Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

Już po dwóch latach procesu i przejściu dwóch instancji kierowca zatrzymany pod zarzutem woni alkoholu w wydychanym powietrzu przez policję z Tarnowskich Gór odzyskał honor i dobre imię. Policjanci w 2015 r. poczuli od kierowcy wspomnianą woń, a on twierdził, że jest trzeźwy i nie będzie dmuchał. Zakuto go więc sprawiedliwie w kajdany. Zawieziono do szpitala na badanie krwi, które wykazało, że nie ma alkoholu. Sąd uznał, że nie należy trzeźwych kierowców skuwać kajdanami i zasądził 3 tys. zł odszkodowania dla kierowcy. To skąd ta wprowadzająca wszystkich w błąd woń alkoholu podczas kontroli drogowej, nie zostało ustalone.

 

Zamaskowany i uzbrojony rabuś wtargnął do kasy SKOK w Gdańsku, żądając od kasjerki pieniędzy. Kasjerka wytłumaczyła bandycie, że nie może mu wypłacić, ponieważ Komisja Nadzoru Finansowego we wrześniu zawiesiła działalność kasy i zabroniła wypłat. Rabuś przyjął wyjaśnienie ze zrozumieniem. Oddalił się, skruszony. Teraz poszukuje go policja. Gdyby wszyscy w SKOK-ach byli tak prawomyślni, jak ich kasjerzy, SKOK-i nadal by działały, a złoczyńca dostałby, czego żądał.

 

Przedsiębiorczy jak Steve Jobs, William Harley i Bill Gates kaliszanin, inwestując oszczędności swoje i swojej rodziny, zakupił 22 litry fenyloetanu, aby w garażu rozpocząć produkcję najlepszej na świecie amfetaminy. Niestety policja, która uwielbia być w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie, wpadła do garażu, rekwirując cenną linię produkcyjną i aresztując przedsiębiorczego 34-latka. Serialu telewizyjnego klasy „Narcos” Polsat z tego nie zrobi.

 

W Głogowie policja uratowała od śmierci z wyziębienia 55-letniego bezdomnego, który prawie nagi ukrywał się przed nią w krzakach. Dzięki temu nadal będzie żył życiem marnym, biednym i beznadziejnym, a przecież mogło już być po wszystkim.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.