Motto tygodnia: Za Platformy ciepła woda z kranu, za PiS-u koncertowy zamach stanu.

Wiatrak Opatrzności Bożej

numer 37/2015

Partnerstwo publiczno-kościelne w praktyce.

O 350 tys. zł wsparcia zwrócił się przed wakacjami do bydgoskiego ratusza ks. Krzysztof Buchholz. Nie był sam. W prośbie wsparli go wszyscy radni PiS, radny niezależny oraz eseldowski wiceprzewodniczący rady miasta z partyjnym kolegą…

Ot, standardowe postępowanie opisywane przez nas setki razy. Teraz powinno być, że prezydent miasta z troską pochylił się nad głosem narodu i podpisał dyspozycję przelewu. A tu gówno! Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski pokazał, gdzie się zgina dziób antarktycznego nielota. I nie dość że zapowiedział, że nie da ani złotówki, to jeszcze kazał wielebnemu dymać z czapką po ewentualnych darczyńcach.

Ks. Buchholz jak na polskie warunki i tak był w swojej prośbie wstrzemięźliwy. Każdy inny nosiciel koloratki na jego miejscu zawistowałby w pełną kwotę, która jest mu niezbędnie potrzebna. Ta zaś wynosi 700 tys. zł. Jeśli Buchholz szmalu nie zorganizuje, to kierowana przez niego fundacja Wiatrak będzie musiała oddać dotację unijną w niebagatelnej kwocie 8 mln zł.

Euroszmal poszedł na budowę Domu Jubileuszowego. Fundacja wzięła dofinansowanie przed pięciu laty i formalnie rozliczyła się z niego już 1,5 roku temu. Tyle że lada chwila czeka ją jeszcze tzw. kontrola rzeczowa. Urzędnicy przyjdą, aby sprawdzić, czy dom i jego wyposażenie są zgodne z projektem.

Wiatrak ma czas do końca września, aby zakończoną inwestycję wykończyć. W ostatnim czasie wykończone zostały dwie elewacje, teraz stanęło rusztowanie przed trzecią ścianą. Najwięcej do zrobienia jest jeszcze w kawiarence i sali widowiskowej. Jeżeli nie będzie rzeczonych siedmiu stów, to robotnicy zejdą z placu budowy.

Dom Jubileuszowy ma być centrum spotkań dla dzieci, młodzieży i osób starszych. W niektórych salach rzeczywiście są już zajęcia dla seniorów i dzieci. W kwitach o dotację stało, że dom ma utrzymywać się z projektów edukacyjnych, które prowadzi, wsparcia tzw. mecenasów fundacji, czyli firm, które stale wspomagają Wiatrak, dotacji z jednego procentu podatku i drobnej działalności komercyjnej, takiej jak przedszkole czy kawiarnia.

Z mecenasów najhojniejsze okazały się Cukiernie Sowa. A i to nie wprost, po staropolsku przynosząc księdzu walizkę z keszem, ale poprzez sprzedawanie pierniczków, z których zysk miał być przeznaczony na budowę domu. Najwidoczniej pierniczki stawały bydgoszczanom w gardle, bo hajsu jak brakowało, tak brakuje.

całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.