Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

ico-1
numer 28/2015
Autor: JAN

Na brzydkich machinacjach finansowych przyłapano Kościół katolicki w Norwegii. Rejestrował martwe dusze dla korzyści finansowych. W Norwegii każdy uznany przez państwo związek wyznaniowy dostaje dotację państwową, której wysokość jest uzależniona od liczby zarejestrowanych wiernych. Prowadzący rejestr wyszukiwali w książce telefonicznej nazwiska imigrantów z krajów uchodzących za katolickie i wpisywali ich na listę. Szczególnie upodobali sobie Polaków których jest w Norwegii 120 tysięcy, mających opinię ludzi głęboko religijnych. Państwo norweskie żąda teraz zwrotu 40,6 mln koron (ok. 20 mln zł), ale Kościół nie chce o tym słyszeć, utrzymując, że cała sprawa jest wynikiem odmiennej interpretacji prawa. Po kontroli diecezja w Oslo musiała usunąć 7 tys. nazwisk. Policja weryfikuje 21 tys. dalszych.

Zaskakujący obrót przybrała sprawa ks. Janusza Ś., proboszcza parafii w Otorowie pod Szamotułami. Szamotulska prokuratura postawiła mu poparte bardzo mocnymi dowodami zarzuty molestowania i rozpijania nastoletniego ministranta. Proboszcz twierdzi, że jest niewinny. Zadeklarował, że chce dobrowolnie poddać się karze. Dziwi stanowisko prokuratury, która przystała na tę propozycję. Z formalnego punktu widzenia ksiądz może nie przyznać się do winy i prosić o dobrowolne poddanie się karze. Jednak wielu prawników uważa, że z przywilejów, jakie daje dobrowolne poddanie się karze, czyli np. błyskawicznego procesu, powinni korzystać jedynie ci oskarżeni, którzy rozumieją i przyznają się do popełnionego przestępstwa. Wiadomo, że 60-letni proboszcz rozpijał ministranta na plebanii i tam go molestował. W związku z kompromitującą dla Kościoła sprawą ks. Janusz Ś. został usunięty z posady proboszcza i odsunięty od funkcji duszpasterskich. Po zakończeniu postępowania przed sądem powszechnym odpowie za swoje grzeszki przed sądem kościelnym.

Systematycznie zmniejsza się w Polsce liczba nowych księży. Każdego roku średnio o 9 procent. W 2013 r. było ich 401, rok temu już 355. Mała rzecz, a cieszy.

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.