Motto tygodnia: Wpadki, pomyłki i byki – Duda poleciał do Ameryki.

To, co Ziobro lubi najbardziej

numer 30/2018

Sąd odmówił kobiecie pomocy, gdyż… poprawnie złożyła wniosek.

– Stan sędziowski niesie za sobą ogromną odpowiedzialność – powiedział prezydent Duda. Po czym wręczył nominacje kilkudziesięciu nowym sędziom. W tym czasie Sabina z dwojgiem dzieci zasuwała do MOPS w Tychach po kolejny zasiłek.

 

***

Bywa, że właśnie w taki sposób kończy się marzenie o własnym biznesie. Choć po prawdzie nie było to marzenie Sabiny, lecz jej chłopa. Gość czuł smykałkę do interesów. Aby mu w tym nie przeszkadzała robota papierkowa, wciągnął Sabinę do zarządu spółki, którą założył. I robił interesy.

Interesy polegały głównie na robieniu długów. Biznes kręcił się w odwrotną stronę niż powinien. O tym Sabina nie wiedziała. Jej stanowisko w zarządzie spółki było wyłącznie formalnością. A praca polegała na przewijaniu pieluch dwojga małych smarkaczy.

Najpierw zniknął on. Sabina została sama z dwójką dzieci i firmą, która była zadłużona po uszy. O czym Sobina dowiedziała się dopiero z nakazu zapłaty. Co prawda przyznano jej alimenty, ale pozostały wyłącznie na papierze. Ojciec nie płaci ani grosza na dzieciaki wychodząc z założenia, że skoro państwo daje jego byłej partnerce 500 zł miesięcznie, to on już nie musi.

Obecnie Sabina utrzymuje się z zasiłków wypłacanych jej przez opiekę społeczną i comiesięcznej wypłaty zasiłku wychowawczego, przysługującego na drugie dziecko i kolejne. Sabina mając dwójkę dzieci dostaje tylko na jedno. Z głodu ona z dziećmi nie umrą, ale na nic więcej poza jedzeniem i ubraniami z lumpeksu ją nie stać.

 

***

Z sądowym nakazem zapłaty takich pieniędzy, jakich w życiu jeszcze nie widziała, Sabina pobiegła do adwokata. Wybrała pierwszego lepszego. Wysłuchał, pokiwał głową i powiedział, że sprawę załatwi.

– Poproszę tysiąc złotych – podsumował rozmowę.

– Jak to tysiąc złotych – zdziwiła się Sabina. – Przecież pan jeszcze nic nie zrobił.

– To jest opłata za to, że będę panią reprezentował w tej sprawie – wyjaśnił pan mecenas. – Oficjalnie nazywa się to kosztem ustanowienia adwokata z wyboru.

Z tym prawnikiem Sabina musiała się rozstać. Podobnie jak z kolejnymi dwoma. Fakt, faktem, że ci kolejni byli dużo tańsi. Zaśpiewali po 500 zł, co i tak dla Sabiny było sumą niebotyczną. Popłakała się.

 

***

Z wizyty u ostatniego z adwokatów wracała z ponurą miną i zapuchniętymi oczami, co chwila przecierając je chusteczką. Chlipiąc weszła na klatkę schodową i wpadła prosto na sąsiada.

– Pani Sabinko, co z panią? – ten zapytał.

Powiedziała.

– Coś zaradzimy – powiedział. Zadzwonił do znajomego prawnika. Ten zdziwił się, że troje adwokatów żądało od Sabiny kasy. Jej przysługuje prawo do adwokata z urzędu – stwierdził. Powinni jej to wyjaśnić. Prawo to ma każdy, kogo nie stać na wynajęcie prawnika.

Sąsiad zanotował to, co mu znajomy dyktował. Że Sabina nie ma wykształcenia prawniczego. Że w ogóle nie ma wykształcenia wyższego, ponieważ jej edukacja skończyła się na szkole średniej. Że samotnie wychowuje dwoje małych dzieci. Że jej eks wypiął się na nią i na dzieciaki i z należnych alimentów jak dotąd nie zobaczyła ani grosza. I wreszcie, że jedyne jej dochody stanowią zasiłki wypłacane przez MOPS i pieniądze wypłacane przez państwo na każde drugie dziecko i kolejne. To wszystko należy napisać we wniosku do sądu o ustanowienie adwokata z urzędu. Przy czym należy dodać, że ona swoją karierę rozrodczą na drugiej ciąży zakończyła.

Sąsiad napisał to wszystko na komputerze. Wydrukował i wręczył Sabinie. Ta złożyła swój podpis i wysłała do sądu. Sąd przyjął, przeczytał i oddalił.

 

Całość na łamach

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.