Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

Autor
Michał Marszał

Widziałem interes Rydzyka

numer 11/2018

W pierwszą niedzielę, w którą obowiązywał w Polsce zakaz handlu, spędziłem kilkanaście godzin w toruńskich włościach o. Tadeusza Rydzyka.

Na fanpejdżu „NIE” na Facebooku umieściłem film pokazujący, że mimo nowego prawa i wielkiego oburzenia redemptorysty na pomysł prowadzenia biznesu w niedziele, podległy mu sklep funkcjonował w najlepsze od 9.00 do 19.00. Wideo wyświetlono w ciągu doby prawie 300 tys. razy. Doniosły o nim m.in. Onet, „Wirtualna Polska”, „Fakt”, Radio Zet i Polsat News.

Ojca dyrektora tłumaczono na różne sposoby. Przede wszystkim, że – nawet jeśli kupczyć nie wypada – do niedzielnych interesów ma prawo, gdyż ustawa przewiduje od zakazu wyjątki, np. dla sklepów handlujących dewocjonaliami oraz tych zlokalizowanych w zakładach prowadzących działalność w zakresie kultury, sportu, oświaty, turystyki i wypoczynku. W naszej ocenie takie podejście jest jednak bzdurne, a redemptoryści powinni zostać przez Państwową Inspekcję Pracy przykładnie ukarani. I zgodnie z prawem w dni święte zamykać biznes, tak jak im zresztą sam Pan Bóg podobno przykazał.

Choć imperium o. Rydzyka rozlokowane jest m.in. w Szczecinku, Warszawie i we Wrocławiu, powszechnie znaną centralą interesu jest Toruń. Ojciec dyrektor krok po kroku realizuje tu projekt Centrum Polonia in Tertio Millennio, zwany przez miejscowych złośliwie „Tadż Moher”. W jego skład oprócz Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej wejdą oddane w 2016 r. Sanktuarium Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i błogosławionego Jana Pawła II (może pomieścić 3 tysiące wiernych), a także powstająca przy hojnym wsparciu rządu geotermia – w tym aquapark z 25 basenami i nieckami, centrum spa oraz hotel na 200 osób.

 

Po bożemu i po cywilnemu

W oddalonym o kilkaset metrów od uczelni sanktuarium kończy się właśnie niedzielna msza. Nowoczesne dzwony wygrywają polifoniczne melodie, a dzieci skaczą po włazach kanalizacyjnych zdobionych napisem „Lux Veritatis” (z łaciny „Światło prawdy”). To nazwa jednej z kilku fundacji kontrolowanych przez Rydzyka, pod którą podpięte są jego interesy telewizyjne i telefoniczne. Wnętrze świątyni jest bogate i nowoczesne. Oprócz ampułki z krwią Jana Pawła II oraz rzeźby papieża na klęczniku, znajdują się tu freski ukazujące najwybitniejszych Polaków – obok Piłsudskiego, Mickiewicza, Sobieskiego czy Kościuszki turysta dopatrzy się też podobizny starszego mężczyzny w ciemnych okularach, zapewne przypadkowo przypominającego samego ojca dyrektora. Przed bramą obok stacji drogi krzyżowej stoi wielka stalowa kotwica – wotum wdzięczności od NSZZ „Solidarność” za ratowanie miejsc pracy stoczniowców. Czytelny sygnał dla tych, którzy chcieliby zapytać, gdzie podziały się dziesiątki milionów złotych zebrane w 1997 r. przez Radio Maryja na ocalenie Stoczni Gdańskiej.

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze 6 komentarzy

Odpowiedz na „FrycekAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Dowcip o zbuntowanej Śmierci !
    Przychodzi do Stwórcy kostucha z kosą i mówi,Panie…………..Ja już dłużej kurwa za takie marne grosze nie będę działać na Ziemi dlatego żądam podwyżki….a Bóg odpowiada jej ……przecież wiesz że ,,nie można służyć bogu i mamonie ”…. a Śmierć na to ….wiesz co ….mam w dupie to naiwne porzekadło,rezygnuje z dalszej harówy na Ciebie i basta !Wówczas Bóg się jej pyta.. ..to co ja dalej mam zrobić,a kostucha z kosą doradza …… wez sobie ponownie stwórz nowego Adolfa i Józefa…..poślij na ziemie i niech Ci jak niegdyś od 39. roku znowu po służą….. na to Bóg Ojciec odpowiada…co prawda napisane jest w Piśmie iż ,,żniwo wprawdzie wielkie a robotników mało” lecz ponownego tak wielkiego świństwa jak wówczas ludziom już nie uczynię!

    • Faktycznie, można się pośmiać….ale czytałeś te wypociny?

    • i znów bóg i ojciec stwórca dużą literą.Czego się boisz wirtualnego piekiełka jak nie nazwiesz wymyślonych małą literą

      • Jeśli piszemy „bóg” małą literą, to chodzi po prostu o bóstwo. Do nich też zalicza się i chrześcijański. Ale jemu nadno po prostu takie miano, piszemy je więc jak Jahwe, Budda, Odyn czy Światowid – z dużej litery. To nie strach czy cokolwiek innego, tylko znajomość zasad pisowni. Osobną kwestią jest sprytne zagranie KK, aby swojego boga nazwać po prostu Bóg… Hmmm… Swoją drogą nasuwa się skojarzenie – obwcnie mamy w kraju nowego bożka, którego zwą po prostu Ojcem. Przypadek?

  • ponoc rydzyki najlepiej rosna niedaleko krowiego łajna…