Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

ico-1
Autor: JAN

Na ulicach Nowej Huty szalał agresywny mężczyzna. – Jestem Szatanem! Jestem Szatanem! – krzyczał, atakując przechodniów. Z braku egzorcysty zajęli się nim strażnicy miejscy. Obezwładnili i odtransportowali do aresztu. Szatan stanie przed sądem. Odpowie m.in. za pobicie dwóch bogu ducha winnych kobiet. Bo szatanem być wolno ale delikatnym.

Czy w polskich więzieniach pedofile kościelni są traktowani przez współwięźniów gorzej czy lepiej niż pedofile świeccy? Aż 7 lat będzie miał na odpowiedź na to pytanie rzymskokatolicki ksiądz Paweł K., skazany za seksualne wykorzystywanie trójki nieletnich chłopców i posiadanie dziecięcej pornografii. Oprócz siedmiu lat Sąd Okręgowy we Wrocławiu orzekł dożywotni zakaz pracy z dziećmi i małoletnimi, a także poddanie się przymusowej kuracji ambulatoryjnej po odbyciu kary więzienia. Na podkreślenie zasługuje kompletny brak skruchy u dewianta z koloratką. Przez cały proces utrzymywał, że jest niewinny i wygadywał bzdury, że sprawa jest zemstą policji za to, że kiedyś złożył na funkcjonariuszy skargę. Twierdził nawet, że cała sprawa to kara, jaka spotyka go za wiersz, który miał opublikować po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Kapłan, co warte podkreślenia, nie mógłby uprawiać swego procederu bez pomocy ze strony Kościoła i swoich zwierzchników, którzy nie reagowali na informacje o jego zboczeniu. Pierwszy raz Paweł K. wpadł i został skazany za posiadanie dziecięcej pornografii w roku 2005. Został, co prawda, zawieszony przez kurię, ale już rok później oddelegowano go do parafii Opatrzności Bożej w Bydgoszczy. Tam powierzono go tej opatrzności a jemu samemu opiekę nad ministrantami. Ksiądz molestował kolejnych chłopców. Skargi rodziców na jego zachowanie pozostawały bez echa. Podobnie było w Miliczu, gdzie trafił z Bydgoszczy i gdzie skargi na jego zachowanie zgłaszali ministranci. Kara suspensy została nałożona na księdza dopiero po zatrzymaniu w grudniu 2012 r. Rzecznik kurii wrocławskiej nie widzi nic nagannego w postępowaniu zwierzchników Pawła K., którzy przez lata pozostawali głusi na napływające na niego skargi.

W tajemniczym wypadku samochodowym koło Butzbach zginął duszpasterz Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech ks. Tomasz Badyla (pochodzący z diecezji tarnowskiej). Według dotychczasowych ustaleń niemieckiej policji jadący do Polski ksiądz zginął w wyniku czołowego zderzenia samochodów. Kilka kilometrów przed miejscem wypadku policjanci znaleźli stojące w poprzek drogi auto księdza. On sam był zakrwawiony i nieprzytomny. Policjanci ocucili go, a przerażony duchowny odjechał bez żadnych wyjaśnień. W niedługi czas później zginał

Wieści na pożytek pasterzy i owieczek czerpiemy z prasy lokalnej.

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Zaprawdę Powiadam Wam Siostry i Bracia!
    Wystrzegajcie się uczonych w Piśmie rzymsko-katolickich faryzeuszy, tych konsekrowanych szamanów, agentów UB i SB, pedofilów i innej maści seksualnych dewiantów, społecznych pasożytów, świętobliwych oszustów i złodziei, którzy chętnie chodzą w długich szatach a nawet mundurach Wojska Polskiego, lubiących pozdrowienia na rynkach i pierwsze krzesła w świątyniach, oraz pierwsze miejsca na ucztach; którzy pasożytując pożerają renty i emerytury moherowych wdów i dla pozoru długo się modlą; tych spotka szczególnie surowy wyrok. [wg Marka Ewangelisty 12:38-40 ]