Motto tygodnia: Tusku: na razie są prokuratury, niebawem będą tortury.

ico-1
numer 16/2017
Autor:

Politolodzy, psycholodzy, specjaliści od wojskowości i seksuolodzy – wszyscy zachodzą w głowę, czy i jak Macierewicz przeżyje stratę przybocznego Misiewicza. Optymiści przewidują dymisję ministra obrony, a pesymiści obawiają się, że teraz, gdy został zapędzony do narożnika, użyje swojej tajnej broni przeciwko Kaczyńskiemu.

 

Do narożnika sam się zapędził inny przyboczny Macierewicza – przewodniczący tzw. podkomisji smoleńskiej Berczyński. W opublikowanej (i autoryzowanej) rozmowie prasowej pochwalił się, że temi ręcami doprowadził do zerwania kontraktu na dostawę dla polskiej armii caracali – francuskich śmigłowców. Przypomnijmy, że rzekomą przyczyną unieważnienia kontraktu, którą oficjalnie podał polski rząd, był zbyt mało wart offset zaproponowany przez Francuzów. Od szczerego wyznania Berczyńskiego odcięło się Ministerstwo Obrony Narodowej, a Platforma Obywatelska – jak koza, która skacze na pochyłe drzewo – zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Berczyńskiego. I przez Macierewicza, żeby Berczyński w pudle nie czuł się samotny.

 

Jeszcze nie na białym koniu, tylko koleją przybył do Warszawy Donald Tusk. Witały go tłumy sympatyków i garstka przeciwników. W prokuraturze, gdzie w charakterze świadka był przesłuchiwany w sprawie współpracy rosyjskich służb specjalnych z polskimi, Tusk spędził więcej niż roboczą dniówkę: 9 godzin. Coś nam się wydaje, że to nie ostatnie przesłuchanie prezydenta Europy…

 

Całość na łamach

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

  • ” Optymiści przewidują dymisję ministra obrony”
    O Matko, co by tu nie mówić o ministru Macierewiczu, to faktem jest, że z tym poleceniem strzeżenia przez garnizonowców popiersia POLEGŁEGO W OBRONIE OJCZYZNY Lecha Kaczyńskiego to go przegło na odwyrtkę, jak faworka. Ale to nieszkodliwy wybryk i przejaw poluzowania styków. Gorzej, że ministru Macierewiczu doprowadził do ZWOLNIENIA polskich gienierałów wyszkolonych onegdaj w Moskwie ! To jest – mówiąc delikatnie – błąd, mówiąc wprost – krótkowzroczność, a mówiąc dosadnie – przejaw głupoty. No bo na wypadek – nie daj Boże ! – ruchawki z Ruskimi, to te gienierały, ZNAJĘCE ichnią taktykę, sposób rozumowania i W OGÓLE ichnią mentalność, mogliby świadczyć nieocenione rady gienierałom pisiorskim !! Pamiętata, Ludzieńki, niejakiego Cioska, bywszego ambasadora Najjaśniejszej Rzplitej made in Poland w Rosji, Stanisław mu było ? Jak przyszło co do czego, to go przywlekano przed kamery i onże tłumaczył słowa, gesty i czyny Ruskich wobec nas, Jewropiejki i świata, bo będąc tam 7, czy 9 lat, otrzaskał się jak deska od sedesu w ichniej polityce i wiedział, CO POETA – czyli Batiuszka-Putin, czy Miszka-Miedwiediew – MIAŁ NA MYŚLI, kuervas ! I komu to przeszkadzało ?
    Hej !-