Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

od-bohatera-do-zera

Od bohatera do zera

numer 33/2015

Pies jak człowiek. A człowiek jak pies.

Piotr Kuryło był bohaterem. W ultramaratonie z Aten do Sparty – 246-kilometrowym najtrudniejszym biegu Europy – chłop z Pruskiej zajął drugie miejsce, przegrywając z profesjonalistą Scottem Jurkiem. Potem obiegł kulę ziemską. I przepłynął Wisłę pod prąd.

Jest zerem. Zanim wybiegł do Aten na maraton, pozbył się psa. Przywiązał Sarę do bramy schroniska dla zwierząt „Sonieczkowo” w Żarnowie. Oburzyli się wszyscy, od Miecugowa po Dodę, a do Prokuratury Rejonowej w Augustowie wpłynęło zawiadomienie o przestępstwie.

Suka

Współwłaściciel schroniska „Sonieczkowo” Andrzej Chmielewski zadzwonił do mnie 8 sierpnia 2015 r. rano.

– Temat jest – zaczął. – Piotr Kuryło porzucił sukę pod naszym schroniskiem. Przywiązał i pojechał. Kamera nagrała. Potem przywiózł miskę z wodą. A potem wpadł jego brat i dolał coli. Gdy się zorientował, że będzie afera, bo mój syn zadzwonił zweryfikować, czy ma samochód o takim a takim numerze, o miłosierdzie prosił.

– No i co? – nie rozumiem.

– Kuryło jest rozpoznawalny przecież. To maratończyk i…

– Znam Kuryłę – przerywam.

– Tak przecież nie można z psem – cierpliwie tłumaczy Chmielewski jak gdybym nie była szczęśliwą posiadaczką czterech składaków, z których najładniejszy nazywa się Okropcia.

– Bo w naszych stronach norma jest taka, że przywiązuje się psa do drzewa w lesie, gdzie z pewnością nie ma monitoringu?

– No właśnie przywieźli nam 12 szczeniaków bez suki. W lesie ktoś je znalazł. W starej oponie. Uśpić nie można, mają oczy otwarte. Żona karmi butelką…

– Widzi pan, że tematu nie ma – zbywam go.

– Policja kazała Sarę wpuścić za bramę. Jest u nas. A samorząd nie chce płacić – narzeka Chmielewski.

Żona

Wpis Piotra Kuryły na Facebooku z 7 sierpnia 2015 r.: „Dziś o 11.00 wybiegłem z domu do Aten. W nogach 70 km, zostało dobre 2000 km. Biegnę jak w zeszłym roku, by wspierać chorych w walce z chorobą”.

Wiadomo, że chora jest żona Kuryły. Rak. Przebyte dwie operacje. Pieniądze potrzebne, siedzi więc na zmywaku w Londynie.

Wpis Marty Chmielewskiej na Facebooku Sonieczkowa z 9 sierpnia 2015 r.: „Kochani! W dniu dzisiejszym zapowiedziały się dwie stacje telewizyjne TVN i Polsat News. Były też telefony z »Gazety Wyborczej« i »Współczesnej«. Czy to dobrze? (…) Nie jestem osobą medialną z parciem na szkło…”.

– Może byłabyś zainteresowana. Chmielewski dzwonił, że Kuryło… – mówi mi któryś z redaktorów kilka godzin później podczas wymiany przepisów na dżem.

10 sierpnia 2015 r. reporter TVN dopadł Kuryłę na trasie. Atakuje: Czy pan wie, że zwierzęta czują jak pan i ja?

Kuryło tłumaczy. Sarę przygarnął rok temu. Sądził, że do schroniska, lada moment ktoś stamtąd przyjedzie. Tam jest kilkaset psów. Wie, bo wiosną podrzucił do Sonieczkowa 2 worki karmy.

Reporter nie słucha. Bo „zwierzęta są tak jak my, ludzie, i oni naprawdę są naszymi przyjaciółmi”.

