Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

kurwajegomac

kurwajegomac.pl

numer 1/2015

Świat się zmienił. Mimo nadal niejasnego statusu prawnego prostytucji i pornografii, które bardzo się do siebie zbliżyły, mimo kilkudziesięcioletnich dyskusji, co jest, a co nie jest czerpaniem korzyści z cudzego nierządu, również w Polsce wyrosły na tym nowe fortuny. Zmieniły się też mechanizmy.

Minęły już dwie dekady, odkąd Jaruga prowadzał 13-letniego Marszała na warszawski pigalak, aby zobaczył, jak wygląda prawdziwa wyzwolona kobieta zarabiająca ciałem na chleb.

Wpajał mu reguły rozmiarologii kobiecych tamponów, licząc na to, że przyda się to mu w dorosłym męskim życiu. Wysyłał młodocianemu „Okolicę pornoshopu” podarowaną przez autora Andrzeja Rodana książkę, na której ten zarobił fortunę, a potem tę fortunę stracił, mniemając, że ma już tyle, że nie musi więcej pisać. Dzięki bankructwu Rodana polska literatura tylko zyskała. Rodan nadal pisze. To Jaruga włożył paluszek Marszała w tarczę numeryczną telefonu, aby wykręcił po raz pierwszy numer sekstelefonu.

Dziś – zgodnie z kabalistyczną zasadą, że wszystko wraca – to Marszał wprowadza Jarugę w arkana nowoczesnej prostytucji. Zaklęte w terabajty, uwięzione w serwerach zasilanych gigawatami energii elektrycznej wirtualne megaburdele, w których przez wciśnięcie entera można stymulować punkt G kurtyzany w Laosie. Stoją za tym oczywiście miliardy euro Funduszu Inwestycyjnego „Dzwon I” należącego Maliborskiego Arcybiskupstwa w Słowenii*.

Współczesna prostytutka jest jednoosobowym przedsiębiorstwem z ubezpieczeniem społecznym i garsonierą. Jej usługi audytowane są na bieżąco przez zespół niezależnych ekspertów rynkowych wychwytujących najdrobniejsze oszustwa i zabiegi marketingowe graniczące z waleniem w chuja. Współczesna prostytutka nie jest już wyalienowaną i samotną, niemogącą liczyć na pomoc innej prostytutki, bo to konkurencja. Rodziny – bo ona nic nie wie. Narzeczonego – bo go nie ma. Nie dostaje też w mordę od alfonsa w hawajskiej koszuli ze złotym łańcuchem na szyi.

Kojarzeniem podaży z pobytem zajmują się obecnie

portale randkowe, które zmonopolizowały rynek i podzieliły go między siebie: Roksa.pl, Odloty.pl, Ashleymadison.com. W żadnym wypadku udziałowcy tychże nie zajmują się czerpaniem korzyści z prostytucji. Pragniemy to podkreślić. Są na to wyroki sądów i umorzenia prokuratur, które przecież na prawie znają się lepiej niż dziennikarze. Portale te albo czerpią zyski z umieszczających tam treści, albo od zarejestrowanych użytkowników.

Panienka robi sobie zdjęcie, do tego opis – i płaci 5 dych. Obroty każdego szacuje się na milion złotych miesięcznie, przy liczbie zarejestrowanych i aktywnych kont kobiet równej 141 tys. Oznacza to, że

każdego roku mamy w Polsce około 400 tysięcy kobiet w wieku produkcyjnym, którym wpadło do głowy, aby zarabiać nierządem.

Oficjalne statystyki sięgają najwyżej 200 tysięcy. Ponieważ stopień aktywizacji zawodowej Polek w wielu produkcyjnym jest niewielki, rzędu 50 proc., oznacza to, że w autobusie, którym jedziesz rano do pracy, znajduje się przynajmniej 8 kurew. Prostytutki całoetatowe, półetatowe, na umowę o dzieło i bezumowne stanowią najliczniejszą grupę zawodową, wyprzedzając nauczycielki – 376 tysięcy, pielęgniarki – 192 tysiące, oraz ekspedientki – około 150 tysięcy.

Statystycznie oznacza to, że w ostatnich dziesięciu latach niemal każda kobieta w wieku produkcyjny powzięła zamiar i przedsięwzięła jakieś kroki, aby utrzymywać się lub dorabiać nierządem.

Mało której się do w gruncie rzeczy udało, gdyż prostytutki, jak przystało na szeregowych pracowników korporacji, zarabiają mało – w okolicach średniej krajowej.

W gruncie rzeczy jest to kwota pozwalająca na utrzymanie płynności finansowej stanowiska pracy. Koszty działalności wymuszone przez zasady konkurencji są coraz większe.

Klienci zwielokratniają wymagania. Sofa nie może być już nasiąknięta nasieniem, krwią menstruacyjną lub alkoholem. Włosy nie mogą wystawać spod pachy, odbyt ma być wybielony i nie może krwawić, pośladki zsolaryzowane, a pochwa po laseroterapii. Łydki ogolone, zęby nie takie jak u hipopotama, ale wybielone, oddech miętowy, a paznokcie lakierowane na różowo jak u 8-letnich dziewczynek.

Wobec braku systemowych rozwiązań edukacyjnych umiejętności zdobywa się na zasadach partyzanckich lub uczestnicząc w skróconych kursach bystrzaków wiejskich. Intensywny multimedialny poradnik masażu erotycznego (7 lekcji) to wydatek rzędu 450 zł. Mizeria dydaktyczna kończy się nierzadko defekacją podczas analu, grypą genitalną, zakażeniem wirusem HIV lub w lepszym wypadku łagodną odmianą syfilisu. Do perfekcji w zawodzie dochodzi się w wieku, w którym samą perfekcją zarobkować się już nie da.

