Motto tygodnia: Ele-mele-dudki, dudki-ele-mele, zastrajkują nauczyciele.

Wychowanie przez wsadzanie

numer 8/2019

Zbigniew Ziobro wprowadzi bat na nieletnich przestępców. Zamiast środków wychowawczych w stylu czyszczenie bud w schronisku będzie na nich czekać więzienie.

„Crime control” to model charakterystyczny dla USA i Węgier. W bardziej cywilizowanym świecie państwa podkreślają odpowiedzialność młodych przestępców, ale najczęściej chcą ich wychować, a nie zamknąć.

 

Furtka

Wbrew temu, co twierdzi resort, wcale nie trzeba zaostrzać prawa, żeby z surowością traktować młodocianych zbrodniarzy. Furtkę otwiera art. 10 § 2 kk. Wynika z niego, że możesz mieć 15 lat i odpowiadać jak dorosły, „jeśli okoliczności sprawy oraz stopień rozwoju sprawcy, jego właściwości i warunki osobiste za tym przemawiają”.

Można zapomnieć o wieku w przypadku morderstwa. Sprowadzenia katastrofy. Niebezpieczeństwa dla wielu osób. Spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Brania lub przetrzymywania zakładnika. Zamachu na życie prezydenta kraju. A także zgwałcenia małoletniego, rodzeństwa i dopuszczenia się gwałtu zbiorowego.

 

Morderstwa

Katedra Kryminologii i Polityki Kryminalnej Uniwersytetu Warszawskiego zbadała 50 zabójstw dokonanych przez nieletnich. Praca „Młodzi zabójcy skazani na karę dożywotniego więzienia- sylwetka, czyn, polityka karania” ukazała się w „Przeglądzie Więziennictwa Polskiego” nr 95/2017 r.

Już tytuł dowodzi, że w obowiązującym systemie prawnym wytrych o nazwie młodość nie otwiera wszystkich drzwi.

Z lektury wynika, że dzieci najczęściej zabijają bez powodu. Ofiary są przypadkowe albo naraziły się oprawcom jakąś duperelą. Charakterystyczne jest zabijanie w grupie, przy udziale kolegów. Za to okoliczności zbrodni bywają bardzo wyrafinowane. Sprawcy stosują cały katalog tortur. Gwałcą ofiary, rażą prądem, wyłupiają oczy. Przypalają, skaczą po konających, wkładają do ich odbytów drewniane kołki, podduszają i wlewają wodę do ust. Jak gdyby to była zabawa. Jak gdyby nie chodziło o ludzi, ich ból i strach, tylko o grę komputerową.

Przykład. Mężczyźni u progu pełnoletniości zadźgali nożem sąsiada. Następnie udusili 16-letniego kolegę. To był prezent na „osiemnastkę” dla jednego ze sprawców. Chłopak był ciekaw, jak w inny sposób można pozbawić życia.

Jan Ł. uczył się na rzeźnika-masarza.

– Brat powiedział, że trzeba jej się pozbyć, to ja wziąłem nóż, wysiadłem z samochodu i poderżnąłem jej gardło. Ciąłem 2 razy dla pewności… Tak podcinać nauczyłem się na uboju…

Kolejny przykład. Kilku pijanych sprawców, najmłodsi w wieku 15 i 16 lat, zmusiło rówieśnika do przechadzki nad jezioro. Dlaczego? Bo tak! Nawet sądowi nie udało się ustalić powodu. „Mieli jakieś bliżej nieokreślone pretensje” – stwierdził tylko. Chłopak przyszedł z młodszym bratem. Został skopany, pobity. Miał złamane żebra, nie mógł wstać, ale wciąż coś mówił. Wbili mu więc do buzi 2 drewniane kołki. Wreszcie zmarł z upływu krwi. Wtedy zorientowali się, że 11-letni brat ofiary przyglądał się torturom. Co robić? Trzeba jak w filmie. Za łeb i do jeziora. Przytrzymać…

Inna historia: Daniel S. szedł na ryby. Spotkał matkę z dzieckiem w wózku, zapytał o drogę i uderzył pięścią w twarz. Kobieta upadła, dziecko zaczęło ryczeć. To wzbudziło w napastniku złe skojarzenia. Udusił zawalidrogi….

Sądy bez wahania wymierzyły najwyższy wymiar kary. Z uzasadnień wyroków dożywocia: „Szczególna dyrektywa przy wymiarze kary wobec takich sprawców kładąca nacisk na wychowawcze oddziaływanie nie może jednak usprawiedliwić kar niewspółmiernych do stopnia winy i społecznej szkodliwości”(Sąd Okręgowy w Suwałkach). Albo: „Zdecydowana represja wobec młodocianych jest nieodzowna w sytuacji, gdy ich zachowania wskazują na bardzo silną demoralizację i lekceważenie, a wręcz gardzenie najwyższym dobrem prawnym, jakim jest ludzkie życie” (Sąd Okręgowy w Łodzi). Czy: „Intencją sądu nie była prymitywnie pojmowana odpłata, ale stabilizacja porządku prawnego poprzez kształtowanie przekonania, że w potocznym rozumieniu mord nie popłaca” (Sąd Okręgowy w Przemyślu).

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • W Stalowej Woli dwóch grzybiarzy przekomarzało się, któremu udało się znaleźć większego prawdziwka. Nie to, żeby byli trzeźwi. Gdy argumenty słowne się wyczerpały na wysokości Rozwadowa zaczęli potrącać się rowerami. 400 metrów dalej zatrzymali się „na solo” i ku uciesze gawiedzi jeden z grzybiarzy wyciągnął nóż i wbijając go w serce kolegi przypieczętował swoją rację. Jeden miał troje dzieci, a drugi pięcioro.