Motto tygodnia: Młody Tusk też ma mózg, ale mniejszy...

ico-1
numer 20/2017
Autor:

Pijany jak bela koszalinianin wlazł na ul. Reymonta pod koła trzeźwego volkswagena, którego kierowca również był trzeźwy, co zdecydowanie skomplikowało pracę policji przyzwyczajonej do prostych scenariuszy. Samochód potrącił pieszego, ten skatował asfalt głową, w rezultacie czego asfaltowi nic się nie stało, ale pieszy zmarł. Kierowca natomiast, oszołomiony dziejącym się na jego oczach scenariuszem, odjechał. Zdradziła go technologia miejskiego monitoringu i dopadła policja. Jakkolwiek sprawy się potoczą, w jednej chwili facet załatwił sobie, nie ze swojej winy, kłopoty na kilka lat. Szczęście, że ma pod siedemdziesiątkę, a mężczyźni w Polsce nie żyją szczególnie długo.

 

9 maja o drugiej nad ranem na obwodnicy Osowca kobieta kierująca oplem najechała na tył kombajnu. Kobieta, opel, kombajnista i kombajn byli trzeźwi. Polegli: opel, kombajnista i kombajn. Jako typowa męska szowinistyczna świnia intuicyjnie przypisałbym winę kobiecie. Jednak odpowiedź na pytanie, co robił wiosną o drugiej w nocy kombajn zbożowy na drodze, być może zmieniłaby moje poglądy.

 

O 23.20 rower, który wiózł rowerzystę ul. Tarnogórską w Piekarach Śląskich, potrącił się o przejeżdżającego obok opla vivano. Rower stracił panowanie nad rowerzystą i powalił go na drogę, z której obaj już nie powstali. Musiała pomóc karetka. Następnego dnia aresztowano właściciela vivano, chociaż ten przysięgał, że poprzedniego dnia nie jeździł samochodem. Ponieważ sytuacja jest niejasna, nie zakładałbym od razu, że rower i opel są poza podejrzeniami.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.