Motto tygodnia: Prezes jest już zdrowy jak ryba. Chyba...

ico-1
Autor:

Niezidentyfikowany mężczyzna w kapturze zniszczył figurkę Chrystusa stojącą w pobliżu kościoła Najświętszej Maryi Panny Królowej Różańca Świętego w Gdańsku. Na nagraniu monitoringu widać, jak mężczyzna podjeżdża rowerem w okolice świątyni, a następnie odrywa głowę Chrystusowi. Komenda Miejska Policji w Gdańsku prowadzi czynności w kierunku obrazy uczuć religijnych. Parafia zwróciła się do wiernych o pomoc w zidentyfikowaniu sprawcy profanacji.

38-letni mieszkaniec Białej Podlaskiej oblał benzyną drzwi kościoła św. Kazimierza Królewicza i je podpalił. Potem zniszczył tablicę z informacjami parafialnymi przymocowaną na ścianie świątyni. Ogień ugaszono, a mężczyzna został zatrzymany przez policję. 38-latek był trzeźwy. Nie wiadomo, dlaczego chciał podpalić kościół. Jest wielce prawdopodobne, że podpalacz odpowie za obrazę uczuć religijnych i profanację miejsca kultu. Parafia wyceniła straty na 900 zł.

W dniu Ofiarowania Pańskiego w kościele Opatrzności Bożej w Gdańsku odbyła się uroczysta msza, w czasie której prezesi giełdowej spółki Energa oddali firmę pod opiekę Opatrzności Bożej. W mszy uczestniczyli też członkowie rad nadzorczych i najważniejsi pracownicy blisko czterdziestu spółek Grupy Energa, w sumie blisko 250 osób. Mszę koncelebrowało ośmiu księży, wśród nich biskup Wiesław Szlachetka i krajowy duszpasterz energetyków ks. Sławomirem Zyga. Specjalne pozdrowienia przesłał arcybiskup Sławoj Leszek Głódź. Ks. Wojciechowski, archidiecezjalny duszpasterz energetyków, elektryków, elektroników, który prosił o wstawiennictwo dla firmy za pośrednictwem Matki Bożej Gromnicznej, matki wiecznego światła. Na koniec poczet pracowników Energi złożył pod ołtarzem kosze z darami, a księża podziękowali firmie za wsparcie finansowe. A więc źródłem prądu nie będzie już węgiel ale nie dająca smogu Opatrzność Boża. Nieskatolikowana jest jeszcze hodowla świń.

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • A ja znalazłem w sieci taką obserwację, którą tu publikuję ponieważ jest to skuteczniejsze niż podpalanie bożnicy:

    Byłem kiedyś na mszy jako turysta. Oto co widziałem. Najpierw wyszedł śmiesznie ubrany facet, machnął ręką w pionie i w poziomie, a ludzie powtórzyli ten gest. Później czytał fragmenty z książki (którą wcześniej pocałował). Wypowiadał różne słowa w powietrze (niektóre ludzie powtarzali, na niektóre razem odpowiadali), przewracał oczami, zawodził, no i jeszcze wielokrotnie machał ręką w pionie i w poziomie. Potem coś tam jadł i pił, niektórych poczęstował (ale chyba im nie posłużyło, bo się potem osunęli na kolana i trzymali za żołądek). Ale na koniec zrobił jedną bardzo sensowną rzecz – jego wspólnik pozbierał od ludzi pieniądze. W sumie przedstawienie ponure i dość nudne