Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

Autor
Adela Wójcik
zaszczuty

Zaszczuty

numer 34/2015

„NIE” rozmawia z dr. MARKIEM BACHAŃSKIM, lekarzem z Centrum Zdrowia Dziecka, który leczy dzieci za pomocą medycznej marihuany. CZD oddało sprawę do prokuratury

– Jak ocenia Pan zarzuty postawione przez Centrum Zdrowia Dziecka?

– Moi przełożeni, dyrekcja mieli nadzór nad wszystkimi moimi działaniami. Faktem jest, że ten nadzór był minimalny albo go w ogóle nie było. Nigdy nie dostałem żadnych uwag ani wytycznych, czy to pisemnie, czy ustnie. Taka deklaracja ze strony CZD (złożenie wniosku do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Bachańskiego – przyp. AW) jest zatem nieprawdziwa.

– O co więc chodzi? Skąd ten nagły atak? Czy chodzi o program EPISTOP? A może o Sativex?

– No właśnie. Trzeba się zastanowić, jaki jest powód tego ataku. Nie wiem, mogę się jedynie domyślać. Nie chcę za wiele spekulować. Problemem jest to, że chciałem się skontaktować z panią dyrektor w sprawie komisji bioetycznej. Musiałem wystosować pismo, w którym napisałem: pani dyrektor, próbowałem pięciokrotnie się do pani dostać, ale mi się nie udało. Mam to na piśmie z maja ubiegłego roku. Dużym problemem jest brak komunikacji między mną a dyrekcją. Komunikujemy się przez media, a niedługo, jak sądzę, będziemy się komunikować przez prokuraturę czy przez ministerstwo. Ten brak komunikacji jest widoczny cały czas. Próbując ten problem rozwiązać, byłem 31 lipca w Ministerstwie Zdrowia, licząc na to, że zostanę wysłuchany. Niestety, stało się odwrotnie. Minister Igor Radziewicz-Winnicki, mimo że przedstawiłem mu ważne informacje udowadniające, że pomówienia, jakoby coś z moją dokumentacją było nie tak, są nieprawdziwe i by trochę spuścić z tonu, zorganizował tego samego dnia w ministerstwie konferencję, na której odarł mnie z czci, mówiąc, że jestem szarlatanem. W CZD pracuję ponad 20 lat, zawsze prowadziłem trudnych i skomplikowanych pacjentów i w wielu przypadkach miałem dobre wyniki. Niestety w mojej pracy nie można mówić o paśmie sukcesów, bo pracujemy z chorymi na najcięższe choroby i prawda jest taka, że wielu pacjentom nie udaje się poprawić stanu zdrowia, a niektórych w ogóle nie da się uratować.

– 2 zarzuty, czyli nieświadome wyrażenie zgody przez opiekunów na leczenie dzieci i nielegalny eksperyment medyczny. Jak można mówić o nielegalnym działaniu, skoro wszystko przechodzi przez lekarza, ekspertów, ministerstwo? Import docelowy wymaga takich procedur, teoretycznie wszystko jest w porządku, o co więc chodzi?

–  Sam do końca nie wiem, o co chodzi, ale chyba jest tak, że tę sprawę trzeba trochę pogłębić od strony prawnej. W internecie można znaleźć opinię radcy prawnego dr. Marka Kroenera, który pisze o różnicach między eksperymentem medycznym a leczeniem off-label (leczenie pozarejestracyjne). Ja cały czas to leczenie traktowałem właśnie jako off-label, ponieważ substancje, które stosowałem, są zarejestrowane od dawna w Biurze Medycznej Marihuany holenderskiego Ministerstwa Zdrowia, które zajmuje się nadzorem i badaniem działania marihuany. Na stronie internetowej są wypisane wszystkie informacje dotyczące leków ją zawierających. I ja, mając dostęp do tych informacji, sięgam do dokładnego opisu danego preparatu, sprawdzam jego skład i na ich podstawie wypisuję wniosek o import docelowy. Wszystko było oficjalne, wiedziało o tym Ministerstwo Zdrowia.

– A jaka jest Pana opinia na temat tego, że CZD zaproponowało małym pacjentom stosowanie Savitexu zamiast medycznej marihuany? Czytałam, że lek ten jest nieprzeznaczony dla dzieci i osób chorych na padaczkę.

