Motto tygodnia: Matko Boska! Prezydentem nie będzie Zdanowska?

Autor
Artur Kulikowski

Wassermann, schabowy i żurek

numer 15/2018

Gadki smoleńskie. Wyżerka smoleńska.

Do Sanktuarium Narodowego w Ossowie pod Warszawą dostać się trudno. Szczególnie w weekendy. W soboty i niedziele autobusy nie jeżdżą. Aby zobaczyć Dolinę 96 Dębów Smoleńskich oraz pomniki w Panteonie Bohaterów, trzeba wysiąść na stacji PKP Kobyłka-Ossów i maszerować ponad 4 km poboczem wąskiej szosy powiatowej. W ostatnią sobotę w lasku świerkowo-brzozowym tuż obok Kaplicy Matki Boskiej Zwycięskiej w Ossowie odsłonięto 21. pomnik ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku. Na marmurowym czarnym cokole ustawiono popiersie Zbigniewa Wassermanna, koordynatora służb specjalnych w rządzie PiS.

Po raz pierwszy Ossów zasłynął w 1920 r. Tu rozegrała się jedna ze zwycięskich potyczek z Armią Czerwoną, będąca częścią Bitwy Warszawskiej. To na polach wokół obecnej wsi sołeckiej zginął od postrzału w głowę ówczesny kapelan Wojska Polskiego ks. Ignacy Skorupka.

 

Na kolana

Odsłonięcie pomnika Zbigniewa Wassermanna miało się odbyć w niedzielę, jednak arcybiskup Henryk Hoser zmienił termin na wcześniejszy. Zapewne z tego powodu do Ossowa nie przyjechała córka tragicznie zmarłego ministra, obecna posłanka PiS i przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata.

Przed sanktuarium zaparkowanych samochodów niewiele, ale i tak wąską drogą przejść trudno. W większości osobówkami przybyli lokalni notable z PiS. W oczy rzucają się 2 autokary, którymi przyjechała kompania honorowa Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie w sile 50 żołnierzy z karabinami oraz 16-osobowy chór. Zwykłych ludzi niewielu. Powoli dojeżdżają lub od kilku minut już są ważni politycy z Warszawy. W cieniu, chroniąc się przed wiosennym słońcem, na bagażniku swojego mercedesa kładzie tekst przemówienia i trenuje spicz poseł PiS Andrzej Melak, prezes Komitetu Katyńskiego. Z drugiej strony kościółka na trawę w lesie swoim dużym peugeotem w kolorze grafitowym wjeżdża arcybiskup Henryk Hoser. Chwilę później pojawia się poseł Jacek Sasin z PiS. Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów witając się z arcybiskupem, klęka i całuje go w pierścień.

„Znaleźliśmy się w dobrych okolicznościach, w dobrym towarzystwie” – wita się z ministrem Hoser. „Dla mnie to bardzo dobre towarzystwo” – odpowiada Sasin. Za moment w tym samym miejscu jest także były minister ochrony środowiska Jan Szyszko. Hosera nie całuje w pierścień, nie klęka. Poseł PiS, ubrany w oliwkowozielony mundur leśnika, podaje jedynie rękę arcybiskupowi, mówiąc „Darz bór”. Do ministra Sasina zwraca się: „Witam tych, co rządzą”. Przed rozpoczęciem mszy zjawia się Andrzej Dera, sekretarz Stanu w Kancelarii Prezydenta RP. Pojawienie się ministra nie wzbudza żywszego zainteresowania.

