Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

Walizka pełna żony

numer 20/2018

Zwierzęta żrące zwłoki brzmią nieludzko.

Z akt sądowych: „Uciskał pokrzywdzoną w okolicy krtani – tak długo, aż przestała się ruszać. Włożył rękę do gardła. Wiedział, że nie ugryzie, bo wcześniej wypadła jej sztuczna szczęka. Zaczął naciskać na plecy ofiary, rzucać się na nią całym ciężarem. W pewnym momencie usłyszał dźwięk przypominający chrupnięcie, wówczas stwierdził, że Iwona K. nie żyje i przestał rzucać się na jej plecy”.

40 lat wcześniej Wiesław K. dowiaduje się, że Iwona jest w ciąży. Są młodzi, ledwie stuknęła im osiemnastka. Skrobanka nie wchodzi w grę z powodów religijnych. Ślubują sobie wierność do grobowej deski. „Bądźcie płodni i mnóżcie się” – powiedział Pan, zatem mnożą się. Na świat przychodzi czworo dzieci. Wszystkie z nienawiści. Jak na katolicką rodzinę przystało, Wiesław dominuje: bije małżonkę pięściami, dusi paskiem, straszy siekierą, przystawia jej nóż do gardła, a na rodzinnych przyjęciach zabrania się odzywać.

 

Szlafroki na drzwiach

Gdy mają po 59 lat, Wiesław jest rencistą, Iwona tyra w szpitalu, mieszkają pod Poznaniem – sami, bo dzieci dorosły i wyfrunęły! z rodzinnego gniazdka. Wiesław chory na serce, ale ma kochankę i wciąż ślubną walnąć w łeb potrafi albo od kurew i szmat wyzwać, gdy za dużo pali albo głupio się odezwie. Iwona ucieka do sąsiadów, czasem do siostry. Ale wraca.

Na oszklonych drzwiach swoich pokoi wieszają szlafroki, żeby się nie widzieć.

Iwona zawiadamia policję, że mąż od wielu lat znęca się nad nią fizycznie i psychicznie. Prokuratura umarza postępowanie. Iwona składa zażalenie do sądu. Sąd utrzymuje w mocy postanowienie prokuratury.

Wiesław składa pozew rozwodowy. Iwona na pierwszej rozprawie godzi się na rozwiązanie małżeństwa, pod warunkiem że trwały rozpad podstawowej komórki społecznej zostanie orzeczony z wyłącznej winy męża. Wiesława zdumiewa taka bezczelność. Gdy są już w domowych pieleszach, daje wyraz zdumieniu, zwracając się do małżonki per „stara pizdo” oraz „zaropiała wywłoko”.

Więcej rozpraw rozwodowych nie będzie.

 

Fajka postkoitalna

Do Iwony wydzwania siostra. Iwona nie odbiera. Telefonuje sąsiadka Iwona nie odbiera. Sąsiadka słyszała, jak Wiesław dawał wyraz swemu zdumieniu, dlatego pisze SMS-a: „Jak znowu wariuje, możesz przyjść, drzwi zawsze dla Ciebie otwarte”. Iwona nie odpowiada. Dzwonią ze szpitala, żeby się dowiedzieć, dlaczego nie przyszła do pracy. Nie odbiera. Szpital powiadamia policję. Funkcjonariusze sprawdzają mieszkanie. Iwony nie ma. Jest Wiesław. Mówi, że żona wyszła, ale nie wie dokąd. Policjanci idą precz. Wiesław jedzie do kochanki. Mówi, że pokłócił się z żoną. Pokazuje niewielką ranę na głowie: „Patrz, jak mnie franca urządziła”. Spółkują. Kochanka pali papierosa. Wiesław nie pali, bo zasadniczy jest bardzo i nawet postkoitalna fajka nie wchodzi w grę.

 

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 2 komentarze

Odpowiedz na „k-acAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Typowa katolska familija z wolski wielbiaca i kosciol i realny socjalizm czyli katoblszewicki suweren saportujacy PiSsich. Gdzie im bedzie (kurwa) lepiej niz na tej ziemi…tej ziemi?

    • vOppeln
      Twoja obsesja to typowy zespół maniakalis Pisialism Simplex.
      Niestety, rozczaruję Cię: Nie było PiS-u, było polskie piekiełko, nie będzie PiS-u a Wiesławy nadal będą napierdalać swoje ślubne. Bo cały ten nasz narodowy prymityw jest jak las, bo był, jest i będzie, choć nie będzie Ciebie ani mnie.