Motto tygodnia: Co się dzieje w Sejmie? Rozum tego nie obejmie.

Inflacja plus

Inflacja plus

numer 21/2016

Rząd Beaty Szydło potrzebuje góry pieniędzy.

Z audytu zaprezentowanego przez ministrów gabinetu Beaty Szydło obraz wyłania się ponury: liberałowie z chłopami doprowadzili Najjaśniejszą do ruiny, trwoniąc 340 mld zł, żrąc ośmiorniczki i trzymając w szafach wódkę. Rodzi się pytanie: Jak z doszczętnie zrujnowanej Polski PiS wyciśnie forsę na sfinansowanie swych pomysłów?

A są one rozliczne, bo partia Jarosława Kaczyńskiego państwa nie zwija, lecz rozwija, jak wszystkie formacje narodowosocjalistyczne uważając, iż omnipotencja aparatu państwowego ukoi bolączki ludu i zapewni panującym wieczne rządy na duszami.

***

I tak Antonio Macierewicz zapowiada, że polska armia, żeby mogła skutecznie wypełniać swą misję, czyli czujnie strzec i zdecydowanie bronić ojczyzny przed Putinem, jest zbyt mała i niebawem zwiększy swą liczebność. Z deklaracji składanych przez szefa MON przy różnych okazjach wynika, że siły zbrojne urosną „co najmniej o 50 proc.”. Czyli w najbliższym czasie wydatki na armię wzrosną minimum o połowę. Innymi słowy Macierewicz żywi niezachwiane przekonanie, iż co roku w budżecie znajdzie się dodatkowych 5 mld dolarów, zatem prawie 20 mld zł.

W rzeczywistości wyścig zbrojeń z Rosją kosztować będzie więcej – żołnierza polskiego trzeba wszak godnie wyposażyć. Antoni, zwany przez dawanych kolegów z rządu świrem, ogłosił, że program modernizacji technicznej sił zbrojnych, przewidujący wydanie do 2020 r. 130 mld zł, jest niedoszacowany o co najmniej 100 mld. „Programy modernizacyjne muszą być dostosowane do zagrożeń, jakie stoją dzisiaj przed Polską” – stwierdził, dając publice do zrozumienia, że sprawa wydania stu dużych baniek jest przesądzona. Ergo: w najbliższych pięciu latach wydatki na modernizację Sił Zbrojnych wzrosną o 100 mld zł, czyli o 20 mld rocznie. Razem z kosztem utrzymania większej o połowę armii da to ok. 40 mld.

Zauważmy, że biorąc pod uwagę wilczy apetyt ministra i dziejową rolę Sił Zbrojnych, tradycyjnie przypisywaną im przez rządy autorytarne, słowa „co najmniej”, zastosowane przez Macierewicza w przypadku modernizacji armii oraz i zwiększenia liczby żołnierzy, brzmią nader skromnie.

***

Konstanty Radziwiłł, minister od zdrowia, jak wszyscy członkowie rządu Szydło, kocha konstytucję. A tam zapisano, iż Polacy mają równy dostęp do służby zdrowia. W związku z tym szef resortu obiecał, że zlikwiduje Narodowy Fundusz Zdrowia i składki na ubezpieczenie zdrowotne, a obowiązek finansowania służby zdrowia przejmie państwo.

Roczne wpływy z tytułu składek zdrowotnych wynoszą ok. 60 mld zł rocznie. Po ich eksterminacji PiS będzie zmuszone znaleźć w budżecie co najmniej tyle samo kasy. „Co najmniej”, bo „służba zdrowia wymaga dofinansowania, zaniedbania poprzednich rządów skandaliczne, a dobra zmiana polegać ma m. in. na likwidacji ogonków do specjalistów, gdyż kolejki do świadczeń zdrowotnych są hańbiącym symbolem rządów PO-PSL” – że podeprzemy się kawałkiem z audytowego wystąpienia Radziwiłła.

Likwidacja albo choć istotne skrócenie kolejek bez wpompowania do systemu dodatkowych pieniędzy to mrzonki. Reforma Radziwiłła z pewnością nie skończy się więc na zastąpieniu składek szmalem z budżetu, śmiało można założyć, że minister dorzuci z 5 mld zł. Do tego trzeba doliczyć koszt programu „75 plus”, czyli darmowych leków dla seniorów. Z założeń wynika, iż w latach 2016-2025 ma on wynieść 8,5 mld zł.

***

Począwszy od 2011 r. Komisja Europejska dwukrotnie zaleciła Polsce likwidację Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, rekomendując włączenie rolników do powszechnego systemu ubezpieczeń. Powód: dotowanie KRUS-u z budżetu państwa zakłóca warunki konkurencji i stanowi niedozwoloną pomoc publiczną. Ustami Krzysztofa Jurgiela, ministra od rolnictwa, PiS ogłosiło, że zalecenia KE ma gdzieś. „Podobnych działań nie zaleca się Niemcom czy Francuzom, gdzie działa podobny system emerytalny dla rolników. Dlatego żadnej likwidacji KRUS nie będzie, jest to zresztą zapisane w naszym programie rolnym” – obwieścił niedawno szef resortu rolnictwa.

