Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

suka czeka

Suka czeka na księdza

numer 48/2016

W wielkiej Polsce bandytów można ścigać wyłącznie poświęconym radiowozem.

Dobra zmiana dotarła już wszędzie, także pod strzechy, w tym do Stęszewa, liczącego 6 tys. dusz miasteczka w Wielkopolsce. A zwłaszcza do tamtejszego komisariatu policji. Co prawda stęszewscy funkcjonariusze wciąż patrolują okolice przy użyciu zdezelowanej suki i choć auto się sypie, aby nie narazić się na postępowanie dyscyplinarne…

nie mogą własnym sumptem przykręcić ni śrubki, ale kilka tygodni temu pojawiła się nadzieja: gruchnęła wieść, że mają jechać do Poznania i nowiutki radiowóz marki Škoda Yeti odebrać. Pojechali.

– Chłopacy z komisariatu podpisali co trzeba i już mieli wracać nowym wozem do Stęszewa, gdy usłyszeli: „Halt!” Ktoś czujny dopatrzył się, że auto nie zostało poświęcone przez księdza. Wóz został w Poznaniu, chłopcy wrócili na tarczy sypiącego się sprzęgła na dodatek. Planowano, że yeti zostanie wodą święconą potraktowane z okazji Święta Niepodległości, ale kapelan miał, ważniejsze zadania i kropidła nie dobył. Teraz słychać, że będzie spryskany 25 listopada. Nieużywany radiowóz czeka na sakramentalium już ponad 2 tygodnie.

Podwozie państwa

Andrzej Borowiak, rzecznik komendanta wojewódzkiego w Poznaniu: – škoda yeti rzeczywiście ma wejść na stan komisariatu w Stęszewie – odbiór prawdopodobnie nastąpi jeszcze w tym tygodniu. To jeden z trzech radiowozów zakupionych w ostatnim czasie przez policję do spółki z samorządami. Nie oczekuje na poświęcenie, tylko na zainstalowanie dodatkowego wyposażenia, m.in. radiostacji i kogutów. Auto musi też przejść przegląd techniczny, a następnie trzeba je zarejestrować. Stąd zwłoka. Nie jest ona nadmierna, bo samochód trafił do Poznania w ubiegłym tygodniu (rozmawiamy 22 listopada – przyp. M.M.). Uroczystość z okazji przekazania škody komisariatowi w Stęszewie najpewniej odbędzie się w grudniu. Nie wiadomo, czy z udziałem księdza.

Sęk w tym, że cynk w sprawie yeti czekającego na księdza dostaliśmy 6 listopada. Co oznacza, iż radiowóz musiał do Poznania dotrzeć znacznie wcześniej niż w zeszłym tygodniu.

Nasz znajomy: – Trudno oczekiwać od rzecznika komendanta, żeby przyznał, że sfrustrowani policjanci ujeżdżają gruchotem, a škoda nówka stoi w garażu, bo ksiądz jej nie poświęcił. Prawda jest taka, że dotychczas kapłani brali udział we wszystkich uroczystościach organizowanych przez jednostki policji w Wielkopolsce z okazji przyjęcia nowych radiowozów. Nie dalej jak przed miesiącem jedna z nich odbyła się na placu apelowym Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. Kapelan pobłogosławił wówczas 6 wozów, w tym 3 oznakowane. Yeti czeka właśnie na taką okazję. Czyli aż uzbiera się kilka samochodów do pokropienia.

I słusznie:

w wielkiej Polsce niepoświęcony radiowóz nie nadaje się bowiem nie tylko do ścigania bandytów, ale nawet do przewozu leżaków. Kościół jest bowiem fundamentem całego państwa, a więc – co oczywiste – także podwoziem policyjnych pojazdów.

Wąskie gardło

Zastanowiła mnie celebracja prozaicznego zdarzenia w postaci przekazania policji radiowozu.

Andrzej Borowiak: – Zakupy wozów dokonywane są w ramach programu zakładającego, że połowę pieniędzy wykłada Komenda Główna Policji i połowę samorządy. To gminom i starostwom zależy, aby pokazać obywatelom, że władze o nich dbają.

