Motto tygodnia: Czapki z głów i w górę kiecki – będzie rządził Morawiecki.

Autor
Michał Marszał

W mordę i Nobla!

numer 40/2017

Medialne tuczniki dobrej zmiany.

9 października zostanie przyznana Nagroda Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych. Do tej pory Polska nie otrzymała w tej kategorii żadnego wyróżnienia, a dochrapała się jedynie sześciorga laureatów, co jak na kraj o mocarstwowych ambicjach wydaje się policzkiem.

Udało nam się przejrzeć w Krajowym Rejestrze Sądowym jeszcze ciepłe sprawozdania finansowe kilkunastu okołopisowskich spółek za rok 2016 – pierwszy, w którym dobra zmiana mogła w pełni pokazać, co potrafi. I trzeba przyznać, że tam dopiero widać pionierską dla ludzkości wiedzę! Postanowiliśmy zatem dać pod rozwagę komitetowi kilka poważnych kandydatur, tym bardziej, że konkurencja zna się zazwyczaj tylko na teorii, a nasi też na praktyce.

Z rywalizacji wyłączyliśmy Beatę Szydło i Mateusza Morawieckiego, bo oboje dostali nagrody lepsze niż jakiś Nobel – ona została „Człowiekiem Roku” Forum Ekonomicznego w Krynicy, a on „Człowiekiem Roku” „Gazety Polskiej”.

 

Tomasz Sakiewicz

Ten wybitny polski umysł w 2016 r. zaliczył w porównaniu z rokiem 2015 spadek sprzedaży „Gazety Polskiej” o 4,71 proc. Wzrost przychodów jego spółki wyniósł jednak aż 70 proc., a zyski urosły o 691 proc.! Jakie to cuda, zapytacie, skoro jego firma wydała w zeszłym roku aż o 46 proc. więcej na wynagrodzenia? Otóż tak wygląda w praktyce ekonomia dobrej zmiany. O podwalinach sukcesu można przeczytać w sprawozdaniu zarządu: „W 2016 r. spółka zgodnie z planami skupiła się na poszerzeniu prac działu marketingu, reklamy i PR. (…) W strukturze przychodów ogółem udział reklamy to 58 proc., ze sprzedaży tygodnika 36 proc. W porównaniu do roku ubiegłego przychody z reklam stanowiły 26 proc., zaś ze sprzedaży tygodnika 66 proc”. Tłumacząc na polski: przed dobrą zmianą Sakiewicz i towarzystwo żyli głównie z nie najlepszej sprzedaży gazetki. Po wygranych wyborach, gdy spółki skarbu państwa obsadzili ludzie PiS, proporcje się odwróciły: dziś „GaPole” żyją w 2/3 z reklam głównie państwowych spółek, a sprzedaż nie jest już dla firmy tak istotna! Kiego chuja zarządy państwowych firm reklamują często niesprzedawalne rzeczy w piśmie o niskiej i ciągle spadającej pokupności? I czy może dojść do sytuacji, w której cały zysk spółki Sakiewicza będzie generowany przez sprzedawanie drogich reklam w gazecie, której nikt już nie bierze do ręki, a w związku z tym tych reklam nie ogląda? Odpowiedź na to pytanie zna prezes zarządu Tomasz Józef Sakiewicz i właśnie za tę wybitną wiedzę ekonomiczną należy mu się medal Banku Szwecji i 9 mln koron na drobne wydatki.

 

Jacek i Michał Karnowscy – albo odwrotnie

Co dwie głowy, to nie jedna – pomyśleli w 1976 r. bracia Karnowscy i przyszli na świat skserowani. O tym, że kiepełki mają niezłe, ludzkość przekonała się w 2012 r., gdy Cezary Gmyz nabajdurzył w „Rzeczpospolitej” o trotylu na tupolewie i wyleciał za to na kopach z roboty. Wkurwione bliźniaki Karnowskie postanowiły powołać do życia taką gazetę, z której nikt nikogo za podobne rzeczy nie wywali. Pismo o tytule kolejno „W sieci”, „Sieci” i „Sieci Prawdy” dzięki pieniądzom senatora Grzegorza Biereckiego od SKOK-ów – o którym za chwilę – rozgościło się na rynku.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.