„Super Express”: „Zanim wystartował, pobiegł do schroniska, aby przywiązać swoją 13- letnią, ciężarną suczkę do bramy w najgorętszy dzień w roku i uciec. (…) Najwyraźniej maratończyk znudził się »zabawką« i postanowił się jej pozbyć”.

„Newsweek”: „Fakt, że człowiek, który tak często pojawia się z różańcem, porzuca psa bez zastanowienia, zdumiewa”.

Oświadczenie Marathonfilm: „Od dzisiaj produkcja Marathonfilm wycofuje się ze współpracy i promowania historii Piotra Kuryło. Jestem autorem 5 filmów biegowych z udziałem Piotrka, między innymi »Ostatni maraton«, »Trailer Spartathlon« i »Ostatni Maraton plus«. 1,5 roku temu przygotowałem hasła dla nowej historii Piotra Kuryło – Biegacz z Żelaza i Człowiek z Żelaza. Miała to być piękna nowa karta z historii polskiego biegania. Od dzisiaj wszystkie filmy z udziałem Piotra Kuryło na kanale Marathonfilm zostają wstrzymane”.

Wicemarszałek województwa Maciej Żywno: – Zarząd nie akceptuje zachowania z porzuceniem psiaka i tak złym postępowaniem wobec zwierzęcia i wystąpi o oficjalne usunięcie logotypu województwa ze sprzętu Kuryły.

Piotr Kuryło na Facebooku, pisownia oryginalna: „Często trzeba biec poboczem ale to nic niedługo jakwidzę i tak mnie zlinczują pzełdo miłośnicy psów.. (…) Naprawde cieszy mnie ten lincz no to takzwane zjawisko tłumu. Tak było z Jezusem- jeden krzyknoł na krzyż a tłum bezmyślnie zrobił swoje”.

Nawrót

Kuryło zawrócił do domu.

– Dowiedziałem się, że niektórzy będą wnosić o zdyskwalifikowanie, po co się męczyć przez 2 miesiące? Nie znam greckiego, nie wytłumaczę organizatorom, że jestem niewinny – wyjaśnił bratu. – Na murarce się znam, do Niemiec pojadę.

Piotr Kuryło pozbył się psa, żeby mógł pobiec do Grecji. Tak ma. Nie mnie oceniać, czy dla takich jest miejsce w polskim sporcie. Swego czasu rozmawiałam z nim długo, wiem więc, że pozbyłby się nie tylko suki, ale również prawej ręki, gdyby była przeszkodą w bieganiu.

Nie tylko dlatego, że podczas biegania wydziela się endorfina. Był nikim, a dzięki bieganiu stał się kimś. Choć prawdziwą rozpoznawalność zdobył w ostatnich dniach dzięki Sarze.

Z powodu jego pasji żona musiała iść do pracy, choć on uważa, że to mężczyzna powinien utrzymać rodzinę. Ból czy głód nie powoduje rezygnacji. W Portugalii zdarzyło mu się prosić o kawałek bagietki staruszkę karmiącą ptaki. Gdy biegł dookoła świata, podczas pobytu w Nowym Jorku Andrzej Krygowski, prezes sportowego stowarzyszenia w USA, wymusił na nim sprawdzenie stanu konta. Miał 19 dolarów. Nie liczy się z własnym bólem. Ani z emocjami bliskich. Z odwodnienia sikał krwią na czerwono, ale telefonując do żony, mówił: – U mnie świetnie. Co u ciebie?

– Świetnie – również kłamała.

Piotr Kuryło nie ma wykształcenia. Ogłady. Wrażliwości.

Uważa, iż to różnica, że psa nie kupił, nie dostał, tylko uratował od śmierci głodowej. Sara ważyła 8 kg, teraz 50. Wezwał weterynarza, bo ledwo żyła. Przekonuje, że Sara nie może być w ciąży, bo weterynarz ją wysterylizował. Może dać mi nazwisko, niech sprawdzę.