A po co policja zaprasza kapłanów? Jaki cel ma święcenie policyjnych aut? Czy pokropienie wodą wzmaga ich walory użytkowe i sprawia, że stają się szybsze niż beemki bandziorów?

Borowiak: – Księża modlą się, aby funkcjonariuszy nie spotkało nic złego i aby cali i zdrowi wracali ze służby. Dlatego są zapraszani.

Program wspólnych zakupów radiowozów przez samorządy i KGP realizowany jest nie tylko w Wielkopolsce, ale w całej Polsce. I tak dolnośląska policja dostała dzięki niemu 37 radiowozów, w Białymstoku 14, a w Lublinie 13. To tylko przykłady z ostatnich tygodni. Nawiasem mówiąc: gminy spółkują z psiarnią z rozmachem, choć Transparency International i inne organizacje pozarządowe od lat wołają, że może to rodzić niezdrowe poczucie wdzięczności funkcjonariuszy, a gliniarze nie są po to, by do władz szczerzyć zęby, ale by im patrzeć na ręce.

Tymczasem uroczystych okazji do machania kropidłem nie brakuje i nie zanosi się, żeby zabrakło: przed nami 2-letni projekt rządowo-unijny „Bezpieczniej na drogach – nowoczesny sprzęt dla polskiej policji”, zakładający zakup 740 pojazdów. Święcenie radiowozów już jest wąskim gardłem i strach pomyśleć, co się stanie, gdy dojdzie do wdrożenia programu. A właściwie wiadomo, co – bez zatrudnienia dodatkowych kapelanów policję ogarnie paraliż.

Wasze komentarze (5)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Jednak durni są ci sukienkowi. Przecież kasę można przelać na konto, albo podjechać po nią przy okazji. Wystarczy poczekać na deszcz i kazać wystawić auta na plac. Błogosławiony kapuśniaczek załatwi sprawę. Miotełką można ruszyć na sucho przy odbiorze kasy.Przy okazji można obskoczyć wszystkie urzędy państwowe w okolicy, chciały czy nie – zostały pokropione przecież.

  • To mi przypomina historie z miasta Port Moresby w Papua Nowa Gwinea. Po zarejestrowaniu sie w hotelu przeczytalem w lokalnej gazecie ze wlasnie zostal otwarty nowy posterunek policji na plaskowyzu. Nowy posterunek otrzymal na wyposazenie nowego Jeepa oraz dziesiec (10) lokow ze strzalami. Pomyslalem sobie ze kogos niezle „pogielo”. Na moje pytanie: A czy dzidy tez dostali? Odpowiedziano mi bardzo powaznie ze nie ale w przyszlym roku jak budzet pozwoli to tak. Jeepa nie mozna uzyc gdyz po pirwsze nia ma drog po drugie trwa walka o to ktory szaman ma wypedzic zle duchy z tego „amerykanskiego diabla” Historia prawdziwa i zdarzyla sie w 2013 roku

  • to jest pikuś. ..curiozum to święcenie czołgów -maszyn do zabijania 😆

  • W latach siedemdziesiątych, gdy w miejsce rozwiązanego ZSP (Związek Studentów Polskich) powstał SZSP (Socjalistyczny Związek Studentów Polskich) na tablicy ogłoszeniowej jednego z wydziałów ówczesnej Politechniki Szczecińskiej pojawił się mający zachęcać do aktywnego udziału w nowej organizacji plakat z tekstem „A co ty zrobiłeś dla swojej organizacji?” Ktoś rozsądny przekreślił słowo „dla” i dopisał „ze”. Wyszło „A co ty zrobiłeś ze swojej organizacji?”. Podobnie należałoby zapytać i teraz (nie tylko zresztą „pisiorów”) „A co ty zrobiłeś ze swojego kraju?”. Bo już niedługo podczas wizyty w tzw. zachodniej części świata wstyd będzie się przyznać, że człowiek jest z Polski.

Strona główna