Motto tygodnia: Gdy Szydło słyszy spicz Junckera, czuje się jak jasna cholera.

Ukochany Donald Kaczyńskiego

numer 26/2017

(…) Trumpizm i neokaczyzm wykazują wiele podobieństw. Ale są też wyraźne różnice.

PiS z POTUS-em (President of the Unites States – quasi-oficjalny akronim amerykańskiego prezydenta) łączy oczywiście ksenofobia objawiająca się szczególnie wyraźnie w obsesyjnej niechęci do muzułmanów i w przekonaniu, że jedynym sposobem na uchronienie się przed ich destrukcyjnym wpływem jest zatrzaśnięcie im drzwi przed nosem. Heroizm, z jakim Szydło opiera się europejskim naciskom w sprawie przyjęcia uchodźców, i brawura, którą wykazał Trump, wprowadzając zakaz wstępu dla obywateli sześciu dość przypadkowo dobranych muzułmańskich krajów, rzeczywiście wyrastają z tego samego ideowego korzenia. Na naszą małą miarę obecni władcy Polski hołdują także fundamentalnemu dla Trumpa myśleniu, że jedni rodacy są bardziej „rodaczni” od innych. Oczywiście skala tego zjawiska nie da się porównać: w USA Trump mierzy się z nosicielami amerykańskich paszportów pochodzącymi z setek różnych narodów, u nas za gorszych Polaków mogą uchodzić tylko Żydzi i potomkowie komunistów – ale koncept, że obywatele występują w różnych kategoriach, w zależności od pochodzenia, rzeczywiście obie te władze łączy.

Niewątpliwie łączy je także podziw dla westernowych metod radzenia sobie z złoczyńcami. Trump w swojej kampanii z upodobaniem powtarzał – zupełnie nieprawdziwe – opowieści o gwałtownym wzroście przestępczości, co stało się pretekstem do zaostrzania polityki karnej. Trumpowy prokurator generalny Jeff Sessions jest entuzjastą wsadzania ludzi do więzień tak często i na tak długo, jak się da – co niewątpliwie łączy go ze Zbigniewem Ziobrą. Ale jednak Trump ma w tej sprawie – jak by to ująć… – więcej jaj.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • O Matko, co by tu nie mówić o trumpiźmie i kaczyźmie, to Nasza Beatka PIJĘKNIE wyszła na tym zdjęciu, kurde !
    Hej !-