Motto tygodnia: Rozumie to już każdy muł – afera w KNF-ie pociągnie PiS w dół.

ico-1
numer 47/2016
Autor: Jerzy Urban;

Bigos lalala

11 listopada władze, ultrapatrioci, chóry i niekiedy ci narodowcy, którzy się golą, uniesieni patriotyzmem jak orzeł biały, co to się w niebo wzbił, śpiewali pieśni patriotyczne. Wycie ich to dla nich akt strzelisty, czynność rytualna. Nikt więc nie zwraca uwagi na treść tego, co wyśpiewuje. Podobnie bywa w ogóle w polityce albo po pijaku. Ja jednak z redaktorskiego nawyku czytam ze zrozumieniem cudzie teksty w każdym wypadku, kiedy jest to w ogóle możliwe. Tak też czynię z patriotycznym śpiewnikiem.

Prawnie chroniony hymn Polski zawsze śpiewany był w skrócie: pierwsza zwrotka i refren.

Duda, Macierewicz, Szydło nie mogą się naśpiewać Mazurka Dąbrowskiego. Wyją więc całość, która, jak wiadomo, zawiera błąd geograficzny. „Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę, będziem Polakami”. Sugeruje to marsz ze wschodu na zachód dla zachowania tożsamości. Taka wędrówka z korzyścią się ziściła w latach 1944-45 i znowu nabrała aktualności. W dobie rządów PiS hymn trafnie sugeruje, że aby ochronić swoją tożsamość, trzeba emigrować do Niemiec. Podzielam tę opinię.

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.