibicji i tłumaczył każdemu, kto się nawinął, że Lenin ogłosił „suchyj zakon” w 1917 r. i rewolucja dobrze na tym wyszła.

Okrzyki, wznoszone pod dyktando młodego człowieka z tubą w ręku – młodych ludzi było zaskakująco wielu, weterani ruchu robotniczego zdawali się stanowić mniejszość – mówiły o pracy i pokoju, socjalizmie i Leninie, a także o zastąpieniu Putina Ziuganowem. Na scenie obok portretu Lenino-Stalina widniał wizerunek radzieckiego człowieka ze sztandarem w ręku w niedającym się pomylić z niczym innym stylu wczesnego socrealizmu, a artyści umilający zgromadzonym czas w przerwach między wystąpieniami śpiewali radzieckie pieśni – choć z bólem odnotowałam brak „Międzynarodówki”, która jest oficjalnym hymnem KPFR.

Przywódcy partii – z Gienadijem Ziuganowem na czele – występowali w czerwonych kurtkach partyjnej drużyny futbolowej (choć ze znakiem Nike’a na plecach). Mówili o prawach i godności ludzi pracy, walce z kapitalizmem i korupcją, która sprawiła, że władza nad krajem znalazła się w ręku garstki oligarchów. Wzywali do solidarności ludzi całego świata pracy przeciw neoliberalnej globalizacji, która wyzyskuje klasę robotniczą. Mówili, jednym słowem, o socjalizmie.

Zgoda – mówili także o „wojnie hybrydowej, wszczętej przez Zachód przeciwko Rosji” – ale winą za ten stan rzeczy obarczali kapitalizm. „Zarażony antysowiecką rusofobią Zachód marzy o tym, by złamać i zniszczyć nasz kraj, dokończyć dzieła rozpoczętego przez gorbaczowów i jelcynów, gajdarów i czubajów” – czytamy w jednogłośnie przyjętej (w głosowaniu) przez wszystkich uczestników pochodu Rezolucji. „Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej stoi na stanowisku przyjaźni i pokoju między ludem pracującym wszystkich krajów i narodów”.

Klimat partyjnej retoryki i wystroju KPFR jest niewątpliwie zdominowany przez radziecką nostalgię – jednak w jej centrum nie jest dominacja na światem, tylko rewolucja proletariacka. Dziwaczny zakręt historii sprawił, że do Rosjan przemawiają dokładnie te same hasła, co 100 lat temu: „Fabryki robotnikom, ziemia chłopom”, „Chwała ludziom pracy”, „Władza i własność dla ludu”. W XXI w. komuniści i ich zwolennicy domagają się 8-godzinnego dnia pracy, godnych pensji i emerytur, nacjonalizacji rosyjskich złóż bogactw naturalnych i kluczowych gałęzi przemysłu. Pamiętne hasło „Cała władza w ręce rad” dziś oznacza samorządność pracowniczą w przemyśle, który został – jak twierdzą nie bez racji komuniści – rozkradziony. W czasach oligarchicznego kapitalizmu dawne komunistyczne hasła nabierają nowego życia.

A także nowych twarzy. Szefem partii jest oczywiście nadal Ziuganow – 73-letni weteran, niegdysiejszy zastępca szefa propagandy KC PZPR. Ale obok niego na scenie występował Siergiej Szargunow – 37-letni poseł do Dumy Państwowej, który mówił o sytuacji lokatorów moskiewskiego schroniska dla bezdomnych i robotników z Kraju Ałtajskiego, domagał się obrony miejsc pracy, przejrzystości procesu przekształceń własnościowych, wysokich podatków dla miliarderów. Mówił to, co mówi dziś większość liderów radykalnej lewicy w Europie. Warto zapamiętać jego nazwisko: za kilka lat może stać się w Rosji bardzo znaczącą osobą.

Na pohybel wrogom rewolucji – że tak dodam od siebie.

 

AWŁ

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.