Kazanie Hosera: „Okoliczności katastrofy smoleńskiej przypominają nam, że Jezus Chrystus zginął również w katastrofie. W katastrofie ludzkości. Został ukrzyżowany przez tych, do których został posłany. (…) Jan Paweł II był ofiarą zamachu. Od tego momentu jego zdrowie się systematycznie pogarszało i umierał na naszych oczach (…). To, co jest bolesne, gdy obchodzimy rocznice katastrofy smoleńskiej, to to, że ludzie nam urągają i prześladują, dlatego że chcemy dotrzeć do prawdy. Do tej prawdy, którą Bóg widzi, a nie którą widzą ludzie, czyli prawdy obiektywnej. (…) W takich dramatycznych okolicznościach odpowiedzialności publicznej nie ma winnych. Winne są ofiary katastrofy, że polecieli, że źle pilotowali. A przecież bezpieczeństwo tych, którzy jechali, zależało od dobrego przygotowania takiego lotu i też nie zapominajmy – każdy laik to wie – samolot podchodzący do lądowania jest powierzony odpowiedzialności wieży kontrolnej i że to służby naziemne prowadzą samolot. Tego się nie chce uznać. Co więcej, na nasze życzenie nie mamy dostępu do dowodów materialnych. A więc sytuacja jest dramatyczna i bolesna. (…) Dzisiaj zabójcy naszych oficerów w Katyniu są też przez sprawców uznawani za winnych i dlatego zginęli. I taka jest perfidna logika i dialektyka sił władcy tego świata”.

 

Panteon bohaterów

Podczas mszy trwają ostatnie przygotowania do innej uroczystości. W lesie wojskowy chór damsko-męski ćwiczy Mazurka Dąbrowskiego. Obsługa techniczna sprawdza nagłośnienie. Żołnierze ustawiają się w szpalerze. Dwie osoby pilnują opartych o świerki dużych wieńców od premiera Mateusza Morawieckiego i parlamentarzystów PiS.

Nagle!

„Kurwa, ja pierdolę, nawet wodę do picia i płyn do mycia wnętrza autokaru muszę kupować za swoje i zabierać na takie jebane wycieczki” – takie słowa przeszywają ciszę, atmosferę skupienia i zadumy. Brakiem powagi sytuacji i poczucia chwili popisuje się jeden z kierowców autokaru stojącego przed bramą.

Msza się kończy. Czas na uroczystość odsłonięcia pomnika Wassermanna.

Rozpoczyna Andrzej Dera w imieniu prezydenta Dudy: „Wierzę, że Ossowska Dolina 96 Dębów Smoleńskich wraz nekropolią poległych w Bitwie Warszawskiej będzie dla obecnych i następnych pokoleń naszego narodu widomym znakiem tego, do jak chwalebnych czynów i jak wielkich poświęceń wzywa nas miłość do ojczyzny…”.

W imieniu marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego głos zabiera Jan Melak: „Drodzy rodacy, kilka słów chciałbym skierować do wszystkich, którzy przyczynili się do powstania tego Panteonu Pamięci Bohaterów Smoleńskich…”.

Jako trzeci przemawia w imieniu prezesa Kaczyńskiego i premiera Morawieckiego Jacek Sasin: „…będziemy się tu spotykać do momentu, gdy to upamiętnienie będzie upamiętnieniem pełnym…”.

Uroczystość się przedłuża przez apel smoleński, w którym wymienione są wszystkie ofiary katastrofy.

„Zachowują się, jakby srali marmurem” – komentuje przechodzący za płotem starszy mieszkaniec Ossowa. Jeszcze tylko bankiet.

 

Ossowskie ośmiorniczki

Jedni idą. Inni jadą swoimi samochodami do oddalonej o 500 m pobliskiej remizy. „Optymalizacja kosztów?” – pyta głodny Szyszko, który otrzymuje oficjalne zaproszenie na bankiet. Zaproszenie na zamkniętą dla postronnych osób imprezę zostaje przyjęte. Minister Sasin też się tam wybiera. Idzie na piechotę, wzbudzając zdziwienie.