Grecki tegoroczny maraton miał być ostatnim biegiem jego życia.

Widział kamerę na bramie schroniska, nie przeszkadzało mu, że nagrywa.

Bo do tej pory wiedział o trzech rzeczach. Że psa nie wolno wygonić z domu, nie wolno go uwiązać do drzewa w lesie, a schroniska są od ratowania psów. Nie miał pojęcia, bo i skąd, że istnieją hotele dla zwierząt.

– Gdyby teraz nastąpiła ta sytuacja, kiedy ja zostałem pouczony przez tych wszystkich świętych ludzi, tobym wiedział, jak postąpić – mówi i ja mu wierzę.

Bieg

Andrzej Chmielewski informuje, że Sara będzie w schronisku 2 tygodnie, musi przejść kwarantannę. Oraz aborcję sterylizacyjną. Kuryło nie kontaktował się z Sonieczkowem, ale gdy pytam, kto zapłaci rachunek za psa, Chmielewski nie ma wątpliwości, że maratończyk. Czy nie mogli zacząć od wystawienia rachunku zamiast wzywać media?

– Kuryło powinien poprosić nas o pomoc. Tak po kosztach wystarczyłoby 200 zł miesięcznie – szybko liczy. I nie pytany dodaje, że karma, o której rozpowiada maratończyk, była tania – za 34 zł z Biedronki.

12 sierpnia 2015 r. łapię Kuryłę pod Lublinem.

– Jednak biegnę – mówi zdyszany. – Tylko intencję zmieniłem. Biegnę po to, aby ludzie zrozumieli, że nie wolno na upale zostawiać psów. Ja już to wiem. – Jutro mają mi towarzyszyć dwie telewizje. Teraz chcą zrobić ze mnie łotra, który się nawrócił.

Jest mu wszystko jedno, byle biec.

Wasze komentarze (7)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • Przepraszam, ale nic tego Pana nie usprawiedliwia, żadne wybiegane kilometry, sikanie moczem czy chora żona. Facet płaci cene za bycie bezdennym bezdusznym idiotą. I taką cene powinien zapłacić każdy kto tak postępuje. Powiem po katolicku – a dobrze mu tak.

  • W Polsce bycie wegetarianinem jest jakas forma satanizmu. Partia wbila sobie gwozdz do trumny podnoszac ceny miesa i wywolujac fale strajkow. Zremy w PL zwierzaki bez opamietania. Ilu wystrzega sie miesa w piatki? Moze jeszcze kilku zostalo. Rzecz w tym ze swinka czy krowka czuja podobnie jak piesek. A tych nie jest jakos ogolowi szkoda. Hipokryzja ze lzy wyciska. Szkoda ze prosty chlop, ktory jest naprawde niesamowitym atleta ze swiatowej czolowki. Zostaje zjedzony w sezonie ogorkowym. Szanowna pani Bozeno, wasza redakcja zawsze mila ten dar dostrzegania tej mniej oczywistej a prawdziwszej wersji wydarzen, ale polecieliscie wszyscy na Kuryle. Mozna nie lubiec jego swietojebliwosci. To za to? I ma racje ze poczul sie zaszczuty i porownuje sie do Jezusa zgodnie z obecnie lansowana nowomowa. Jest prawie weekend i znow zaplona grile a na nich swinie i krowy a w Korei psy. A wie pani ilu ludzi zginelo od 2003 w Iraku. Dajcie spokoj Kuryle. I jeszcze jedno 13letnia suka w ciazy…………

  • Może on i z żelaza człowiek. Ale cimniok i cham wzorcowy.

  • wielkie mi rzeczy , oddal psa do schroniska zamiast przypiac do drzewa….co źle zrobił? Może schroniska mają wolne?
    Może byście tak zaczęli się bardziej ludzmi zajmować , że głodni , że biedni , że zarzynają ich za wschodnią granicą.
    Że Polacy z Donbasu nie mogą wrócić do domu.
    Żenada .

Strona główna