Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

ico-1
Autor: JAN

Ostro postawił się proboszczowi Daniel Iwanowski, były już organista z parafii Chrystusa Dobrego Pasterza na poznańskich Ogrodach. W piśmie do Państwowej Inspekcji Pracy stwierdził, że w parafii nie przestrzegano prawa pracy i szczegółowo wyliczył winy proboszcza. Powołując się na regulamin organistów archidiecezji poznańskiej, zażądał m.in., aby proboszcz zapłacił mu ponad 20 tys. zł za nadgodziny (za lata 2010-2014). Organista napisał, że proboszcz nie przestrzegał przepisów BHP, np. kazał mu wchodzić na drabinę wyższą niż 2,5 m, co bez zabezpieczeń groziło poważnym wypadkiem. Kontrola PIP potwierdziła prawdziwość słów byłego organisty. Proboszcz nie prowadził ewidencji czasu pracy ani ewidencji urlopowej, nie przestrzegał też przepisów bezpieczeństwa pracy. PIP nałożyła na niego mandat w wysokości 1 tys. zł. Organista ma satysfakcję, ale ciernista droga jeszcze przed nim. Odzyskać pieniądze za nadgodziny może jedynie na drodze sądowej. A po sporze z proboszczem ma problemy ze znalezieniem nowej pracy.

Staw to niewielka wieś pod Słupcą w Wielkopolsce – z zabytkowym kościołem. Parafia wspólnie z archidiecezją gnieźnieńską była właścicielem gruntów, które dzierżawiono pod uprawy rolnikom. Kilka miesięcy temu administrujący parafią w Stawie ks. Andrzej Sobaszkiewicz oraz jego parafianie dowiedzieli się ze zdziwieniem od sądu w Gnieźnie, że parafię wykreślono z ksiąg wieczystych, a jej udziały w gruntach przejęła archidiecezja. Ksiądz i parafianie zaczęli się dopytywać, jak doszło do tej przedziwnej transakcji i kto za tym stoi. W odpowiedzi dociekliwy ksiądz dostał od arcybiskupa upomnienie. Podobno podstawą zmiany właściciela miała być umowa darowizny, o której nie wiedział ani ks. Sobaszkiewicz, ani jego parafianie. Wierni chcą się postawić kurii poznańskiej i twierdzą, że nie pozwolą, aby niszczono finansowo ich parafię. Najęli prawnika i postanowili zaskarżyć zmianę wpisu w księdze wieczystej. Źródła całej sprawy należy szukać w kredycie zaciągniętym przez parafię na remont plebanii. Po jego zakończeniu okazało się, że parafia zalega wykonawcy 76 tys. zł (potem z odsetkami dług urósł do ponad 100 tys. zł). W spłacie pomogła kuria. Parafianie wyliczają, że za spłacenie 100 tys. zł kuria wzięła 23 hektary ziemi. Hektar ziemi w okolicy kosztuje najmniej 75 tys. zł. Grunty zajęte przez kurię mogą być więc warte nawet ponad 1,7 mln zł. Poznańska kuria to ma głowę do interesów…

Ekscentryczną szopkę wystawiono w kościele pw. św. Mikołaja w Bydgoszczy. W tradycyjnej stajence stoją Maryja i Józef. Nie ma Jezuska. To znaczy jest, ale zamknięty w lodówce. Według twórców szopki, żłóbek w lodówce to „symbol zimnych uczuć i materializmu”. Chcieli w ten sposób pokazać, że w życiu liczy się nie tylko pieniądz, ale miłość do bliźnich oraz to, jakim się jest człowiekiem. Nie wiemy, czy przesłanie szopki z lodówką trafiło do wiernych. Przypuszczamy, że dla wielu, zwłaszcza w okresie świąt, najważniejsze jest to, by lodówka była zawsze pełna.

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • A dlaczego wybrali Gądeckiego do Episkopatu? Bo wydoił prezydencika Poznania Grobelnego do cna.

  • Zaprawdę Powiadam Wam Siostry i Bracia!
    Wystrzegajcie się uczonych w Piśmie rzymsko-katolickich faryzeuszy, tych konsekrowanych szamanów, agentów UB i SB, pedofilów i innej maści seksualnych dewiantów, społecznych pasożytów, świętobliwych oszustów i złodziei, którzy chętnie chodzą w długich szatach a nawet mundurach Wojska Polskiego i lubią pozdrowienia na rynkach i pierwsze krzesła w świątyniach, i pierwsze miejsca na ucztach; którzy pasożytując pożerają renty i emerytury moherowych wdów i dla pozoru długo się modlą; tych spotka szczególnie surowy wyrok. [wg Marka Ewangelisty 12,38-40 ]