Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Wojna na kochanki

numer 35/2015

Kocia łapa w kaczej partii.

„Lansuje się z rodziną, a żyje z kochanką” – napisał o Jerzym Szmicie, pośle PiS z Olsztyna, „Fakt” z 20 sierpnia 2015 r. Opublikował zdjęcia parlamentarzysty z przyjaciółką spod Warszawy, z którą poseł jest związany od 5 lat. U niej mieszka, przebywając w stolicy. Na fotografiach przytulona para spaceruje po galerii handlowej i kupuje filiżanki.

Tabloid otrzymał informacje i fotografie od anonima, który ten sam list z zawartością wysłał do wszystkich parlamentarzystów Warmii i Mazur, a także do mnie.

Nie mam nic przeciwko mężczyznom, którzy potrafią uszczęśliwiać dwie kobiety naraz.

 „Stara się kreować wizerunek człowieka respektującego ponad wszystko wartości rodzinne – kroczy w pierwszych szeregach Marszu dla Życia i Rodziny, uczęszcza do kościoła, zabiera swojego małego synka na oficjalne uroczystości, gdzie każe mu np. zapalać znicze, składać kwiaty. Wszystko po to, aby sprawić wrażenie, że jest człowiekiem moralnym i prawym obywatelem wyznającym tradycyjne wartości” – pisze anonim.

Ma dużą wiedzę o prywatnym życiu posła i karierze zawodowej jego flamy. Nazwę ją Martą i pominę wszystkie szczegóły, które mogą ją identyfikować.

Warto tylko wiedzieć, że dojrzały Szmit nie gustuje w kurach domowych, jak można by było się domyślać z programu jego partii. Wybrankę poznał w podróży służbowej do Japonii. W ostatnich wyborach startowała na burmistrza jednej z podwarszawskich gmin. I to nie w barwach PiS, choć tak byłoby pewnie prościej. I prezes Kaczyński mógłby być „za”, patrz kariera żon Przemysława Gosiewskiego.

całość na łamach

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.