Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

Co ze sobą zrobić

Co ze sobą zrobić?

numer 4/2016

przedaj się kropla po kropli. Dorób sobie.

Człowiek ma przyrodzoną godność… Człowiek jest najwyższą wartością… Człowiek to brzmi dumnie… Itd., itp.

Prawdziwy Polak składa się z 65 proc. wody, 20 proc. białek, 10 proc. tłuszcSzów, 4 proc. soli mineralnych oraz 1 proc. cukrów do smaku. Gdyby podzielić to na pierwiastki, wyjdzie 65 proc. tlenu, 18 proc. węgla, 10 proc. wodoru, 4 proc. azotu, 1,5 proc. wapnia, po 0,6 proc. siarki i fosforu, 0,3 proc. sodu, po 0,2 proc. potasu i chloru oraz śladowe ilości innych pierwiastków. Jak widać niemal 80 proc. prawdziwego Polaka to gazy. Gazy zaś są lotne. Jak Polak.

Lotność Polaka przejawia się w dostosowywaniu do warunków bytowania, a nawet ich zmienianiu. Zmiana z reguły dotyczy materialnej strony egzystencji. Znaczy zarabiania. A dzięki ciału Polak może zarobić. Kilka tysięcy złotych albo parę lat odsiadki.

Polka ma lepiej. Dzięki anatomii i fizjologii może zaoferować więcej niż Polak. Na początek

błonę dziewiczą.

I wszystko jedno, czy będzie półksiężycowata, czy sitkowata. Ważne, żeby była. Szczęśliwe posiadaczki tego cienkiego fałdu błony śluzowej mogą się jej pozbyć, uzyskując w zamian drobne 4-6 tys. zł. Tyle zgarną jednak te, które oprócz wzmiankowanego fragmentu będą dysponowały wyglądem modelki. Dziewczątka takich parametrów nieposiadające będą musiały się obejść kwotą dwukrotnie niższą.

Ogłoszeń o wystawieniu cnoty na licytację jest w cholerę. Zaprzyjaźnieni specjaliści od labioplastyki przestrzegają jednak, by unikać piękności winszujących sobie 6 tysiaków. Dziewice te mogą być nieco przechodzone. Po każdej defloracji trafiają bowiem do lekarza, który za 2 tys. zł fastryguje im rozpruty wianek. Po kilku dniach mogą mieć swój kolejny, pierwszy raz.

Następnym przynoszącym dochód narządem jest

macica.

W tym przypadku też, na przekór genderowi, na szmal załapać się mogą niewiasty. Macicę się nie tyle sprzedaje, ile wynajmuje na 9 miesięcy. Wynajmująca ją doczekała się też nazwy własnej – jest surogatką. Wali ją, czy pod sercem będzie nosiła płód z własnego zapłodnionego jajeczka, czy lekarz wszczepi jej zarodek z probówki. Surogatka ma dostać za usługę kesz. Najczęstszą stawką są 3 tys. zł co miesiąc plus parę tysiaków premii za poród. W sumie wynajęcie cudzego brzucha 3-krotnie przebija płatne in vitro.

Na wynajem decydują się zatem osoby dobrze sytuowane. Para płaci matce zastępczej za urodzenie i ciążę, a ta po opróżnieniu macicy zrzeka się dziecka w procedurze adopcji ze wskazaniem. Na wszelki wypadek dobrze jest, aby ojciec dziecka uznał je jeszcze przed porodem.

Zdrowa kobieta jest w stanie być w ciąży kilka razy.

Każda osoba, która spełnia określone warunki zdrowotne, mieszka w okolicy granicy niemieckiej i ma

krew,

może co jakiś czas wyskoczyć za Odrę lub Nysę Łużycką i opchnąć ją za 15-35 euro. Przygraniczne punkty poboru polskiej krwi są w każdej niemieckiej pipidówie. I nie narzekają na brak chętnych.

Jednorazowo Niemcy pobierają nawet 750 ml osocza. Najpierw robią dokładne badania wykluczające HIV, żółtaczkę i inne syfy, a potem za każde przyjście płacą. Niemieckie prawo pozwala wykrwawiać się nawet co 3 dni. Ale gdy nasi zaczęli kombinować i przychodzić codziennie, wprowadzono system elektroniczny. Każdy dawca figuruje w bazie danych, jest tam też jego zdjęcie i za każdym razem musi pokazać dowód osobisty, a to ogranicza możliwość kombinacji.

W Polsce krew można oddać tylko honorowo. Keszu się nie dostanie, ale można załapać się na 8 czekolad. No i książeczkę honorowego krwiodawcy, która pozwala omijać kolejki w szpitalach i przychodniach. Czekolady wynikają z prawa, które stanowi, że za pobrane 450 ml krwi należy się ekwiwalent w posiłku o wartości 4500 kcal.

A najśmieszniejsze, że honorowy dawca krwi w Polsce podpisuje kwit, w którym zgadza się, by to, co oddał za friko, stacja krwiodawstwa sprzedała potem za złotówki. Bo stacje żyją z tego, że krew sprzedają szpitalom po dwie stówy za jednostkę.

Człowiek jest ssakiem. Skoro tak, to jego samice produkują

mleko.

Podobnie jak kozie, krowie i owcze, ma ono swoich nabywców. Naturalnym pokarmem zainteresowani są chorzy na nowotwory, kulturyści, smakosze, no i matki.

Na portalach ogłoszeniowych i forach ogłaszają się zarówno kobiety, które mają mleka za dużo i chcą je sprzedać, jak i te, którym pokarmu brakuje i chcą go kupić. Ceny? Różne – od 10 zł za 100 ml w Gorzowie Wlkp. po 100 zł za 200-mililitrową buteleczkę w Warszawie. Są też ogłoszenia kobiet, które oferują opiekę nad niemowlęciem plus jego wyżywienie własnym mlekiem. No i w końcu są też panie, które oferują swoje pełne mleka piersi amatorom zupełnie innych doznań.

całość na łamach

 

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona główna