Motto tygodnia: Do Wolski przyjechał pan, prawdziwy pan. Jaśnie pan Erdoğan.

ico-1
numer 16/2017
Autor:

Skazany za paserstwo 34-latek z Bydgoszczy nie stawił się do więzienia. Rozesłano za nim list gończy, ale mężczyzna pozostawał nieuchwytny. Bydgoskiej policji udało się ustalić, że pracuje za granicą i że ma przyjechać do Bydgoszczy na swój ślub. Policjanci przyszli na uroczystość po cywilnemu. Zachowali się nad wyraz kulturalnie. Odczekali, aż młoda para złoży przysięgę, wzniesie toast i przyjmie życzenia od gości. Dopiero potem skuli małżonka i zawieźli do aresztu. „Wszyscy byli w szoku i z niedowierzaniem patrzyli na to co się dzieje” – opowiada rzecznik prasowy bydgoskiej policji.

 

Do szpitala w Nowej Hucie zgłosił się 51-letni mężczyzna. Był ranny w brzuch i w rękę. Przed utratą przytomności powiedział, że został napadnięty przez czterech mężczyzn w parku. Policjanci nie dali mu wiary. Odwiedzili mieszkanie jego 67-letniej konkubiny, która zapewniała, że nic nie wie o napadzie. Policjantów zastanowił idealny porządek panujący w mieszkaniu. Kobieta twierdziła, że robiła świąteczne porządki, ale policjanci poprosili o pomoc biegłego z laboratorium kryminalistycznego, który odnalazł mieszkaniu niewidoczne dla oka cząsteczki krwi. Kobieta przyznała, że poraniła kochanka nożem, a wybudzony ze śpiączki farmakologicznej mężczyzna potwierdził, że jako dżentelmen zmyślił napad w parku.

 

Na osiedlu Bojary w Białymstoku policjanci zauważyli leżącego na ziemi mężczyznę bitego przez dwóch napastników. Policjanci przerwali bójkę i ustalili jej przyczynę. Bitym był kierowca auta, a napastnikami ojciec i syn, którym nie podobał się sposób, w jaki zaparkował samochód. Pobity trafił do szpitala, a ojciec z synem do aresztu.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.