Motto tygodnia: Może tym razem się uda – mówi do nowego rzecznika prezydent Duda.

ico-1
Autor: Jerzy Urban;

Sąsiedzkie pieszczoty

W 1941 r. Żydów na Podlasiu wymordowano w pogromach starannie przygotowanych przez najbardziej patriotycznych Polaków w Jedwabnem, Radziłowie, Wąsoczu, Szczuczynie, Skajach, Bzurach, Lipniku, Danowie, Dzięgielach, Goniądzu, Rajgrodzie, Kolnie, Suchowoli, Brańsku i Jasioniówce. Prawdą jest jednak, że liczni Żydzi ocaleli, bo w latach 1939 do czerwca 1941 radzieckie władze wywoziły na Sybir z tych ziem proporcjonalnie więcej Żydów niż Polaków. 2 procent Polaków, 6 procent Żydów.

Prawdą jest, że pod koniec okupacji AK-owska komórka Żegota ratowała ukrywających się Żydów. Ale to działo się o setki kilometrów od Podlasia, na którym nikt o Żegocie nie słyszał.

Informacje, które przytoczyłem, nie pochodzą od paszkwilanta Jana T. Grossa ani od grupki Żydów i szabesgojów publikujących stale książki opluwające wspaniały i bohaterski Naród Polski. Podaje je młody etyk zajmujący się dotychczas Rosją dr Mirosław Tryczyk. Jego nowo wydana ściśle naukowa książka nosi tytuł „Miasta śmierci. Sąsiedzkie pogromy Żydów”.

Tryczyk pisze także, że w pierwszych latach PRL wydano ok. 21 tys. wyroków na Polaków za mordowanie Żydów. Jeśli ich skazywano, to na kilkuletnie więzienie. Łagodność ta miała wiele przyczyn, w tym polityczną. Władze starały się odsuwać od siebie zarzut, że są żydowskie, a też nie chciały szubienicami podsycać antysemityzmu.

Skazani wyszli na wolność najpóźniej w roku 1956 i uznawani byli za ofiary stalinowskich represji wobec patriotów. Z początkiem 1956 r. ustawowo zakazano śledztw i procesów tego rodzaju z wyjątkiem spraw o bezpośrednie zabójstwo.

Patrioci urządzający pogromy realizowali przedwojenne ślubowanie narodowców na Jasnej Górze o tworzeniu katolickiego państwa polskiego narodu. Ta wzniosła idea na powrót stała się aktualna w roku 2016.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.