Będzie wręcz przeciwnie: rola i zadania KRUS-u zostaną wzmocnione. „Z posiadanych przez nas danych wynika, że w Polsce 2 milionów mieszkańców wsi wymaga opieki. To najczęściej osoby starsze, mieszkające w mniejszych miejscowościach, które ze względu na ich wyludnianie się, są pozostawione same sobie, bez żadnej pomocy. Dlatego zwiększymy kompetencje KRUS w tym zakresie” – wyjaśnił Jurgiel.

KRUS bez zwiększonych kompetencji opiekuńczych pochłania co roku 17 mld zł – tyle trzeba dokładać, żeby zasypać różnicę między wpływami ze składek a wypłacanymi świadczeniami. Ile budżet dołoży na opiekę socjalną obejmującą 2 miliony osób? Tego od ministra się nie dowiadujemy, ale miesięczna wartość świadczenia dla statystycznego beneficjenta pomocy społecznej w 2015 r. wyniosła 300 zł. Czyli 3,6 tys. zł rocznie. Przyjmując, że wsparcie w tej samej wysokości otrzymają podopieczni KRUS, roczna dotacja na realizację kompetencji opiekuńczych wyniesie ponad 7 mld zł.

Na marginesie: aby dolę rolnika uczynić lżejszą, w Ministerstwie Sprawiedliwości trwają intensywne prace nad ograniczeniem kompetencji komorników. W zamyśle egzekutor przestanie być biznesmenem podpierającym się autorytetem państwa, a zostanie pracownikiem sądu z pensją wynoszącą kilka tysięcy złotych, niezależnie od efektów pracy, czyli od skuteczności egzekucji. Rozwiązanie to z pewnością uszczupli budżet państwa, bo pracujący dotychczas na własny rachunek komornicy przejdą na garnuszek jednostek Ministerstwa Sprawiedliwości.

***

Pora na klasykę, czyli obietnice, które politycy partii prawej i sprawiedliwej złożyli w trakcie kampanii.

Jak wiadomo, dzięki PiS-owi Polacy nie będą pracować do śmierci. Powrót do koncepcji wcześniejszego wieku emerytalnego na razie nie stał się ciałem, ale stanie się niechybnie, przecież obietnicę w tej kwestii złożyli Andrzej Duda i Beata Szydło, ludzie niezłomni, a na dodatek w swej niezłomności dzielnie utwierdzani przez związkowców. Tyle że laba przed zgonem oznacza konieczność wywalenia 40 mld zł w latach 2017-2020. Wychodzi dycha rocznie.

Do tego program „500 plus” powodujący wydatek 17 mld zł w tym roku i ok. 21 mld w latach następnych. No i „Mieszkanie plus”, dzieło świeże i o kosztach nieznanych, ale z pewnością liczonych w miliardach.

***

Podliczmy udokumentowane apetyty ludzi Prezesa Tysiąclecia. MON planuje zwiększenie wydatków o 40 mld zł rocznie, Ministerstwo Zdrowia zamierza dodatkowo łyknąć 65 mld, zaś Ministerstwo Rolnictwa – 7. Razem: 112 mld. Zatem w ciągu czterech lat panowania Jarosława Kaczyńskiego ledwie 3 resorty wydadzą 450 mld zł ekstra. Do tego doliczmy „500 plus” (80 mld w 4 lata) i wcześniejszą inicjację emerytalną (40 mld).

Otrzymujemy: 570 mld zł. To prawie 2 razy więcej niż tegoroczne dochody budżetu państwa. I o 130 mld zł więcej niż ukradli politycy PO i PSL, doprowadzając Polskę do ruiny.

Szkopuł: jeśli ojczyzna rzeczywiście została przez poprzedników tak bezlitośnie ogołocona, to PiS nie ma prawa znaleźć takiej góry pieniędzy. Jeśli nie znajdzie, wyjścia są 2:

  1. a) suweren wywiezie Kaczora i Macierewicza do Tworek;
  2. b) Kaczor zarządzi dodruk pieniądza.

Drugie rozwiązanie wizytację w Tworkach odwlecze, ale aktu pełnej łaski nie będzie. Nawet wówczas, jeśli Naczelnik obieca każdemu Polakowi volkswagena, samochód dla ludu, ale niemieckiego.

Dylemat moralny: obrabowanie ojczyzny zbawi ją, przyczyniając się do odsunięcia od sterów nacjonalistów, czego o peanach na cześć żołnierzy wyklętych powiedzieć nie sposób.

Wasze komentarze (2)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  • wszystkie postulaty są do zrobienia. Wbrew pozorom kasa jest, tylko 50 % się marnuje. Jesliby zmienić ten parametr o 40 % to 90 % tych pomysłów, może wypalić. W wojsku 50 % kasy się marnuje, Zus jest za wysoki o 80 % tzn, składka w eu to koło 20 % naszej. Krus ma ponad 50 % ludzi zarabiających za granicami. Reasumując da radę, ps. nie jezdem z pis ani po.

  • Tak na ogol to fajny ten pis. Musi tylko zabrac oligarchom

Strona główna