Motto tygodnia: Opowiem wam bajkę – Proksa nie jest łamistrajkiem.

Więcej siusiaków nie pamiętam

numer 12/2019

Należałoby zakazać rytuału spowiedzi dzieci. Wypacza on psychikę.

Włączając się w obecną żywą dyskusję o seksualizacji dzieci, chciałam odnotować: o masturbacji pierwszy raz w życiu usłyszałam od księdza pedofila przed pierwszą komunią. Przez 3 dni rekolekcji mówił do 8-latków o grzechu nieczystości i o tym, żeby koniecznie się z niego spowiadać: ze szczegółami i bez eufemizmów.

– Jak ktoś mi mówi „dotykałem nieczystego ciała”, to mu odpowiadam „weź się, chłopie, umyj” – żartował sobie pogodnie ks. Olgierd Nassalski z parafii Matki Bożej Królowej Polski na Marymoncie, takim trochę dalszym i trochę gorszym Żoliborzu. Chyba należy do niej prezes. Myśmy w każdym razie należeli, a mieszkaliśmy tuż obok.

Mnie akurat osobiste zainteresowanie ks. Olgierda ominęło. Lubił chłopców, a poza tym – gdy przez chwilę (przekupiona przez sąsiadkę ciastami) chodziłam na religię, jego już zdążyli z tego Żoliborza, gdzie inteligencja jednak zaczęła nieco szumieć, przenieść do odludnej Puszczy Mariańskiej. Gdzie skądinąd prowadził Dom Rekolekcyjny, na pewno więc nie brakowało mu okazji do rozmów o samogwałcie. Zapamiętałam jego – i te rekolekcje – jako coś dziwacznego; ale skojarzyłam dopiero w 2002 r., gdy reżyser Andrzej Saramonowicz napisał w „Przekroju” ponury tekst „Milczenie jest grzechem”, gdzie ze szczegółami opisał swoje osobiste doświadczenia z ks. Olgierdem: „Ulubioną formą prowadzenia lekcji religii przez księdza Nassalskiego było puszczanie slajdów z życia Świętej Rodziny. W salce katechetycznej gasło wtedy światło, a proboszcz przysiadał się do tego z nas, który siedział »po zewnętrznej«, wkładając mu rękę pod spodnie. Szybko zresztą stało się to pretekstem do swoistej zabawy, którą my, uczniowie, prowadziliśmy między sobą. Polegała na tym, by przyjść jak najwcześniej i usiąść jak najbliżej ściany, uniemożliwiając Łysemu – tak nazywaliśmy proboszcza – dostęp do siebie. Spóźnialscy, dla których zostawały tylko miejsca na skraju, stawali się przedmiotem naszych drwin i docinków w drodze powrotnej do domów. A Łysy był dumny, że nikt się do niego nie spóźnia”.

 

Policz ile razy się dotykałeś, dziecię moja

Ale przecież to był jakiś jeden zbok w latach 80., gdy Kościół zdawał się kompletnie nietykalny, a księża pedofilia była tematem tabu. Z pewnością dziś kler ma więcej rozsądku i nie usiłuje dyskutować z 8-latkami o samogwałcie, nie?

Nie.

Przejrzałam portale katolickie i strony parafii z poradami co do „rachunku sumienia przed I komunią świętą”. To lista pytań, które dziecko musi sobie zadać, zanim po raz pierwszy walnie na kolana przed kratką, żeby wygłosić totalną samokrytykę. Okazuje się, że to jedna z popularniejszych form kościelnej publicystyki: znalazłam kilkanaście ewidentnie autorskich kompozycji. Pomijając już fakt, że wiele z nich jest kompletnie absurdalnych, całkowicie przekraczających dziecięce pojmowanie („Czy ty kochasz Boga ponad wszystko?”) albo nastawionych na tłumienie krytyki i ułatwienie życia naziemnemu personelowi („Czy niesprawiedliwie krytykuję Kościół lub powtarzam złośliwą, krzywdzącą krytykę innych?”; „Czy nie dokuczam katechecie na lekcji religii?”), w prawie każdym zestawie znajdowały się pytania o charakterze seksualnym.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • O, kurwa.
    A my co, w necie klikamy?
    Rozpedzic procesje raz i drugi. Inaczej ci zwyrodnialcy beda czuc sie nietykalni

  • No tak , zgnila lewica sama sobie grzechy wybacza I Normy ustala. Siedze sobie w lewackim szambie ale juz take dlugo ze smrodu nice wyczuwam. Pozatym mam innych ktorzy w tym samym szambie siedza I chetnie I’m ich- nasze grzechy wybaczam zeby poczuc Sie lepiej.. :aborcja, eutanazja, lgbt, demoralizacja dzieci w szkole itp.