Sala bankietowa w remizie przygotowana. Schab i ryby w galarecie, wędliny, ciasta oraz napoje. Na ponad stu gości czekają przy wejściu kelnerzy i kelnerki. Zmęczeni politycy rzucają się na jedzenie. Przed „ciepłym” są okolicznościowe przemowy. Zaczyna Sasin: „Życzę państwu wraz z wiosną, budzącą się przyrodą, również budzenia nadziei nas wszystkich na lepsze, jeszcze lepsze dni, tygodnie, które przed nami. Życzę też wszystkim, którzy będą próbować swoich sił w wyborach samorządowych, wielkiego powodzenia. Kiedy będziemy się spotykać przy okazji następnych świąt, by tu byli sami wójtowie, burmistrzowie, starostowie, radni i jeszcze wszyscy najważniejsi ludzie nie tylko w naszym powiecie, ale i całej okolicy. Życzę wszystkiego najlepszego w tych naszych codziennych rodzinnych sprawach. Szczęście w rodzinie buduje skuteczność w polityce”.

Teraz czas na Szyszkę: „Czcigodny Księże, Panie Ministrze, ta uroczystość jest taka patriotyczna, polska, nasza… i za to serdecznie dziękuję. Równocześnie zbliżają się wybory… Ja pamiętam, że dzięki wam zostałem posłem… Jest to zobowiązanie. O ile tylko będzie można wykorzystać moją osobę, by wam pomóc w wyborach samorządowych, to proszę na mnie liczyć. Jestem do dyspozycji. W każdej chwili przyjadę”.

Na zakończenie głos zabiera wspomniany przez Szyszkę ks. Andrzej Andrzejewski, doktor: „Tworzycie wspaniałą rodzinę, taki piękny polski zespół katolicki. Ja powiedziałem panu prezesowi Kaczyńskiemu – proszę pana, bez pana byłoby pudło. Kościuszce się nie udało, Piłsudskiemu prawie się udało, a teraz widzę, że panu Jarosławowi się udaje (brawa). Bo wiecie, wróg patrzy na lidera, najpierw na lidera. Lider… Lidera nie ma? Pasterza nie ma…? Oooo. Rozsypuje się pastwisko. Dlatego… już nie będę mówił o prezydencie, dlaczego zginął. Mnie to Żydzi powiedzieli. W maju 2010 r. Żydzi z Żytomierza na Ukrainie mi to wszystko powiedzieli. Tak czy inaczej sprawa jest bardzo ważna. Macie trzymać razem, prezesa popierać, jak najdłużej, żeby żył. Bo wiecie, pan prezydent musiał zginąć, dlaczego? To my wiemy. Sikorski musiał zginąć. Dlaczego? To my wiemy. Kościuszce się nie udało. Dlaczego? Przez kłótnie z prymasem. Prawdopodobnie by dobra karta wówczas wyszła. Zawinił król i prymas. Mamy to, co mamy. Dlatego też… Proszę państwa, proszę dużo mówić, miejcie siłę, miejcie polskiego ducha, macie błogosławieństwo”.

Żurek z jajkiem. Na drugie schabowy z ziemniakami i kapustą. Miejscowi politycy PiS, działacze „Solidarności”, leśnicy, radni powiatowi, sołtysi, właściciele firm – bankietują ponad dwie godziny. Nikt z remizy głodny nie wychodzi.

Na przyjęciu można było otrzymać przepustkę na obchody 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej w Warszawie. Kilkaset wejściówek leżało na stole w rogu sali. Nie cieszyły się większym zainteresowaniem.

 

ARTUR KULIKOWSKI

Wasze komentarze 4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • W Warszawie postawili schody o Katyniu zapomnieli dla wygody.

  • Kiedy wreszcie bedzie odsloniecie pomnika ojca Zbysia Ziobry, zamordowanego przez wiadome osrodki ?

  • Generalnie o to w tym interesie (przynajmniej w Polsce), czyli w polityce i KK chodzi. Nażreć się za darmo, ustawić się finansowo i wejść w układy, by wzajemnie sobie zawsze pomóc. A ludowi wcisnąć kit bogoojczyźniany, doprawiony kiełbasą wyborczą. I obojętnie, czy to PiS, czy PO, PSL….