Spore są koszt marketingu. Finansiści szacują, że poważnie traktująca profesję zatrudniona lub frilanserka na autoreklamę wydaje miesięcznie 200 zł. Sesja fotograficzna kosztuje do 1000 zł. Warto też znaleźć się jako modelka na którymś z zagranicznych portali pornograficznych, na wypadek gdyby klient był na tyle zasobny, iż warto go zapoznać z jakością oferty. Wprawdzie na sesji można zarobić, ale koszty własne – bilet lotniczy, hotel, pośrednik – i tak wynoszą tyle, że jest się 1000 Euro w plecy. Panie zatrudniają profesjonalnych kopirajterów: 10 lat temu w rubryce „towarzyskie” używały poetyki: „Namiętna kotka tel. (…..)”, „Wyuzdana Mariola tel. (…)”, „Perwersyjna Roksana tel. (…..)”, „Francuski bez tel. (…).”

Dziś anonse brzmią jak

literatura faktu: „Tylko dla konkretnych, zdecydowanych Panów. Jeśli jesteś koneserem piękna i kobiecej zmysłowości, to możemy spotkać się u mnie… Jestem elegancką klasyczną dziewczyną o zwodniczo pięknych oczach i hipnotyzującym spojrzeniu. Ceniąc sobie anonimowość i dyskrecję na najwyższym poziomie, proszę o kontakt tylko konkretnych i zdecydowanych Panów o wysokiej kulturze osobistej i higienie”.

A nawet jak coś z dzieł poetów romantyzmu:

„Chcesz przeżyć fascynującą przygodę? Jeśli tak, to jestem dla Ciebie perfekcyjną Lady. Chętnie się śmieję i sprawiam, że od początku czujesz się swobodnie w moim towarzystwie. Jestem tajemnicza, emocjonalna i uczuciowa. Moje piękne młode ciało, zgrabne nogi i długie włosy poruszą wszystkie Twoje zmysły i sprawią, że randka stanie się niezapomnianym przeżyciem… Moja charyzma przyciąga i zawsze fascynuję mężczyzn. Jestem jak zmysłowy sen, ekscytująca i eteryczna…”.

Nowym zjawiskiem jest

niezależny audyt złożonych z harcerzy wolontariuszy, którzy kontrolują jakość rynku. Stu burdeloholików śledzi portale towarzyskie, analizując prawdziwość zdjęć i uprawiając przy tym onanizm. Sprawdzają, czy foty nie pochodzą z zagranicznych portalów modowych lub nie zostały ukradzione z Facebooka. Zwracają uwagę na takie dekonspirujące fuckupy jak kształt gniazdek elektrycznych, napięcie znamionowe suszarki lub wygląd puszki coca-coli. Używają Google Image Search (przeszukiwanie internetu obrazem). Analizują kod kresowy produktów spożywczych, numery telefonów oraz opinie z forów o jakości świadczonych usług.

Organizują swego rodzaju polowania pt. „Kim jest ta panna ?”. Zachowują się jak prawdziwe świnie. Szukają znamion i tatuaży lub wymieniają się informacjami o znakach szczególnych kobiet po wizytach w garsonierach. Ścigają się, przeszukując portale społecznościowe, aukcje, bazy danych. Korelują wrażliwe dane z konkretnym imieniem i nazwiskiem. Zasady są pokerowe – po 50 zł do puli. Zwycięzca, który odkrył i upublicznił tożsamość dziewczyny, zgarnąć może nawet kilka tysięcy.

Prostytutki jednak nie są bezbronne. Nadal muszą zamazywać twarze. Powstały jednak fora dedykowane profesji, gdzie po dość żmudnym procesie udowadniania, że jest się tym, kim się jest, można się zarejestrować. Panie wymieniają się spostrzeżeniami o klientach, którzy odczuwają szczególna satysfakcję seksualną podczas dokonywania kradzieży, skłonni są do zoofetyszyzmu, mystofili lub pozaseksualnej wredoty. Wymieniają numery telefonów klientów, maile, a niekiedy personalia odczytane z dokumentów pozostawionych w portfelach rzuconych w kąt portek. Nie wyeliminowało to morderców, ale mających zamiłowanie do mniej brutalnych aktów przemocy do lokali się nie wpuszcza.

Technologia się zmieniła. Obroty idą w sryliony euro. Jednak w końcu okazuje się, że najstarszy zawód świata uprawiają te same co przed wiekami głupie gęsi, próżne jak paw, zabiegające o świecidełka i makijaż. Maciory po dwunastu skrobankach i trzech cesarkach. Pancerne lochy, papugi i grzechotki. Ważniackie chłopki lub faryzejskie uniwersytutki powtarzające frazesy swoich klientów z doktoratami. Polska jest kurwą.

 

(*) W 2002 r. Archidiecezja Maliborska odzyskała wszystkie nieruchomości przejęte przez komunistów na skarb państwa jugosłowiańskiego po II wojnie światowej. Następnie zadłużyła hipoteki owych nieruchomości. Kredyty zainwestowała w powołane przez siebie fundusze inwestycyjne „Dzwon I” i „Dzwon II”. Fundusze te zainwestowały w erotyczną telewizję i pornoportale.

Wasze komentarze (0)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona główna