Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

ico-1
Autor: Jerzy Urban;

Żucie senatora

Dla mordercy, rabusia, złodzieja itp. w całej grze z wymiarem sprawiedliwości najważniejszy jest wyrok. Dla polityka, artysty, celebryty, biznesmena, menedżera, konkluzja ostatniego z sądów, który wziął go w obroty, staje się bez znaczenia. Czy w końcu uniewinnienie, czy 20 tys. zł grzywny, czy 2 lata w zawiasach – to życia nie zmienia. Rujnuje je bowiem nie wyrok, ale procedowanie. Polski wymiar sprawiedliwości latami żuje ofiarę i tak przeżuwa, że czy ją wypluje potem w lewo, czy w prawo, nie ma już znaczenia.

Niewinni lub słabo winni pacjenci mają zrujnowaną reputację, karierę, interesy, a lata zajęte obroną prawną. Żucie ma pozory stosowania praw, a nawet wymiaru sprawiedliwości. Bo też jest to wymiar sprawiedliwości, ale społecznej. Spośród każdych dziesięciu, którym się w życiu powiodło, prokuratorzy wybierają jednego zakładnika i rzucają go sądom do żucia. Media się tym pasą zaś większość ludności, której się w życiu powiodło gorzej niż np. Piesiewiczowi, czuje wówczas zadowolenie. Następuje redukcja zawiści. Aresztowania, śledztwa, procesy członków elity stanowią więc rodzaj społecznego bezpiecznika.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.