Motto tygodnia: Duda jest łowcą – ukradł marsz narodowcom.

ico-1
Autor: Jerzy Urban;

Moja zoologiczna nienawiść 4/2016

Rząd Beaty Szydło zwleka z płaceniem Polakom alimentów 500 zł za dziecko, gdyż budżet ładował pieniądze w przemysł garsonkowy. Rząd zaspokajał tym potrzeby własne, ale realizował także program wciągania kraju w produkcję innowacji. Garsonki, poza panią premier, która zużywa dwie dziennie, noszą emerytki do kościoła i recepcjonistki do pracy. Strój ten stał się czemuś nagle obciachowy i przemysł garsonkowy padł.

Pani premier straciła też dobitność. Jej mowy stały się płaczliwe. Powinna nosić białą szatę, bo intonacja przypomina wezwania modlitewne muezzina z minaretu. Mówi też zawsze to samo, chociaż czasem coś dorzuci. Szydło sama dla siebie jest katarynką i papugą.

Sejmowy szef klubu PiS wygląda tak jakby jego twarzą ktoś się podtarł i nie spuścił wody. Ten zmięty i pokalany papier staje się upiorny, kiedy się uśmiecha.

Wygląd ekipy rządzącej bardzo odmładza wysłużonych aktorów w ich domu starców w Skolimowie. Gdy widzę w telewizorze Dudę, cieszę się, że Eugeniusz Bodo nadal występuje i dziwię się, dlaczego nie śpiewa. Jedna przedwojenna artystka twierdzi, że Duda to nie Bodo, tylko Kiepura, „ale to wszystko jedno ta sama facjata strażaka, który wieczorami zakradał się do mojej kucharki”.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.