– To jest lek stosowanym w stwardnieniu rozsianym. Na ulotce można znaleźć ostrzeżenie dotyczące stosowania go u dzieci i osób z padaczką. Eksperymenty na zwierzętach wskazały jednoznacznie, że stosowanie Savitexu powoduje zwiększenie liczby napadów. Prawdopodobnie dlatego producent w ogóle nie reklamuje tego leku jako środka na leczenie padaczki. Są też dodatkowe problemy, koszt terapii dziennie może wynosić od 200-300 do nawet 1500 zł. I to nie jest górna granica, mówię jedynie o terapii dziennej. W przypadku takiego dziecka jak Max Gudaniec ten koszt będzie gigantyczny. Krytyka tego pomysłu jest więc całkowicie uzasadniona.

– Dotarłam również do informacji, że Sativex jest lekiem, który ma wyższe stężenie THC niż CBD – odpowiednio 2,5 mg i 2,75 mg na jedną dawkę. Jaki to ma sens?

– Ten lek ma sens w przypadku leczenia stwardnienia rozsianego, ponieważ te 2 kannabinoidy łagodzą skurcze i bóle mięśni, co w tym schorzeniu jest wskazane i skuteczne. Jednak podawanie tego leku dzieciom z padaczką jest niefortunym pomysłem.

– Jeśli producent nie zaleca stosowania leku u chorych na padaczkę, to dlaczego dyrekcja CZD to forsuje?

–  Niestety tu możemy snuć tylko teorie, trzeba zapytać o to Centrum Zdrowia Dziecka.

–  Dyrekcja twierdzi, że po urlopie może Pan wrócić do swoich obowiązków w CZD…

– Prawdą jest na pewno to, że jestem na urlopie, zresztą zaplanowanym. Niestety urlop jest dziwny, bo spędzam go z wiadomych powodów w Warszawie, a nie na Mazurach. Wszystkie wydarzenia mnie dotyczące odbyły się w trakcie mojego urlopu, może dlatego nie otrzymałem od pani dyrektor żadnych oficjalnych informacji. Przed urlopem występowałem oficjalnie o przedłużenie terapii tych dzieci, argumentując to ich dobrym lub bardzo dobrym stanem zdrowia oraz tym, że liczba napadów znacznie się u nich zmniejszyła. Nieoficjalnie dowiedziałem się, że terapia będzie przedłużona, więc super, należy się z tego cieszyć. Nie mam natomiast informacji, czy te dzieci będę prowadził ja, czy ktoś inny.

– Czy leczenie będzie kontynuowane z użyciem marihuany, czy Sativexu?

– Nie wiem, ja się na leczenie Sativexem na pewno nie zgodzę. Nie zalecam tego leczenia, zawsze natomiast proponuję lek, który sprawi, że zdrowie pacjenta się poprawi.

– A jak się podoba Panu idea programu EPISTOP?

– Z punktu widzenia lekarza jest to program, który obejmuje bardzo małą liczbę pacjentów, którzy chorują na stwardnienie guzowate. Konsekwencją tej choroby jest często właśnie padaczka lekooporna. Nie ma leku, który zadziała na każdego pacjenta. Nawet medyczna marihuana nie ma zastosowania u każdego, dlatego jeśli ideą programu EPISTOP jest znalezienie leku, który takim osobom pomoże, to bardzo dobrze. Ten program jest doceniany za granicą. Nie mam nic przeciwko temu, by ktoś nie skupiał się nawet na tak małej grupie chorych. Znam koszty finansowania programu, natomiast trudno mi rzetelnie ocenić jakieś powiązania finansowe między jego uczestnikami.

– Jak wyobraża sobie Pan powrót do pracy?

– Spełniam się w tej pracy, chcę pracować normalnie i jest to dla mnie najważniejsze. Praca z trudnymi pacjentami jest sporym kawałkiem mojego życia.

– Czyli wraca Pan do pracy, uzupełnia dokumentację…

– Nie, w żadnym wypadku. Zakład pracy ma obowiązek przedstawić mi wątpliwości. Nie otrzymałem żadnych zaleceń, wytycznych, itd. Nie mam takiej informacji zwrotnej.

 

Wasze komentarze (1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Brak słów… ewidentnie widać ze tu chodzi o pieniądze a nie o zdrowie dzieci. Panie Marku proszę się nie poddawać!!!

Strona główna