Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

Wara od Bodnara

numer 26/2017

(…) Otóż ten sam Świrski, nie dawniej niż miesiąc temu oburzył się śmiertelnie, że prokuratora nie uznała tzw. żołnierzy wyklętych za naród polski i odmówiła ścigania twórców blogu https://zolnierzeprzekleci.wordpress.com z art 133 kk: „Kto publicznie znieważa Naród lub Rzeczpospolitą Polską, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Blog stanowi kwerendę zbrodni „niezłomnych” i oczywiście w żaden sposób nie wypowiada się na temat narodu en bloc. (Pisałam o tym w maju: „Ta zniewaga krwi wymaga”, „NIE” nr 21/2017). To oczywiście prowokuje pytanie natury logicznej: jeśli, zdaniem Świrskiego i jego placówki dowodzenia, 100 do 200 tysięcy facetów, którzy po 1944 r. uganiali się po lesie z karabinami, strzelając do kierowników GS-ów i czekając na wybuch III wojny światowej, wyczerpuje definicję „narodu polskiego” – czy wyczerpuje ją również 30 tysięcy Polaków sądzonych po wojnie za kolaborację z Niemcami w polowaniu na Żydów; granatowa policja, która w latach 1942-43 brała udział w likwidacji gett w Węgrowie, Miechowie, Opocznie, Działoszycach i Stoczku, rozliczając się z nabojów liczbą trupów; cywilni obywatele, którzy przeprowadzali pogromy na wschodnich terenach Polski, odbitych ZSRR przez Niemcy latem 1941: w Jedwabnem, Białymstoku, Radziłowie, Wąsoczu, Goniądzu, Kolnie, Knyszynie, Stawiskach, Szczuczynie, Suchowoli – w sumie w 67 miejscowościach? A jeśli nie, to jak odróżnić kolektyw Polaków, który można uznać za „naród”, od takiego, który „narodem” nie jest, jest tylko zbiorowiskiem zdegenerowanych jednostek?

Pytanie jest oczywiście retoryczne: „naród polski” to ci Polacy, którzy mieszczą się w koncepcji propagandowej polityki historycznej. Inaczej mówiąc, naród polski do dobrzy antykomuniści.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.