Motto tygodnia: Pies z kulawą nogą by tej sztuki nie pamiętał, gdyby "Klątwa" przez czarnych nie była przeklęta.

Autor
B.G,

Wała Kurskiemu

numer 18/2016

Wiceminister kultury i dziewictwa narodowego Krzysztof Czabański zapowiedział – jak wiadomo – wprowadzenie opłaty audiowizualnej w miejsce abonamentu radiowo–telewizyjnego. Pomysł jest powszechnie krytykowany, bo zakłada pobieranie 15 zł od każdego licznika pomiaru energii elektrycznej. Zgodnie z pisową ideą każdy odbiorca prądu musi mieć w domu telewizor, po to aby sycić oczy i duszę obarczoną misją społeczną państwową TV.

Sondaż, przeprowadzony niedawno na zlecenie „Faktu”, wykazał, że 60 procent indagowanych sprzeciwia się tej idei. Są np. w wolnym, kapitalistycznym kraju, jakim jest Najjaśniejsza RP obywatele, którzy posiadają więcej niż jedno mieszkanie, a więc więcej niż jeden licznik. Według Czabańskiego i jego partyjnych towarzyszy ściąganiem opłaty miałyby zająć się zakłady energetyczne, doliczając ją do comiesięcznych rachunków za pobór prądu. Do tej pory jeśli mieszkanie było niezasiedlone, spółki energetyczne, np. Tauron, naliczały tylko kilkuzłotową opłatę tzw. manipulacyjną za sam fakt posiadania licznika.

Po wejściu w życie proponowanej przez PiS ustawy od każdego urządzenia będzie pobierana kwota 15 zł. Rolnik, który w gospodarstwie posiada kilka przyłączy do domu, stodoły i obory, a więc kilka liczników, będzie bulił za wszystkie, chociaż pomysł, żeby krowom puszczać telewizyjne wystąpienia Kaczyńskiego, grozi utratą mleczności.

Jest inny jeszcze aspekt dotyczący projektu. Istnieje w Polsce grupa obywateli, którzy korzystają z dobrodziejstwa energii elektrycznej, ale nie posiadają liczników jej poboru i nie mają podpisanych umów o jej dostarczanie z zakładami energetycznymi. Są to posiadacze baterii słonecznych, agregatów prądotwórczych oraz właściciele małych elektrowni wodnych. Nie jest przy tym istotne, jak liczna jest ta grupa, gdyż jej pominięcie przy obciążeniu haraczem audiowizualnym pozostałej ludności narusza konstytucyjną zasadę równości wszystkich wobec prawa. PiS wielokrotnie pokazywało, że ustawę zasadniczą ma głęboko w zanadrzu, niemniej fakt istnienia uprzywilejowanej grupy może być podstawą skierowania wniosku do Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście, w niedalekiej przyszłości TK może być całkowicie spisiały lub w ogóle nie istnieć, ale nie zmienia to faktu, że prywatni wytwórcy prądu będą świętymi krowami, choćby mieli telewizory i oglądali wyłącznie misyjną TVP.

Według danych Urzędu Regulacji Energetycznej w kraju działa 765 małych elektrowni wodnych, z tego wielu właścicieli zrzeszonych jest w Towarzystwie Rozwoju Małych Elektrowni. Nie wiadomo jednak, ile osób zainstalowało turbiny wyłącznie w celu zaspokajania własnych potrzeb, bo ich statystyka nie obejmuje. Nie są także rejestrowani posiadacze baterii słonecznych uzyskujący prąd na potrzeby gospodarstw domowych, posiadacze agregatów prądotwórczych zasilanych olejem napędowym lub gazem LPG, a także coraz liczniejsi właściciele przydomowych minielektrowni wiatrowych. Tylko nieliczne z tych osób dodatkowo pobierają prąd z sieci. Większość uzupełnia niedobory energii, stosując kombinację wymienionych tzw. źródeł odnawialnych, np. łącząc działanie baterii słonecznych ze spalaniem gazu płynnego lub biomasy. Ta grupa obywateli nie tylko nie będzie bulić nowego podatku, jakim de facto jest opłata audiowizualna, ale na budowę wymienionych instalacji otrzymała rządowe i unijne dotacje w ramach wspierania ekologicznych, odnawialnych źródeł energii.

Poszkodowanej większości pozostaje jedynie obywatelski opór. Polegałby on na niepłaceniu 15 zł od każdej faktury za prąd. Zakłady energetyczne, które miałyby księgować opłatę audiowizualną na osobnych rachunkach, mają w myśl projektu kierować zawiadomienia do urzędów skarbowych, a te – wszczynać egzekucje. Taką egzekucję można skutecznie zablokować, wnosząc sądowe powództwo o ustalenie stosunku prawnego, a wtedy organa rządowe będą musiały udowodnić, że Kowalski w ogóle posiada telewizor i co w nim ogląda.

Wasze komentarze (5)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Myślę, że lepiej byłoby doliczać te 15 zł do opłaty za ścieki. Każdy ma toaletę, a jęśli nawet sławojkę to i tak musi to wywozic. A co tam. Można też do Internetu, albo do ubezpieczenia społecznego – wtedy sito będzie jeszcze gęstsze. A już najlepiej żeby kościół katolicki doliczał do opłaty pogrzebowej relatywnie do wieku zmarłego.

  • dlaczego na „http://jerzyurban.blog.pl/” wyskakuje Onet.pl pop up ?

  • Mieszkam w Kanadzie 28 lat i nie ma tu żadnej opłaty audiowizualnej ani żadnej państwowej telewizji. I jakoś to się kręci, żyjemy lepiej niż w Polsce. Może należałoby sprywatyzować tę TVP i niech sobie radzą na zasadach wolnego rynku. Wykorzystywaniu klasy pracującej przez Imperialistyczno-kapitalistyczny rząd stawiamy nasze stanowcze robotnicze NIE.

  • Rozważam licznik przedpłatowy, program dla oszczędnych. Pewnie US naliczy opłatę i faktycznie sprawa do Sądu. Ciekawe jaki wyrok? Drugie pytanie czy się opłaca za 180zł/rocznie ?

Strona główna