Motto tygodnia: Hop, siup, po kanapie! Berczyńskiego nikt nie złapie!

Ukrywana prowokacja

numer 39/2016

Macierewicz zbrojnie judzi Rosję.

Zupełnie natomiast oszalał red. Piotr Skwieciński z portalu wPolityce.pl, znany dotychczas szerzej tylko z tego, że wyszedł z „Loży prasowej” w trakcie trwania programu. Były szef PAP prawdopodobnie nie przeczytał mojego artykułu albo ma problemy z czytaniem ze zrozumieniem, gdyż zarzuca mi, iż doniosłem Putinowi o obecności naszych specjalsów w Donbasie, co było „czymś w rodzaju naprowadzania na nich rosyjskich rakiet”.

Po pierwsze, moja publikacja była spowodowana m.in. troską o zdrowie i życie naszych żołnierzy, którzy stali się zabawką w rękach nieodpowiedzialnych polityków. Po drugie, jeśli o czymś dowiedział się dziennikarz „NIE”, to idę o zakład, że wiedzą o tym wywiady wielu państw, z Rosją na czele.

Skwieciński za artykuł „Macierewicz zbrojnie prowokuje Rosję” chciał mnie najpierw wysłać do pierdla: „Uważam, że za swój postępek Rozenek powinien odpowiadać karnie. Z jakiego paragrafu? Z dowolnego, który dałoby się mu »przyszyć«. Otrzymać maksymalny wyrok, jaki ten paragraf przewiduje. A następnie odsiedzieć ten wyrok »od gwizdka do gwizdka«. W niespecjalnie luksusowych warunkach”.

Następnie, już nieco bardziej wieczorową porą (to może mieć znaczenie), postanowił nasłać na mnie bandytów: „Niech paru facetów, wyposażonych w gazrurki, spuści mu łomot, zakończony tzw. trwałym uszczerbkiem na zdrowiu. Zupełnie serio tak uważam”.

Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Zarówno pod artykułem Skwiecińskiego, jak i pod jego wpisem Facebookowym pojawiły się liczne głosy poparcia: „Adres bydlaka znamy – to będzie druga ofiara zamieszek”; „Pod ścianę gada za zdradę. Jego pryncypała też”; „Za to co robi na szubienicę, bo to zdrada Ojczyzny”.

Itd., itp.

Zawsze byłem i będę za ujawnianiem łamania prawa przez polityków. Bez znaczenia, z jakiej są opcji. Równie mocno potępiam zarówno wysłanie żołnierzy do Iraku, tajne więzienia CIA i tortury, jak i obecną akcję Macierewicza. Oczywiście pisanie o tajnych operacjach polskiego wojska wymaga zawsze wielkiej odpowiedzialności i musi uwzględniać polską rację stanu oraz, co najważniejsze – bezpieczeństwo ludzi. To w żadnym razie nie może jednak oznaczać przymykania oczu na bezprawie i działania grożące wciągnięciem Polski w konflikt zbrojny. Nie potrafię w żaden sposób pojąć, jak publicysta, były szef PAP, może przejść do porządku nad pogwałceniem konstytucji i ustawy o użyciu sił zbrojnych za granicą. Wiem natomiast, że takie postawy i tacy ludzie odpowiadają za zbrutalizowanie polskiego społeczeństwa, za wojnę polsko-polską, za upadek autorytetu państwa i coraz większy poziom wzajemnej nienawiści.

całość na łamach

Wasze komentarze 3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • Skąd u tego Kwiecińskiego taka niezachwiana pewność, że ta wg. niego niepatriotyczna, czytująca „Nie” i popierająca obecną konstytucję część społeczeństwa nie wkurzy się w końcu i nie zorganizuje włąsnych bojówek? Czyżby PiSiarze uzurpowali sobie wyłączność również na tę sferę życia publicznego? Zdaję sobie sprawę z ich przewagi. Z tego, że mogą usankcjonować każdy, nawet najbardziej durny pomysł, ale czy chcą, czy nie, dzisiejsza opozycja to tak jak oni Polacy. Mamy w genach opór i limit cierpliwości. Jeśli przekroczą tę granicę, opozycja może odpowiedzieć już nie tylko marszami KOD-u. Warto, żeby się zastanowili nad tym.

  • To już nie koordynator służb to prowadzi, ale dziennikarze?